InquirerRecto: DPWH, DOTr chiefs’ appointments extendedBollywood HungamaSCOOP: Love & War theatrical rights sold for Rs. 300 crores; Ranbir Kapoor, Alia Bhatt, & Vicky Kaushal starrer sets recordsESPN DeportesEl mensaje que el Canelo le manda al Vasco AguirreRTP DesportoChampions feminina. Benfica - Bayern (20h00)ESPNZeitler latest veteran added by Packers to aid besieged O-lineThe Jerusalem PostGulf media delays reporting on flydubai hijacking, consider Israeli sources unreliable - analysis7sur7“Des cibles potentielles”: la Russie menace de frapper l’Europe, le chef de l’OTAN appelle au calmeسكاي نيوز عربيةترامب يحتفي بخروج القوات الأميركية من العراق3DNewsMicrosoft видит в Copilot новую операционную систему — но Windows пока рано списывать со счетовRadio-CanadaLe Canada à l’heure de la vérité et de la réconciliationCBS SportsAgent's Take: Dissecting the twists and turns relating to Joey Porter Jr.'s contract stalemate with SteelersEl TiempoVideos del grave accidente en Bello, Antioquia | Camión cisterna se volcó y aplastó a un taxi: esto se sabe del siniestro
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 30, 2026

Rekarbonizacja albo śmierć. Dla Polski nie ma dziś innej drogi

Translate

Jestem pewien, że każdy z was trafia raz na jakiś czas na nagłówki w stylu "Aby zabezpieczyć się przed rosnącymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa energetycznego, Niemcy/Chiny/Amerykanie etc. wracają do węgla". Nie są to żadne fake newsy ani żadne clickbaity. To rzeczywistość.

Bo owszem, hasło "energetyka węglowa" może brzmieć dziwnie w uszach tych, co przez lata karmieni byli przekonaniem, że "od węgla się odchodzi".

Wmawiano im, że to odejście od węgla jest takim samym niepodważalnym prawem natury jak prawo grawitacji. Z tym nie da się dyskutować - powiadano nam długo. Bardzo długo i bardzo głośno.

Tak długo i tak głośno, że ogromna część odbiorców w takie dictum w końcu uwierzyła. Problem polega jednak na tym, że to nie była prawda. Zdekarbonizowana gospodarka idąca ku nieuchronnemu zbawieniu w zeroemisyjności to była i jest fantazja. Mieszkanka arogancko forsowanego interesu jednych, pięknoduchowego dziecięctwa drugich oraz strukturalnej słabości pozostałych.

Alarmowali o szkodliwości węgla. Mają go całe złoża

W rzeczywistości bowiem nigdy od węgla nikt poważny nie odszedł. Nawet najwięksi szermierze klimatycznego alarmizmu zostawili sobie węgiel jako ważną nogę rodzimej energetyki. W takich na przykład Niemczech węgiel wciąż zapewnia przeszło 20 proc. zapotrzebowania na energię.

Na węglu wisi też cała stabilność systemu, której wysoki udział OZE zapewnić nie jest w stanie, a gaz trzeba - po coraz droższych cenach - importować.

W ostatnich latach znaczonych dwoma wielkimi kryzysami energetycznymi udział węgla w niemieckim miksie zamiast spadać, okresowo nawet rósł. Działo się to pomimo klimatystycznych wzmożeń i deklaracji polityków obsługujących niewiele rozumiejącą publikę przekonaną, że "planeta płonie".

Teraz słychać, że pogubiony niemiecki rząd Merza deklaruje pełne odejście od węgla w roku 2045. Patrząc na polityczną dynamikę za Odrą, stawiam, że ta zapowiedź jeszcze nie raz ulegnie zmianie.

Ci bardziej rozsądni - na przykład Chińczycy - robili jeszcze inaczej. Owszem, zmniejszali w udział węgla w energetyce (z 75 proc. w 2010 do 55 proc. dziś). Robili to jednak "na spokojnie" - to znaczy tak, by w razie czego mieć możliwość ponownego i efektywnego rozbuchania węgla. I to na poziomie całego łańcucha produkcji. Od złóż, przez technologie wydobycia i spalania po transport oraz logistykę.

Ostatnio przyszedł taki właśnie moment, bo droga ropa i gaz sprawiły, że Chińczykom system zaczął trzeszczeć. Władze kluczowych węglowych prowincji dostały sygnał, by zwiększyć wydobycie i eksploatację. I to się właśnie dzieje. Nie tylko z resztą w Chinach.

