„Prawie umarłem po użądleniu przez szerszenia”. Lekarz: Uratowała go jedna rzecz

Mężczyzna ledwo uszedł z życiem po użądleniu przez szerszenia w Wielkiej Brytanii. Teraz musi nosić ze sobą lek na wypadek ponownego ukąszenia. Jego historię opisuje gazeta Daily Star. Specjaliści przestrzegają, że w skrajnych przypadkach może dojść do wstrząsu anafilaktycznego. „Szczególnie niebezpieczna jest reakcja anafilaktyczna wywołana przez użądlenie osy, pszczoły i szerszenia. Może od razu doprowadzić do nagłego spadku ciśnienia krwi, przyspieszonej akcji serca i utraty przytomności" – alarmuje prof. Ewa Czarnobilska, małopolska konsultant w dziedzinie alergologii ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
Zdj. ilustracyjne / Osy, pszczoły, szerszenie. Użądlenia mogą zagrażać życiu - ostrzega prof. Ewa Czarnobilska ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie /Shutterstock
Trener personalny Jason Smith spacerował z psami w pobliżu swojego domu, gdy szerszeń użądlil go w tył uda.
Na początku nie przywiązywał do tego większej wagi, ale potem jego noga zdrętwiała, twarz i gardło zaczęły puchnąć, miał problemy z oddychaniem.
Jason zdołał wrócić do domu, ale podczas dzwonienia na pogotowie zaczął tracić przytomność. Jego żona Catherine została poinstruowana przez operatora, aby pobiegła po pobliski defibrylator na wypadek, gdyby doszło do zatrzymania akcji serca.
Kiedy przyjechali ratownicy medyczni, podali Jasonowi zastrzyk adrenaliny. Następnie przewieziono go do szpitala, gdzie usłyszał, że rozwinęła się u niego zagrażająca życiu alergia na jad os i szerszeni po wcześniejszym użądleniu.
Ratownik powiedział mi, że gdyby nie moja ogólna sprawność fizyczna, mogłoby to wszystko skończyć się tragicznie – relacjonował gazecie Daily Star.
Od tamtego zdarzenia mężczyzna musi nosić przy sobie pen z adrenaliną na wypadek kolejnego użądlenia.
Prof. Czarnobilska: Od pierwszych objawów wstrząsu do utraty przytomności mija kilka minut
Wstrząs anafilaktyczny to najostrzejsza i najgroźniejsza reakcja alergiczna organizmu. Od pierwszych objawów wstrząsu do utraty przytomności mija zaledwie kilka minut! Wstrząs może wywołać m.in. ukąszenie owadów, niektóre leki, a także wysiłek fizyczny połączony z nieodpowiednim pokarmem. Lekarze przekonują jednak, że można się na niego przygotować.
Pierwszym objawem reakcji anafilaktycznej mogą być pokrzywkowe bąble na ciele, świąd rąk, obrzęk warg ze świądem i zaczerwienienie. Dopiero później pojawia się duszność, drapanie w gardle, obrzęk krtani, wymioty, ból brzucha. Na samym końcu może dojść do spadku ciśnienia, utraty przytomności. Bez podania leku ciężki wstrząs anafilaktyczny może skończyć się śmiercią - ostrzega alergolog prof. Ewa Czarnobilska.
Jedynym lekiem ratującym osobę we wstrząsie anafilaktycznym jest adrenalina. Trzeba ją podać bardzo szybko i samodzielnie - pogotowie może nie zdążyć dojechać. Dlatego na rynku dostępne są ampułko-strzykawki z adrenaliną. Ważne jest dostrzeżenie pierwszych objawów. Osoby, które mają skłonności do anafilaksji, powinny mieć adrenalinę zawsze przy sobie - dodaje prof. Czarnobilska - Kierownik Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie oraz Katedry Toksykologii i Chorób Środowiskowych CM UJ.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.