Poruszenie po słowach Siemoniaka. Minister reaguje, "informacje od ABW"

Po wypowiedzi Tomasza Siemoniaka o spadku działalności rosyjskich botów w sieci, politycy wyrazili sprzeciw wobec odniesienia się do wykresu z nieprawdziwą narracją.
Siemoniak wyjaśnił, że korzystał jedynie z informacji otrzymanych od ABW i nie znał fałszywych grafik pojawiających się w sieci.
Z analizy NASK-PIB wynika, że ataki na centra danych Yandex nie spowodowały istotnego spadku aktywności kont szerzących dezinformację w polskich mediach społecznościowych.
W mediach społecznościowych szybko rozpowszechnił się wpis z grafiką, do której dołączono narrację, jakoby po ukraińskich atakach na rosyjskie obiekty Yandex w sieci praktycznie ustał ruch rosyjskich trolli, czy znacznie spadło poparcie dla niemieckiej AfD.
Post coraz bardziej niósł się po sieci, aż niektórzy politycy sami zaczęli się na niego powoływać. Głos w sprawie zabrał m.in. minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Burza po słowach Siemoniaka, politycy komentują
Podczas poniedziałkowej odprawy rządowej minister powiedział: - ABW obserwuje znaczący, radykalny spadek działalności rosyjskich botów w sieci, to jest zjawisko światowe. Po zbombardowaniu trzech centrów danych i wyłączeniu trzech rosyjskich superkomputerów, na świecie praktycznie ustał ruch rosyjskich botów, przynajmniej na ten moment.
Jak dodał, jest to okoliczność warta zauważenia, ponieważ "przy każdym tego rodzaju kryzysie jak ten, którym się zajmujemy, aktywność rosyjskich botów była zawsze gigantyczna, a w tej chwili, pewnie przejściowo, mamy z tym spokój".
Tymczasem po zweryfikowaniu doniesień krążących po sieci - co opisywaliśmy w Interii - okazało się, że zniknięcie rosyjskich trolli z sieci, co łączono z atakami Ukraińców, jest nieprawdą. Na słowa Siemoniaka i nieprawdziwe informacje, jakie przekazał, we wtorek rano zareagowali politycy.
Współprzewodniczący Konfederacji Sławomir Mentzen stwierdził: "Minister koordynator służb specjalnych znalazł w necie fejkową grafikę, a następnie na posiedzeniu rządu powiedział, że to są ustalenia ABW".
"Wspaniałe tekturowe państwo. A potem będą nam mówić, że trzeba walczyć z dezinformacją. Rząd Tuska jest źródłem największej dezinformacji!" - ocenił polityk.
Tomasz Siemoniak odpowiada na krytykę
Na wpis Mentzena odpowiedział niedługo później Siemoniak. "Ani nie było posiedzenia rządu wczoraj, ani nie znałem żadnych 'fejkowych grafik'. Więc dwa razy pudło" - napisał minister.
"Posługiwałem się publicznie wyłącznie informacjami otrzymanymi od ABW, o których mogłem powiedzieć publicznie. ABW ma świetnych ekspertów od internetu, do których ocen mam zaufanie" - wyjaśnił Siemoniak.
We wpisie dodał też: "Nie wdając się w bardziej techniczne szczegóły, na które przyjdzie czas, chcę zauważyć, że wyłączenie trzech wielkich centrów danych i superkomputerów lidera rosyjskiego internetu miało oczywisty wpływ na zmiany ruchu sieciowego z tego kierunku. Pewnie przejściowy, pewnie pełny niuansów techniczno-terminologicznych (crowlery, skrypty, boty itd.)".
"Ale poza wszystkim: Dobra robota Ukrainy, zgodzi się Pan na pewno, Panie Pośle?" - zapytał na koniec Siemoniak, zwracając się do Mentzena.
Rosyjskie trolle "zniknęły z sieci" po atakach na Yandex. To nieprawda
Do słów Siemoniaka odniósł się też lider partii Razem Adrian Zandberg. "W dramie wokół putinowskich botów i statystyk ruchu nurtuje mnie jedno - minister Siemoniak mówił w mediach o radykalnym spadku aktywności botów postujących takie treści. Skąd wziął te informacje? Bo jednak wierzyć mi się nie chce, że źródłem był randomowy obrazek na Twitterku" - napisał.
Również poseł PiS Sebastian Kaleta postanowił zareagować na słowa Siemoniaka. "To jest jednak niesamowite, że minister koordynator służb specjalnych podczas oficjalnej narady podaje Premierowi rządu totalne fejk newsy" - napisał.
Dodał też, że "nawet pan Wolski przeprosił za kolportowanie wykresu, który był podstawą takiej hipotezy".
Post z grafiką udostępnił wspomniany analityk Jarosław Wolski, pisał przy tym o "zderusyfikowanym internecie". Kiedy powielane przez niego doniesienia okazały się nieprawdziwe, zamieścił w sieci przeprosiny.
Jak informowaliśmy w poniedziałek w Interii, poznaliśmy wnioski płynące z analizy NASK-PIB na temat wpływu ataku Ukraińców na centra Yandexu na polską infosferę, otwiera się w nowym oknie. Okazuje się, że analitycy nie widzą związku między wspomnianymi atakami a spadkiem aktywności kont szerzących dezinformację.
W analizie przeprowadzonej przez Ośrodek Analizy Dezinformacji (OAD) NASK ustalono, że zmniejszenie w ruchu dotyczyło przede wszystkim robotów indeksujących strony, a nie kont rozpowszechniających dezinformację w polskich mediach społecznościowych.
Jak przekazano Interii, wspomniane wyniki "nie wskazują na wystąpienie istotnego spadku ogólnej aktywności monitorowanych kont po trzech atakach na centra danych Yandex, do których doszło 8, 9 i 11 października".
Krzywiecki z Manili: Wizyta Nawrockiego była tematem jedynkowymINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.