"Kandydatka z teczki"? Piątkowska: Dzielę swoje życie między Warszawę a Kraków

Kandydatka KO na prezydenta Krakowa odpiera zarzuty Łukasza Gibały dotyczące jej miejsca zamieszkania. Monika Piątkowska w programie "Tłit" WP tłumaczy, że od lat dzieli życie między stolicą a Małopolską. - Jak wiele rodzin, mam dwie nieruchomości i nie widzę w tym nic złego - powiedziała. Oskarżenia nazwała politycznym "spinem" i wezwała kontrkandydata do otwartej debaty z udziałem dziennikarzy.
W programie Wirtualnej Polski "Tłit" Monika Piątkowska zmierzyła się z pytaniem zadanym za pośrednictwem dziennikarza przez Łukasza Gibałę. Kontrkandydat zarzucił jej, że mieszkańcy czują się oszukiwani, a ona sama jest "kandydatką przywiezioną w teczce z Warszawy". Gibała dopytywał o to, gdzie znajduje się centrum życiowe Piątkowskiej.
Kandydatka KO zapewniła, że nie ukrywa swojego trybu życia. Przypomniała, że po ponad dziesięciu latach pracy w krakowskim magistracie podjęła zatrudnienie w Warszawie.
- Jak wiele osób, jak wiele rodzin, mam dwie nieruchomości i nie widzę w tym nic złego - stwierdziła polityk. - Z jednej strony uważam, że jest to trochę śmieszne. Ta afera nakręcana w mojej opinii być może właśnie przez mojego konkurenta - mówiła.
Wyjaśniła, że posiada udziały w budynku wielorodzinnym w Krakowie, co zostało wpisane do jej oświadczenia majątkowego. Jest również właścicielką segmentu pod Warszawą, w którym obecnie mieszka jej syn. - Dzielę swoje życie między Warszawą a Krakowem - powiedziała.
Piątkowska oceniła, że zarzuty dotyczące jej miejsca zamieszkania to polityczny "spin", który ma przynieść Łukaszowi Gibale dodatkowe punkty procentowe. W odpowiedzi wezwała kontrkandydata do bezpośredniej dyskusji.
- Jeżeli ktoś chce zarządzać drugim największym miastem w Polsce, to powinien mieć odwagę stanąć wspólnie i odpowiadać na pytania dziennikarzy - powiedziała kandydatka KO.
Zaznaczyła, że od dwóch tygodni apeluje o wspólną debatę z udziałem wszystkich mediów. Według jej relacji sztab Gibały zaproponował spotkanie w "sterylnych warunkach", z zastrzeżeniem, że dziennikarze nie będą mogli zadawać pytań.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.