Daily MaverickVance repudiates Iran war after US electoral defeatZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioThe Jerusalem PostBasketball: Micic puts up 31 points in Tel Aviv derby victoryRFI 中文德国《商报》:反对特朗普主义的人民起义ESPN DeportesBills se mantienen en la cima y Bears se ubica en el top 3Rolling StoneAs Nicki Minaj Rallied for Trump’s GOP, Her Lawyers Say She Still Owes Them $295,000VarietyMaya Hawke to Star in ‘Magic: The Gathering’ MovieSouth China Morning PostBob Dylan comes knockin’ on pope’s door as Leo welcomes legend to VaticanColliderSam Rockwell’s New Spy Movie Is Officially One of 2026’s Highest-Rated ThrillersPolsat NewsWybuch i pożar domu w Wielkopolsce. Dwie osoby ranneABC NewsElection 2026 live results: Trump defends war after Vance blames it for GOP lossesANSA SportPorto-Napoli 1-1 e Lens-Como 0-3 DIRETTA e FOTO
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, November 4, 2026

"Łatwo jest przegrzać". Zamiast "stanu wojennego", spokój przed TK. Tusk osiągnął cel, PiS liczy na Marsz Niepodległości

Translate

Rozmówca Wirtualnej Polski z PiS przyznaje: – Dziwne, że wszyscy myśleli, że akcja Korwin-Piotrowskiej wywoła jakąś eskalację przed Trybunałem. Nic takiego się nie stało, a koledzy, z tego, co wiem, też rozjechali się po domach. Paru wpadło przed TK wieczorem, pokazać się i pogadać z ludźmi. I tyle.

A miało być inaczej. Miał być wielki protest setek tysięcy ludzi w Warszawie.

Sędzia Anna Korwin-Piotrowska – nieuznawana przez prezydenta, bo nie złożyła przed nim ślubowania – uznała, że w miejsce Bogdana Święczkowskiego przejęła przewodnictwo nad Trybunałem Konstytucyjnym i zwołała Zgromadzenie Ogólne sędziów TK. Co więcej, wraz z "nowymi" sędziami uznała, iż w ósemkę stanowią kworum Zgromadzenia Ogólnego. Mimo że do kworum potrzeba 10 sędziów. 

Czy to wywołało masowe protesty? Nie. Nie skłoniło nawet większości parlamentarzystów opozycji do stawienia się przed Trybunałem. – Dużo gadania w mediach i lansu na socjalkach, mało działania – narzekał jeden z partyjnych działaczy. 

Nietrafione zapowiedzi

"Cała Polska się gotuje, żeby przyjechać natychmiast do Warszawy i zablokować ulice w Warszawie. Będą to naprawdę gigantyczne manifestacje, jeśli tylko ta władza podniesie siłowo rękę na Trybunał Konstytucyjny" – tak jeszcze kilka tygodni temu zapowiadał wiceprezes PiS Przemysław Czarnek. 

Pytany w Radiu Zet, co stanie się, gdy rządzący będą chcieli wprowadzić do TK sędziów, od których prezydent nie przyjął ślubowania, odpowiedział: – Przed TK przyjedzie cała Polska. 

W TK są już tzw. nowi sędziowie, którym władza umożliwiła wejście do budynku przy Al. Szucha. A setek tysięcy ludzi przed Trybunałem nadal nie ma. 

Nie ma "gigantycznych manifestacji" ani zablokowanych ulic. Nie ma już dyżurów poselskich, które również zapowiedział Przemysław Czarnek (były przez pierwsze dni demonstracji). 

We wtorek 3 listopada wieczorem, gdy powinno dojść do eskalacji sporu (sędziowie TK pod kierunkiem Anny Korwin-Piotrowskiej stwierdzili, iż jest "kworum" Zgromadzenia Ogólnego TK), a prawicowe media zapowiadały "stan wojenny" i "zamach stanu", przed Trybunałem było maksymalnie kilkaset osób. I raptem od kilku do kilkunastu polityków PiS czy Rozwoju Plus w jednym momencie. To wszystko. 

Dezinformacja wokół protestu

Pod tym względem PiS poniosło porażkę. Donald Tusk cel osiągnął, choć opozycja zapowiada jego ostre rozliczenie w przyszłości. 

Niektórzy politycy PiS czy Rozwoju Plus przyznają nieoficjalnie, iż "próby obrony" Trybunału Konstytucyjnego – ale też obywatelską demonstrację – ośmieszyły zapowiedzi czołowych sprzyjających PiS-owi mediów – wPolsce i Republiki – które "ujawniały plany" rządzących na wprowadzenie w Polsce… stanu wojennego. 