Szacuje się, że w 2026 światowy popyt na węgiel wzrośnie prawdopodobnie do rekordowych niemal 9 mld ton.

Oczywiście są na świecie i takie gospodarki, które w międzyczasie zdekarbonizowały się (niemal) zupełnie. Tę grupę trzeba podzielić na mądrych i głupich. Mądrzy to ci, co i tak węgla nie mieli. Albo posiadają rozbudowaną energetykę atomową, która pozwala im - jak Francuzom - deklarować zamknięcie dwóch ostatnich elektrowni węglowych do roku 2027.

Zupełnie inną ligą są jednak ci, którzy pomimo posiadania własnych zasobów dali sobie wmówić, że i tak powinni (a nawet muszą) je wygasić. Do takich - głupich - krajów należy niestety Polska.

Historia wygaszania polskiego węgla jest długa i dobrze opisana. Zaczęła się w czasie balcerowiczowskiej transformacji, kontynuowana była w czasie nieszczęsnych rządów Buzka aż po Tuska i Morawieckiego.

Niestety zrobiliśmy to zazwyczaj własnymi rękami. Rodzime kompradorskie elity dostarczały oczywiście uzasadnień, dlaczego robić to trzeba. Bo drogo, bo nieopłacalnie, bo nieekologicznie, bo przyszłość tkwi w OZE. Bo, bo, bo…

Krótkowzroczność na polskim podwórku

Na szczęście sytuacja wciąż nie jest taka beznadziejna. Węgla wciąż jest w Polsce dużo. I wciąż nie wszystko udało się niszczycielom jeszcze zamknąć i zalać betonem. Wymaga to jednak radykalnego podejścia.

Bo dziś już nie wystarczy zatrzymanie dekarbonizacji. Dziś trzeba nam śmiałej polityki rekarbonizacyjnej. A więc odbudowy potencjału potrzebnego do wydobycia i eksploatacji węgla a także zastosowania go w bardzo wielu nowoczesnych dziedzinach gospodarki - nie tylko w energetyce, ale także na przykład w karbochemii i produkcji leków.

Trzeba jednak przy tym pamiętać, że przez te wszystkie lata naszej idiotycznej, krótkowzrocznej i szkodliwej dekarbonizacji świat nie stał w miejscu. Na przykład Chińczycy i do pewnego stopnia Amerykanie - inwestowali w technologie bardziej nowoczesnego wydobycia oraz przetwarzania węgla.

W efekcie rozwinęły się całe nowe dziedziny gospodarki. Ot choćby wspomniana karbochemia, która pokazuje, że węgiel może być ważnym składnikiem całego łańcucha wartości dodanej w bardzo wielu nowoczesnych gałęziach przemysłu. Takich jak na przykład AI, ale także produkcja farmaceutyczna.

Do tego jednak potrzeba inwestycji. Miliardowych inwestycji. Musimy nadrabiać stracony czas. Potrzeba nam nie tylko cofnięcia planów zamknięcia kopalni. Trzeba eksploatować nowe złoża i szukać jeszcze kolejnych.

Trzeba rozwijać zdolności wydobywcze. Trzeba kształcić kardy potrzebne do obsłużenia tego procesu na całej długości systemu edukacyjnego (od zawodowego po inżynierskie). Trzeba rozwijać logistykę. Trzeba inwestować w mniej inwazyjne dla otoczenia technologie spalania.

Słowem trzeba rekarbonizować. Rok po roku. Rząd po rządzie. Konsekwentnie.

Tego oczywiście nie zrobimy w obecnym otoczeniu. Bo ono narzuciło energetyce węglowej szereg ograniczeń. Dlatego potrzebny jest proces osłony politycznej rekarbonizacyjnych posunięć. Potrzebne jest wyjście z systemu ETS. A najlepiej jego likwidacja na poziomie unijnym. A potem kolejne kroki sprzątania po klimatycznym szaleństwie.

To będzie trudne. Ale jest konieczne.

Bo bez rekarbonizacji Polska straci niepodległość. Najpierw energetyczną. A potem także i faktyczną niezależność. Bo kto nie umie sobie sam zapewnić tej podstawowej potrzeby cywilizacyjnej, czyli zaopatrzenia w energię, ten jest faktycznym niewolnikiem swojego energetycznego pana.

Taka jest prawda.

"Ważne/Ważniejsze": Czarne chmury nad posłem Koalicji ObywatelskiejINTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.