Policjantka usłyszała zarzuty. Wpadła przez nagraną rozmowę "z partyzanta"
O postawieniu zarzutu policjancie poinformował w sobotę prok. Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Przekazał, że przedstawiony zarzut dotyczy popełnienia przestępstwa z art. 239 par. 1 Kodeksu karnego w kontekście ujawnienia przez Katarzynę S. informacji służbowych.
Nagrana rozmowa podstawą do zarzutu
Po przesłuchaniu prokurator okręgowy w Świdnicy zastosował wobec niej środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji oraz zawiesił ją w czynnościach służbowych policjanta. Pindera przekazał też, że podejrzana przyznała się do zarzutu i odmówiła składania wyjaśnień, a o sprawie zostaną poinformowani jej przełożeni.
ZOBACZ: Twierdzili, że to wyprawa na grzyby. Policja nie uwierzyła
Prok. Pindera wyjaśnił, że kanwą dla postawienia zarzutu była nagrana rozmowa, w której policjantka Katarzyna S. ostrzegła Marcina N. - podejrzanego właściciela ZOO Łączna o planowanej akcji policji i prokuratury w zoo. Rozmowa została publicznie udostępniona w internecie.
- W rozmowie Katarzyna S. mówi: "Ja mam nadzieję, że mnie pan gdzieś tam nie nagrywa, bo ja tak naprawdę z partyzanta dzwonię" - przytoczyli treść rozmowy śledczy. Jednocześnie dodali, że ta wypowiedź nie może stanowić podstawy do pociągnięcia drugiego rozmówcy do odpowiedzialności karnej. Była bowiem skierowana do niego, a ujawnienie zaplanowanych czynności nastąpiło wobec niego, co doprowadziło do utrudnienia postępowania karnego.
Sprawa ZOO Łączna. Prokuratura prowadzi śledztwo
W piątek Prokuratura Okręgowa w Świdnicy przejęła z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu śledztwo w sprawie ZOO Łączna. Nowy referent śledztwa zaplanował już niezwłoczne przeprowadzenie badań stanu, w jakim są obecnie zwierzęta znajdujące się z prywatnym ogrodzie zoologicznym.
ZOBACZ: Ukrywał się przed policją. Znaleźli go w nietypowym miejscu
W ubiegłym tygodniu prokuratura w asyście policji wkroczyła na teren prywatnego zoo w Łącznej koło Mieroszowa. Dokonano oględzin i zatrzymano pięć osób. Zwierzęta miały zostać zabrane do innych miejsc opieki. Wywieziono łącznie 33 zwierzęta, część za granicę. Działania prokuratury były związane z toczącym się od wielu miesięcy postępowaniem.
Sąd Rejonowy w Wałbrzychu nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie Marcina N., jak wcześniej podawano, właściciela placówki. W piątek prokuratura podała, że według rejestru CEiDG N. nie prowadzi działalności w zakresie ZOO; nie jest właścicielem zoo w Łącznej, ale pełnomocnikiem właściciela. N. i cztery inne osoby usłyszeli zarzuty znęcania się nad zwierzętami.
Interwencja policji. Cztery osoby zatrzymane
Z decyzją odebrania zwierząt z zoo w Łącznej nie zgadza się część mieszkańców miejscowości. W ubiegłym tygodniu niektórzy próbowali zablokować transport zwierząt, co skutkowało interwencją policji. Jedna osoba została ukarana mandatem, a cztery zatrzymano w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.
ZOBACZ: Uderzył księdza podczas mszy. Kuriozalne tłumaczenie 35-latka
ZOO Łączna to prywatny ogród zoologiczny. Jako miejsce opieki nad zwierzętami działa od lat, a w 2012 r. otrzymało status ogrodu zoologicznego. Jak podają jego właściciele na swojej stronie internetowej, od tamtego czasu zaczęły się w nim pojawiać zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Łącznie żyje w nim ok. 100 gatunków zwierząt.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.