„Miałkie, przemocowe zagrywki” i „zagubiony kompas” koalicji. Pełczyńska-Nałęcz kontratakuje

Opracowanie: Maciej Nycz Publikacja: Dzisiaj, 23 października (19:48)
Po ogłoszonej w czwartek decyzji o odejściu z rządu Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz coraz ostrzej krytykuje Donalda Tuska i jego koalicjantów. „Koalicja 15 października zagubiła to co najważniejsze - kompas ideowy. Bez odnowy wartości, za którymi Polacy zagłosowali w 2023 - do władzy dorwie się Braun” - napisała na portalu X. Z kolei w wywiadzie dla Wirtualnej Polski mówiła o „przemocowej kulturze zarządzania” obecnym rządem i „abdykacji ze strategicznego myślenia o rozwoju Polski”.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (fot. Marcin Obara) /PAP
Pełczyńska-Nałęcz: Rząd abdykował z wszelkiej strategii
Swoją decyzję o odejściu ze stanowiska szefowej resortu funduszy i polityki regionalnej oraz funkcji liderki Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła w czwartek w mediach społecznościowych. „Wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki” - wyjaśniła. Odniosła się też w ostrym tonie do wyników głosowania w sprawie dwukadencyjności w samorządach.
Dwukadencyjność samorządów została utrzymana. Tak zdecydował dziś Sejm. Wygraliśmy! (...) Stało się to jednak pomimo głosów K15X. Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna - napisała Pełczyńska-Nałęcz.
Po decyzji Pełczyńskiej-Nałęcz do dymisji podał się także wiceszef jej resortu - Jan Szyszko. „Odwołanie Pana Ministra podpisano w KPRM w pół godziny - życzyłabym sobie podobnej mobilizacji przy robieniu reform” - stwierdziła odchodząca szefowa Polski 2050 na portalu X. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski zwróciła uwagę, że jej dymisja nie została jeszcze formalnie przyjęta.
Ja jeszcze odchodzę. Pracowaliśmy tu przez trzy lata na cztery ręce. Teraz możemy już nie owijać w bawełnę: to ministerstwo, które naprawdę próbowano zadusić, także zabierając współpracowników - stwierdziła.
Pełczyńska-Nałęcz krytycznie o Berku i dwukadencyjności
Mówiąc o powodach swojego odejścia z rządu Donalda Tuska, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przyznała, że nie chodzi tylko o zachowanie koalicji ws. dwukadencyjności w samorządach.
Krok po kroku wprowadzane są kolejne rzeczy uderzające w nasze wartości. Zaczynając od głosowania i sprawy ministra Berka, przez dwukadencyjność, a kończąc na tym, że ten rząd abdykował z wszelkiej strategii i strategicznego myślenia o rozwoju Polski - wyliczała w rozmowie z WP.
Kolejny poważny zarzut dotyczył przemocowych zachowań, z jakimi Pełczyńska-Nałęcz miała się spotkać w rządzie. Na czym dokładnie miało ono polegać?
Problemem tego rządu jest ciepła woda w kranie. Gdy przychodzi ktoś z gorącą, jasną, strategiczną wizją tego, co trzeba zmienić, odpowiedzią jest cynizm, przemoc i podgryzanie - zauważyła odchodząca minister funduszy i polityki regionalnej. Stwierdziła też, że „merytoryka i realnie zrobione rzeczy są wtórne wobec miałkich, przemocowych zagrywek".
Pełczyńska-Nałęcz o „sekciarskich obozach”
Pełczyńska-Nałęcz przyznała, że nie wie jeszcze, czy pozostanie członkinią Polski 2050. Nie odpowiedziała też wprost na pytanie, czy będzie namawiać innych do wyjścia z koalicji rządzącej. Przyznała, że jest gotowa do rozmów z każdą siłą polityczną oprócz obozu Grzegorza Brauna.
Odrzucam politykę dwóch sekciarskich obozów, gdzie ludzi po prostu zapędza się za kolczaste druty i każdy, kto wychyli nos, jest karany - stwierdziła ostro.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.