Napad na stację paliw. Sterroryzował pracownicę, ukradł pieniądze
Do napadu doszło w piątek po godzinie 21:00 na stacji paliw Makro przy Alei Solidarności 51 w Poznaniu. Z ustaleń śledczych wynika, że sprawca działał z zaskoczenia i był zamaskowany.
– Do okienka podszedł zamaskowany mężczyzna, który trzymając w ręce przedmiot przypominający broń palną, zażądał od ekspedientki wydania pieniędzy. Sprzedawczyni wydała mu gotówkę, wtedy mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia – przekazała podkom. Anna Klój z wielkopolskiej policji, cytowana przez portal tvn24.pl.
Łupem padło około dwóch tysięcy złotych
Według wstępnych szacunków funkcjonariuszy łupem przestępcy padło około dwóch tysięcy złotych. Najważniejsze jednak, że sterroryzowana pracownica nie odniosła żadnych obrażeń fizycznych.
Na miejscu zdarzenia natychmiast rozpoczęły się intensywne czynności śledcze. Policjanci zabezpieczyli nagrania z kamer monitoringu, a technik kryminalistyki przeprowadził szczegółowe oględziny i zabezpieczył liczne ślady, które mogą pomóc w namierzeniu uciekiniera.
Do działań poszukiwawczych w terenie włączono również psa tropiącego. Funkcjonariusze weryfikują obecnie wszelkie informacje mogące doprowadzić do ustalenia tożsamości i zatrzymania sprawcy.
Sieć wprowadza dodatkowe procedury i wsparcie
Do sprawy odniosły się już władze sieci, do której należy stacja benzynowa. Firma zadeklarowała pełne wsparcie dla swoich pracowników oraz zaostrzenie środków ostrożności.
– Jesteśmy głęboko poruszeni napadem, który miał miejsce na stacji paliw Makro przy Alei Solidarności 51 w Poznaniu. Informuję, że wdrożyliśmy dodatkowe procedury bezpieczeństwa na naszych stacjach paliw, a pracowników objęliśmy opieką psychologiczną – poinformował Michał Skup, rzecznik prasowy MAKRO Cash & Carry Polska.
Obława na napastnika trwa. Policja apeluje do wszystkich osób, które w piątek po godz. 21 w rejonie Alei Solidarności zauważyły podejrzanie zachowującego się mężczyznę, o kontakt z najbliższą jednostką.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.