"Przekroczyliście granicę". Piątkowska oburzona po zachowaniu dziennikarzy

Monika Piątkowska, kandydatka na prezydenta Krakowa, zamierza podjąć działania prawne po incydencie z dziennikarzami na terenie zamkniętego osiedla, gdzie mieszka jej syn.
Piątkowska uznała wtargnięcie dziennikarzy stacji wPolsce24 na osiedle za stalking jej dziecka i zapowiedziała rezygnację z udziału w debacie proponowanej przez tę stację.
W drugiej turze przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie 11 października zmierzą się Łukasz Gibała i Monika Piątkowska, po wcześniejszym odwołaniu Aleksandra Miszalskiego.
Kandydatka na prezydenta Krakowa Monika Piątkowska poinformowała w niedzielę, że w czasie jej piątkowej konferencji prasowej dziennikarze stacji wPolsce24 wtargnęli na strzeżone osiedle pod Warszawą, gdzie mieszka jej syn. Oceniła, że było to stalkowanie jej nastoletniego dziecka i zapowiedziała, że podejmie w tej sprawie kroki prawne.
- Są w naszym mieście środowiska, które są gotowe zrobić wszystko, absolutnie wszystko, żeby dorwać się do władzy. Są w naszym mieście środowiska, które nie mają żadnych hamulców, żadnych granic. Które walczą w sposób brutalny, łamiący prawo, nie tylko z kandydatką, ale z jej rodziną. To jest ta granica, której ja nie pozwolę przekroczyć - zadeklarowała Monika Piątkowska podczas niedzielnego wystąpienia.
"Granica została przekroczona". Piątkowska reaguje na działania telewizji w Polsce24
Wcześniej na jej profilu w mediach społecznościowych ukazało się oświadczenie, w którym podkreśliła, że jej dziecko nie jest osobą publiczną, a ją - jako matkę - ta sytuacja dotknęła szczególnie. "Granica między politycznym sporem a prywatnością mojej rodziny została przekroczona" - zaznaczyła.
Podczas niedzielnej konferencji prasowej poinformowała też, że nie weźmie udziału w zaproponowanej jej przez stację wPolsce24 debacie. - Przekroczyliście granicę, która jest granicą nieprzekraczalną. Podnieśliście rękę na moją rodzinę i na moje dziecko - powiedziała.
Stacja odpowiada Piątkowskiej. "Poważne nadużycie"
Na oświadczenie i słowa Piątkowskiej zareagował redaktor naczelny stacji wPolsce24 Jacek Karnowski.
"Reporter telewizji wPolsce24 nie nagrywał, nie chciał nagrywać, nie szukał, nie wypatrywał pełnoletniego syna pani Moniki Piątkowskiej. Wjechał na osiedle i nagrał zwyczajową sondę wśród mieszkańców. Insynuacja dotyczącą syna jest albo zwykłą ściemą, albo dotyczy innej redakcji" - przekazał w mediach społecznościowych.
Do swojego wpisu Karnowski dołączył oficjalne stanowisko dyrektora programowego Mariusza Pilisa. Zarzuty kandydatki o "ataku na dziecko" określił on mianem "poważnego nadużycia".
"Zajęliśmy się osobą kandydatki na prezydenta Krakowa, jej deklarowanymi związkami z miastem oraz kwestią jej faktycznego miejsca zamieszkania" - przekazał Pilis. Dodał też, że "nie ma akceptacji dla fotografowania ani śledzenia osób niepublicznych, w szczególności dzieci".
Jak zapewniają przedstawiciele stacji, ekipa telewizji wjechała na osiedle przez otwartą bramę, oznakowanym samochodem. Celem dziennikarzy miało być przeprowadzenie sondy wśród losowych mieszkańców. O tym, że osiedle jest prywatne i zamknięte mieli dowiedzieć się od ochroniarza.
"Wszelkie insynuacje, dotyczące obserwowania pełnoletniego syna kandydatki na prezydenta Krakowa i nagrywania są nieprawdziwe" - stwierdził Pilis, ponawiając zaproszenie kandydatki do debaty.
Wybory w Krakowie. Kiedy odbędzie się druga tura?
Druga tura przedterminowych wyborów prezydenckich w Krakowie odbędzie się 11 października. Wezmą w niej udział radny miejski Łukasz Gibała, który w pierwszej turze uzyskał 36,38 proc. oraz senatorka Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska, na którą zagłosowało 29,91 proc. wyborców.
Wybory w stolicy Małopolski to efekt odwołania w maju w drodze referendum Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) z urzędu prezydenta miasta.
"Polityczny WF": Dlaczego referendum w stolicy upadło? Padła kontrowersyjna tezaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.