ESPN DeportesVinícius, un caos: expulsado por jalón de cabello y le anulan golThe Jerusalem PostIDF investigating possible ground, air intrusion into North, checkpoints deployed - reportPunchPantami’s camp urges calm as INEC omits name from Gombe listESPNSources: Ravens held Jurgens physical at Eagles facility ahead of tradeRTP DesportoWilliam Gomes tem entorse no tornozelo e é baixa no FC PortoInquirerPCSO: ₱259.92-M Grand Lotto jackpot has no winnerStraits Times SportMichael Carrick demands more ‘streetwise’ Manchester United after Spurs setbackZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFNHK 社会【動画】Pickup NEWS(10月11日)Premium TimesVIDEO: Sporadic shootings as thugs attack NDC supporters in EnuguTechCrunchMicrosoft’s Satya Nadella says AI models need an ‘emergency brake’Digital SpyStrictly Come Dancing viewers gobsmacked by Shaun Wright-Phillips' family connection to "national treasure"
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 10, 2026

Pornografizacja kary śmierci [OPINIA]

Translate

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Trudno znaleźć odpowiednie słowa na to, co zaproponował Pete Hegseth, bo te, które cisnęły się na usta, są zdecydowanie niecenzuralne. Co bowiem zapowiedział amerykański sekretarz wojny? Publiczną, transmitowaną na żywo egzekucję przez rozstrzelanie sprawcy masakry żołnierzy w Fort Hood w 2009 r. Nidal Hasan – major amerykańskiej armii i psychiatra – zastrzelił podczas masakry 13 nieamerykańskich żołnierzy, za co został skazany przez sąd wojskowy na karę śmierci. Obecnie ma być ona wykonana przez rozstrzelanie. Dlaczego publicznie? Jak wyjaśniał Hegseth: "ludzie muszą zrozumieć, że takie czyny niosą ze sobą poważne konsekwencje".

DLA CIEBIE

Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto

Co oznacza ta decyzja? Otóż tyle, że w wolnym dostępie, w streamingu, śmierć na żywo przez rozstrzelanie będą mogli obejrzeć wszyscy, także małoletni, że obrazy i nagrania z egzekucji (wcale nie jest jasne, że udanej, bo i wyroki przez rozstrzelanie niekiedy się nie udają) – zdjęcia odchodzącego człowieka, jego strachu lub dumy, jego słowa, a może odruchy fizjologiczne – trafią nie tylko do tych, którzy będą tego chcieli, ale także do naszych dzieci, które obejrzą je niekoniecznie dobrowolnie w sieciach społecznościowych. Tysiące ludzi, których pasjonuje "pornografia śmierci" i cieszy oglądanie śmierci, będą miały używanie. Przerażający to obraz, ale tak to właśnie wygląda.

I nie, nie ma żadnych dowodów na to, że publiczne egzekucje ograniczają przestępczość albo wpływają na zbrodniarzy. Jest wręcz przeciwnie: oswojenie się ze śmiercią, oglądanie jej może prowadzić u części odbiorców do pragnienia transgresji i już nie tylko oglądania (oswojonego), ale i dokonywania zabójstw. Nie zaskoczę nikogo, gdy napiszę, że część ze sprawców szczególnie brutalnych zabójstw lubowała się w oglądaniu śmierci innych. Z tą egzekucją będzie podobnie. Ona wejdzie w sieć i w niej zostanie. To zaś będzie nie tylko głęboko niemoralne, ale i niebezpieczne społecznie.

Ale to nie wszystko, bo zostawiając na boku – na tym etapie – ocenę kary śmierci, warto pamiętać, że ostatnia publiczna egzekucja została wykonana w USA 90 lat temu, a ogromna większość ekspertów jasno wskazuje, że jest ona – de facto – zakazana przez amerykańską konstytucję, a konkretniej – jej współczesną interpretację. Dlaczego? Zacznijmy od jasnej deklaracji Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka, którego przedstawiciel w rozmowie z agencją AFP podkreślił, że transmisja na żywo byłaby "równoznaczna z egzekucją publiczną i naruszałaby bezwzględny zakaz stosowania tortur". Te ostatnie zaś – i to warto niezmiennie przypominać – są niezgodne z konstytucją USA.

