Nowe ustalenia w sprawie głośnej interwencji RPD. 12 punktów do niepokoju w sprawie rodziny
We wrześniu wybuchła afera dotycząca interwencji Rzeczniczki Praw Dziecka. Portal Zero.pl opisał, że Monika Horna-Cieślak 13 sierpnia 2026 r. była świadkiem tego, jak zdenerwowana matka krzyczała, używając wulgaryzmów, na dziecko, które wybiegło na jezdnię. RPD uznała, że była to przemoc. Naciskała na sąd i policję, aby dzieci — wbrew opinii kuratora sądowego, policji i samego sądu — odebrać rodzicom i umieścić w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Tak się stało w nocy z 15 na 16 sierpnia, jednak już 17 sierpnia sąd nakazał natychmiastowy powrót dzieci do domu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dziennikarz Wirtualnej Polski Michał Janczura zbadał przeszłość rodziny z Białołęki. Po przeanalizowaniu dokumentów opisuje 12 punktów zapalnych i przedstawia nieznane fakty w sprawie.
Czytaj nas częściej w Google
Zaczęło się od ograniczenia władzy rodzicielskiej
Pierwszy z nich dotyczy wydarzeń z 2024 r. Dzieci miały wówczas rok oraz dwa lata. Sąd ograniczył wówczas władzę rodzicielską matki i ustanowił nadzór kuratora. Dziennikarz nie mógł zdradzić szczegółów, ale zgłoszenia dotyczyły metod wychowawczych stosowanych przez matkę.
Później, w kwietniu 2025 r., zespół interdyscyplinarny na Bielanach zawiadamia policję o niepokojącej sytuacji dzieci. Rodzinie zostaje założona Niebieska Karta. Kobieta twierdziła, że powodem były złe warunki lokalowe. Jednocześnie nie skorzystała z propozycji przeniesienia się wraz z dziećmi do specjalnego ośrodka. Później, w tym samym roku, dochodzi do interwencji policji w związku z awanturą domową. Partner kobiety zachowywał się agresywnie, gdy w mieszkaniu były dzieci.
Kolejnym punktem jest sytuacja ze stycznia 2026 r. Ponownie dochodzi do interwencji policji. Tym razem partner kobiety groził babci, która zgłosiła sprawę. Pojawiła się wówczas druga Niebieska Karta, a mężczyzna wskazany jest w niej jako osoba stosująca przemoc. Zdaniem kuratorów ma on zły wpływ na kobietę. Jak opisuje WP, z dokumentów wynika, że gdy są w domu razem, to dochodzi do awantur, a osobą, która stabilizuje sytuację, jest babcia.
W kwietniu 2026 r. sąd rodzinny zwrócił się do policji o "wzmożony nadzór" nad rodziną i o gotowość w razie konieczności interwencyjnego odebrania dzieci. W lipcu sąd podtrzymał wcześniejszą decyzję o ograniczeniu praw rodzicielskich i zobowiązał rodziców do korzystania z warsztatów wychowawczych.
7 sierpnia policja poinformowała wydział ds. nieletnich i patologii o "sytuacji nieletnich doznających przemocy domowej" z prośbą o wgląd w sytuację rodzinną. W międzyczasie kobieta zmieniła miejsce zamieszkania, a służbom podała nieprawdziwy adres, gdy pojawiło się ryzyko odebrania dzieci.
Agresywny partner kobiety
Dziennikarz WP przytacza również opinie kuratorów, z których wynika, że matka miała poważne problemy ze sprawowaniem opieki. Z dokumentów wynika również, że jej partner, do którego przeprowadziła się na Białołękę, był agresywny nawet wobec kuratora. Z ustaleń WP wynika, że w przeszłości był skazany za rozbój oraz posiadanie środków odurzających.
Dziennikarz zwrócił także uwagę na kwestię zdrowotną. Dzieci mają niską masę ciała i powinny być pod opieką specjalistów. Jednemu z nich zalecono badania, które do sierpnia nie zostały jednak wykonane.
Ostatnim z wymienionych przez WP punktów jest brak współpracy w procedurach pomocowych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.