Tak wygląda piekło. W Oleszkach trwają "igrzyska śmierci". "Nie będzie już miasta"
Od ponad roku mieszkańcy okupowanych przez Rosję Oleszek, niewielkiego miasta na lewym brzegu Dniepru, błagali o zorganizowanie ewakuacji ludności cywilnej. Czasami pojawiała się nadzieja, że ich prośby zostaną wysłuchane. Wolontariusze sporządzali listy osób, które pozostały w mieście, przekazywali je urzędnikom i organizacjom międzynarodowym, licząc na to, że uda im się uzgodnić z władzami okupacyjnymi utworzenie korytarza humanitarnego. Nic się jednak nie działo.
Latem wolontariusze odnotowali pierwsze przypadki śmierci miejscowych z powodu głodu. Oficjalnie nikt tego oczywiście nie potwierdzi: Oleszki to linia frontu. Miasto jest co godzinę ostrzeliwane z obu stron. Nie ma tam władz cywilnych: ukraińska administracja wojskowa znajduje się po drugiej stronie frontu — w wyzwolonym Chersoniu, władze kolaboracyjne — 70 km dalej, w okupowanym Skadowsku. W samym mieście stacjonuje rosyjska armia, która również głoduje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.