Polska mówi „nie” dla cięć w budżecie UE. Sprzeciw 17 państw

„Nie” dla cięć w polityce spójności i rolnictwie – taki mocny sygnał wysyła do irlandzkiej prezydencji 17 państw UE, w tym Polska. List, podpisany między innymi przez premiera Donalda Tuska, trafił do Dublina na kilka dni przed przedstawieniem nowej propozycji budżetu UE na lata 2028–2034.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
17 państw UE protestuje przeciwko cięciom w budżecie UE
To reakcja na informacje, że nowa propozycja może zakładać cięcia liczone w setkach miliardów euro. Tak dużego zmniejszenia budżetu domagają się Niemcy, Dania, Finlandia, Holandia i Austria. Państwa te uważają, że przy ograniczonych możliwościach finansowych Unia powinna mniej wydawać na rolnictwo czy wsparcie biedniejszych regionów, a więcej na obronność, bezpieczeństwo, nowe technologie i konkurencyjność.
17 państw odpowiada: nowych europejskich priorytetów nie można finansować kosztem rolnictwa i regionów.
„To nie jest moment, żeby Europa obniżała swoje ambicje” – czytamy w liście do irlandzkiej prezydencji. Państwa domagają się, by całkowita kwota przyszłego budżetu pozostała co najmniej na obecnym poziomie, czyli nie była zmniejszana w stosunku do obecnej propozycji przedstawionej kilka miesięcy temu przez cypryjską prezydencję.
Państwa bardzo wyraźnie bronią dwóch największych tradycyjnych polityk unijnych. „Uważamy zatem, że ogólne finansowanie polityki spójności i WPR musi zostać zachowane w kolejnym budżecie” – piszą.
„Nowe dochody budżetu UE nie mogą obciążać biedniejszych państw”
Sygnatariusze ostrzegają, że dalsze cięcia nie będą żadną modernizacją unijnego budżetu, „tylko go osłabią i mogą podważyć poparcie społeczne dla projektu europejskiego”. Argumentują, że polityka spójności i rolnictwo nie są przeszkodą w modernizacji Unii. Przeciwnie – wspierają rozwój regionów, wzmacniają wspólny rynek, bezpieczeństwo żywnościowe i konkurencyjność europejskiej gospodarki.
17 państw jest natomiast gotowych rozmawiać o nowych dochodach budżetu UE. Stawia jednak warunek: mają być „rzeczywiste, sprawiedliwe, proste i nieregresywne”, czyli nie mogą w większym stopniu obciążać państw biedniejszych.
To postulat podnoszony ostatnio przez Polskę. Warszawa sprzeciwia się między innymi pomysłowi, by część dochodów z systemu ETS trafiała bezpośrednio do unijnej kasy.
Bardzo wyraźnie mówimy, że nowe dochody własne budżetu nie mogą być regresywne, to znaczy nie mogą bardziej obciążać tych państw, które są biedniejsze – mówił niedawno wiceszef polskiego MSZ Ignacy Niemczycki.
Decydująca faza negocjacji
17 państw proponuje też wolniejsze rozłożenie spłaty unijnego długu zaciągniętego na odbudowę gospodarki po pandemii. Ich zdaniem mogłoby to wygospodarować dodatkowe pieniądze w nowej perspektywie budżetowej. Dopuszczają też ograniczone wspólne zadłużenie UE, ale tylko na jasno określone cele strategiczne. Wzywają również do rezygnacji z obecnego systemu rabatów dla niektórych państw przy wpłatach do unijnej kasy.
Negocjacje wchodzą w decydującą fazę. Ścierają się dwa stanowiska: z jednej strony Niemcy i państwa domagające się cięć, z drugiej – 17 krajów, w tym Polska, które sprzeciwiają się osłabieniu polityki spójności i rolnictwa. W połowie miesiąca spotkanie na szczycie UE w Brukseli.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.