Ta surowa ocena jest oczywista dla każdego, kto uznaje godność człowieka za niezbywalną. Niezależnie od zbrodni, jaką się popełniło, godność i związane z nią prawa nadal przysługują człowiekowi. To oznacza, że nawet jeśli ogranicza się jego fundamentalne prawa (na przykład do wolności) i odbiera mu możliwość normalnego życia, to nie wolno dodatkowo go poniżać. Ta sama zasada dotyczy kary śmierci i to nawet jeśli uznaje się (a tak uzasadniają to zazwyczaj jej zwolennicy) jej prawomocność. Dlaczego? Bo do kary, która sama w sobie jest najsurowszą z możliwych, do odebrania życia, dodaje się jeszcze element: celowego poniżenia, a także odbiera się możliwość doświadczenia śmierci w samotności. Tego dodatkowego poniżenia nie da się usprawiedliwić, nawet jeśli dopuszcza się karę śmierci jako wyraz sprawiedliwości.

Hegseth, postulując taki model wykonywania kary, jasno ukazuje więc, że wcale nie chodzi mu ani o karę, ani o sprawiedliwość, a jedynie o ukazanie, że państwo ma prawo do brutalnej zemsty i odwetu i że jego obywatele mogą i powinni się go bać. Niewiele ma to wspólnego z chrześcijańską, demokratyczną czy związaną z prawami człowieka logiką, jaką rządzą się kraje zachodnie. To raczej logika bliska despotyzmom islamskim: – publiczne egzekucje wykonuje się wciąż w Iranie i Afganistanie, a nie w krajach demokratycznych, które w ogóle odchodzą od kary śmierci.

To zresztą uświadamia, że w istocie konserwatyzm Hegsetha nie jest ani chrześcijański, ani zachodni, a jest on skopiowanym modelem najbardziej prostackiego, pozbawionego jakiejkolwiek głębi radykalnego islamizmu. Hegseth nie zna i nie rozumie ani chrześcijaństwa, ani islamu, a jego wizja świata czerpie swoje inspiracje z komiksowych, zachodnich stereotypów na temat islamu, które on sam uznaje za wyraz silnej, męskiej religii. Konserwatywne chrześcijaństwo, jego zdaniem, jeśli ma być również silną i dynamiczną religią, musi w zasadzie upodobnić się do tego, co on sam uważa za islam (nawet jeśli z realnym islamem ma to niewiele wspólnego). Innego wyjaśnienia jego pomysłów (no poza upodobaniem w zabijaniu i oglądaniu tego) zwyczajnie nie ma.

Jeśli szukać jakiejkolwiek korzyści z tej skandalicznej i obrzydliwej decyzji, to może być nią jedynie ujawnienie, że za polityką administracji Donalda Trumpa nie stoi ani konserwatyzm, ani chrześcijaństwo. To dość wulgarna wersja parapogańskiej, etnicznie rozumianej agresji, w której tradycja i religia stają się usprawiedliwieniem do pokazywania, kto ma władzę. Silniejszy może wszystko, a słabszego można poniżyć - taki przekaz płynie z tej publicznej egzekucji. To ogromny moralny regres, który trudno określić inaczej niż moralnym zbydlęceniem. Zbydlęceniem, które jasno wskazuje także na prawdziwy charakter kary śmierci, która nie jest ani pragnieniem sprawiedliwości, ani jej przywracaniem, a pozostaje brutalnym aktem zemsty, który zawiera w sobie nie tylko odebranie życia, ale także świadome poniżenie i torturowanie.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.