Prof. Bralczyk punktuje polityków. "Odbierają słowom moc"

Prof. Jerzy Bralczyk był gościem Marcina Giełzaka w programie Teraz WP, gdzie wziął pod lupę stan polskiej debaty publicznej oraz mechanizmy manipulacji w wypowiedziach polityków. Wybitny językoznawca wnikliwie przeanalizował brutalizację słów, dewaluację pojęć o najwyższej randze oraz wszechobecny marketing polityczny. Rozmówcy dyskutowali również o granicach patosu, sile ironii oraz zjawiskach kształtujących współczesną polszczyznę.
Najważniejsze tematy rozmowy:
- Dewaluacja mocnych pojęć: Zdaniem prof. Jerzego Bralczyka politycy nadmiernie szafują słowami takimi jak "zbrodnia" czy "zdrada", co odbiera im wagę i prowadzi do powszechnego znieczulenia odbiorców na ich znaczenie.
- Fenomen retoryki Grzegorza Brauna: Gość programu przyznał, że mimo jednoznacznie krytycznej oceny poglądów posła Konfederacji, dekonstrukcja jego archaicznych i kunsztownych fraz sprawia mu językową satysfakcję.
- Krytyka sztucznego patosu: Językoznawca ocenił, że podniosły ton w polityce częściej ośmiesza, niż budzi szacunek, wskazując m.in. na nienaturalną manierę przemówień byłego prezydenta Andrzeja Dudy.
- Sprzeciw wobec inżynierii językowej: Ekspert opowiedział się za naturalną ewolucją polszczyzny, odrzucając odgórne przymuszanie do stosowania feminatywów oraz sztuczne zwalczanie zapożyczeń.
Współczesny dyskurs polityczny zdominowała przesada, która niszczy pierwotny sens komunikacji. Prof. Jerzy Bralczyk zwrócił uwagę na zjawisko desensytyzacji, czyli uodparniania się społeczeństwa na oskarżenia o najcięższym kalibrze.
- Zbrodnia, hańba - to były kiedyś słowa ciężkie, mocne, a tym mocniejsze, im rzadsze. My dzisiaj słyszymy, jak ludzie szafują tymi słowami dlatego, żeby uwyraźnić swoją mowę. No ale przez to odbierają im moc - przestrzegał językoznawca.
Ekspert nie szczędził także krytyki w sprawie tzw. białego patosu, czyli nadmiernej, nieszczerej wzniosłości, która w jego ocenie zamiast uczuć wywołuje u odbiorcy poczucie groteski.
- Jeżeli ja odbieram patetyczność wypowiedzi byłego prezydenta Dudy chociażby, który sięgnął po ten patos dość często, podnosząc jednocześnie głowę, podnosząc tę rękę i wypowiadając słowa osobno (...), to mówienie w ten sposób było bliskie śmieszności - punktował gość Marcina Giełzaka.
Retoryczne smaki i brutalna polityka
Analizując styl wypowiedzi polskich parlamentarzystów, profesor zauważył, że dzisiejsza scena polityczna porzuciła elegancję na rzecz dosadności i krzyku. Choć dawniej doceniał specyficzny geniusz lingwistyczny Lecha Wałęsy czy kunszt Bronisława Geremka, dzisiejsze realia rzadko dostarczają powodów do zachwytu. Zaskakującym wyjątkiem na tym tle okazuje się jednak lider Konfederacji Korony Polskiej.
- Mam duży kłopot z Braunem, ponieważ przy niemal obowiązującej, ale też wypływającej z mojej indywidualnej oceny niechęci do tego, co mówi Grzegorz Braun, znajduję pewną satysfakcję w dekonstrukcji jego fraz - przyznał otwarcie prof. Bralczyk.
Równie zdecydowanie odniósł się do popularnych etykiet politycznych, przypominając rodowód pojęcia "lewactwo", które do polskiego obiegu wprowadzili komuniści, a współcześnie spopularyzował je Janusz Korwin-Mikke.
- Nie lubię ani słowa lewactwo, ani lewak ze względu na konotacje i intencje, którymi kierują się ludzie używający tego słowa - podkreślił badacz.
Dajmy polszczyźnie luz
Pytany o gorące spory obyczajowo-językowe, w tym kwestię feminatywów czy wszechobecnych anglicyzmów, prof. Jerzy Bralczyk zaapelował o dystans i unikanie ideologicznych nakazów. Zwrócił przy tym uwagę na wszechobecne zdrobnienia, które potrafią infantylizować dorosłych.
- Wolałbym mieć ręce niż rączki. Wolałbym mieć bok niż boczek, głowę niż główkę. A to mnie trochę zmniejsza. A dalibóg, nie potrzebuję już zmniejszeń - ironizował ekspert, apelując o zachowanie umiaru w urzędach i placówkach medycznych. Podsumowując podejście do zmian w mowie, zaznaczył: - Dajmy językowi spokój, dajmy językowi luz. Co będzie, to będzie.
Zobacz, o czym jeszcze rozmawiamy:
- Czy społeczeństwo jest zatrute ironią? - dlaczego nadmierny dystans bywa schronieniem przed opresyjną władzą i co o "życiu ironicznym" pisał Dostojewski.
- Mowa pogrzebowa Marka Antoniusza a współczesny PR - jak mechanizm szekspirowskiej implikatury pozwala potępić rywali bez użycia ani jednego obelżywego słowa.
- Magia i komizm polskich zdrobnień - z jakiego powodu "śledzik w śmietance z cebulką" w menu restauracji kusi o wiele bardziej niż zwykły "śledź w śmietanie".
- Zapomniane znaczenie spolegliwości - dlaczego słowo oznaczające człowieka, na którym można bezgranicznie polegać, zredukowano do zwykłej uległości.
- Kampania wyborcza jako tekst - skąd wzięła się w mediach groźna dewiacja polegająca na zastępowaniu realnych procesów pustą narracją marketingową.
Powyższy tekst to jedynie skrót rozmowy - obejrzyj nagranie, by poznać pełny kontekst i wszystkie argumenty gościa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.