Podawały nawet konkretną datę i godzinę: o północy z wtorku na środę (3–4 listopada). Taką "informację" podawał w atmosferze grozy na antenie swojej stacji publicysta Jacek Karnowski. Jak twierdził, "Nasze źródła informują, że próba pacyfikacji społeczeństwa (i państwa) nastąpi dziś o północy". 

Wielu uznało ten komunikat za niepoważny, jednak też podawało go dalej, budując ogromny zasięg kłamliwego przekazu. Republika – mająca wielomilionową oglądalność – podała: "PILNE: o północy ma nastąpić pacyfikacja i likwidacja miasteczka oporu przed TK".

Tak zrodziła się dezinformacja wokół protestu, która – nawet zdaniem niektórych rozmówców z prawicy – ów protest ośmieszyła. I dała argument rządzącym, że opozycja i bliskie jej media szerzą groźną z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego dezinformację. 

Zgromadzenie przed TK

A jak było naprawdę? 3 listopada wieczorem dziennikarze Wirtualnej Polski byli przed Trybunałem Konstytucyjnym. Rozmawialiśmy przed kamerami z ludźmi, wymienialiśmy się z nimi uwagami, pokazywaliśmy ich nastroje i stanowisko. Ludzie się do siebie uśmiechali, policja była nieagresywna, niemal niewidoczna. 

Chętnych do rozmów polityków nie spotkaliśmy wielu; po prostu ich nie było. Zgromadzenie (bo nie sposób mówić nawet o proteście czy demonstracji, z uwagi na tak spokojną atmosferę i małą skalę) nie zostało "rozgonione". Nie wprowadzono żadnej z form stanu wyjątkowego. 

Nawet jeden z byłych polityków PiS, dziś w Rozwoju Plus, Krzysztof Szczucki (prawnik z zawodu) zauważył: "Warto pamiętać, że stany wyjątkowe i wojenne wprowadza, w odpowiedniej procedurze, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej". 

Zapowiedzi polityków prawicy nie sprawdziły się. I to przy wszystkich wątpliwościach wielu prawników, którzy podważają decyzje i działalność tzw. nowych sędziów TK oraz rządu Donalda Tuska. 

Jarosław Kaczyński i Miłosz Kłeczek
Jarosław Kaczyński i Miłosz Kłeczek © East News | Pawel Wodzynski

PiS liczy na Marsz Niepodległości

Skoro masowej obrony TK przez setki tysięcy Polaków nie ma, to politycy PiS liczą teraz na rekordową frekwencję na Marszu Niepodległości. Jak przekonują: wtedy zobaczymy największy antyrządowy protest w historii. 

Jak pisaliśmy w WP, w Marszu weźmie udział prezydent Karol Nawrocki. To on jest dziś liderem prawicy. I ma potencjał mobilizacyjny. PiS twierdzi, iż to zwolenników tej partii właśnie jest najwięcej na Marszach, ale to inicjatywa znacznie szersza niż skupiająca wyłącznie zwolenników formacji Jarosława Kaczyńskiego. Marsz organizują środowiska bliższe Konfederacji. A politycy PiS pojawiają się tam jako goście. 

Tym razem liczą na wielką antyrządową demonstrację. Zwłaszcza że to ostatni Marsz w tej kadencji parlamentu. Kolejny marsz – w 2027 r. – odbędzie się już po kolejnych wyborach. 

Sam prezes PiS apelował niedawno o udział w Marszu podczas demonstracji przed Trybunałem Konstytucyjnym. – Dzisiaj mamy piękną manifestację, ale jest w Polsce bardzo piękna tradycja demonstracji, jeszcze większej dużo niż ta, 11 listopada – Marsz Niepodległości. To powinien być największy marsz ze wszystkich dotąd. To będzie marsz w obronie polskiej demokracji i polskiej suwerenności. Musimy być na tym marszu – apelował Kaczyński. 

Czy liderzy PiS pójdą ramię w ramię z innymi liderami prawicy, w tym Krzysztofem Bosakiem, Sławomirem Mentzenem czy Grzegorzem Braunem?

– W Marszu Niepodległości mogą wziąć udział wszyscy, którzy chcą. Każdy Polak, który chce świętować niepodległość, ma prawo brać udział w Marszu Niepodległości. Ja na Marszach Niepodległości widziałem więcej zwolenników Prawa i Sprawiedliwości niż innych formacji politycznych. Nie widzę problemu, żeby wszyscy, którzy chcą świętować niepodległość, również pan redaktor, mogli iść ramię w ramię ze mną – powiedział dziennikarzowi Wirtualnej Polski wiceprezes PiS Przemysław Czarnek.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.