Ostatni prezes TVP za rządów PiS: Miałem poczucie otoczenia przez mafię

Mateusz Matyszkowicz zeznał w prokuraturze, że jako prezes TVP czuł się jak "otoczony przez mafię" i bezradny w obliczu niejasnych działań firmy World Media Roberta Klatta.
Prokuratura bada sprawę nabycia praw do 55 wydarzeń rozrywkowych za pośrednictwem World Media, co mogło narazić TVP na stratę rzędu nawet 50 milionów złotych.
Były prezes zeznał, że szukał pomocy w CBA i NIK, gdyż podejrzewał, że z firmą Roberta Klatta współpracowało wiele osób z wewnątrz struktur Telewizji Polskiej.
We wrześniu 2022 r. Jacek Kurski nieoczekiwanie przestał pełnić funkcję prezesa Telewizji Polskiej. Dymisja zaistniała w dość niejasnych okolicznościach, niemniej na ostatnie półtora roku rządów Zjednoczonej Prawicy jego miejsce zajął Mateusz Matyszkowicz.
Były redaktor naczelny "Frondy" i TVP Kultura ustąpił ze swojego stanowiska w grudniu 2023 r. w momencie przejęcia publicznego medium przez nowe władze. Obecnie jest jednym ze świadków w śledztwie prokuratury dotyczącym nieprawidłowości w zarządzaniu państwowym nadawcą.
Gwiazdor disco polo zbił majątek na współpracy z TVP. Były prezes zeznaje w prokuraturze
"Gazeta Wyborcza" dotarła do kopii zeznań Matyszkowicza, w których były prezes relacjonował rzeczywistość w TVP zastaną po objęciu stanowiska. Dużo uwagi dziennikarz poświęcił współpracy z firmą World Media, której właścicielem jest lider zespołu disco polo Classic Robert Klatt.
Współpracę z prywatnym przedsiębiorstwem państwowe medium rozpoczęło za czasów prezesury Jacka Kurskiego. Relacja przyniosła duże korzyści firmie muzyka, o czym świadczą jej sprawozdania finansowe.
Prokuratura bada kwestie nabycia praw do 55 wydarzeń rozrywkowych za pośrednictwem World Media. Jak czytamy w "Wyborczej", mogły być one przepłacone nawet o 50 mln zł i przynieść znaczne szkody TVP.
Mowa m.in. o koncercie "Cud życia" Andrei Bocelliego, "Benefisie zespołu Boys", "Murem za polskim mundurem", "Wakacyjnej trasie Dwójki" czy "Cała Polska śpiewa Janowi Pawłowi II".
Przychód World Media wynosił od 15,6 mln zł w 2019 r. do 26,7 mln zł w 2022 r. Oprócz tego zespół Classic zarabiał też na występach podczas wydarzeń. "Ta sprawa śmierdziała mi. Chodzi o skalę i powtarzalne elementy współpracy" - relacjonował Matyszkowicz.
Matyszkowicz o zerwaniu współpracy z firmą lidera Classic. "Niepokojące i nieakceptowalne praktyki"
Obejmując funkcję prezesa TVP, Matyszkowicz zwrócił uwagę na niejasności we współpracy z firmą Roberta Klatta. Nowy prezes odwołał koncert mający uświetnić przekop Mierzei Wiślanej w Elblągu.
Budżet wydarzenia wynosił ponad 4 mln zł, a jak zeznał dziennikarz - według Jacka Kurskiego odpowiadać miały temu "przychody z tytułu sponsoringu od spółek Skarbu Państwa".
"Natychmiast po objęciu funkcji spotkałem się z wiceministrem aktywów państwowych - nie pamiętam nazwiska - aby potwierdzić gotowość zawarcia takich umów sponsoringowych przez spółki Skarbu Państwa. Wspomniany przeze mnie minister zaprzeczył, aby była gotowość" - mówił Matyszkowicz.
Były prezes zeznał też, że po tym, jak odwołał koncert, zauważył "niepokojące i nieakceptowalne praktyki, jak np. inspirowanie przez podwykonawcę, czyli World Media, histerycznych i atakujących moje decyzje treści na portalach rozrywkowych".
Były prezes TVP szukał pomocy w CBA i NIK. "Miałem poczucie otoczenia przez mafię"
Po przeprowadzeniu audytu, który udowodnił kluczową pozycję World Media w dotychczasowej współpracy z TVP, Matyszkowicz wygasił współpracę i zawnioskował o spotkanie z szefem CBA.
"Mając porównanie z rozliczeniem innych niż Roberta Klatta produkcji, mogę z całą pewnością stwierdzić, że miał pozycję uprzywilejowaną w TVP i że w celu rozliczenia jego produkcji pomijano bądź naginano obowiązujące w spółce procedury" - mówił.
"Ja po ludzku błagałem szefa CBA, choć brzmi to może nieprofesjonalnie, o monitorowanie wrażliwych obszarów TVP, bo miałem subiektywne uczucie, że jestem otoczony przez układ, z którym samodzielnie nie wygram" - zeznał Matyszkowicz.
Gdy próba sięgnięcia po pomoc w służbach nie przyniosła oczekiwanych efektów, dziennikarz miał zwrócić się w kierunku Naczelnej Izby Kontroli. Również tu zderzył się ze ścianą.
Co więcej - jak przekonywał - również wewnątrz TVP trudno było o dobrą wolę. "Miałem poczucie, że z Robertem Klattem współpracuje wiele osób z wewnątrz TVP. Kiedy np. rozpoczynałem proces wstrzymywania realizacji jego projektów, informacja o tym docierała w ciągu godziny lub dwóch do portali informacyjnych. To dlatego nie zawiadomiłem formalnie CBA jako organ spółki, tylko zrobiłem to w bezpośredniej rozmowie z szefem CBA. Nie miałem zaufania do szczelności informacyjnej w spółce i miałem ku temu uzasadnienie" - zeznawał były prezes.
"Czułem się bezradny, jak w potrzasku, subiektywnie miałem poczucie otoczenia przez mafię, albowiem ani moje działania w CBA ani w NIK nie przyniosły rezultatów" - mówił.
Kurski i Klatt się bronią. "Zachwycający pomysł"
W śledztwie prowadzonym przez prokuraturę jako świadek zeznawał również Jacek Kurski. Działacz PiS nie ma sobie nic do zarzucenia.
"Znałem człowieka (Roberta Klatta - red.) z licznych produkcji w ramach współpracy z Zenkiem Martyniukiem, Boys, Bayer Full. Ten pomysł wydawał mi się zachwycający. Ja się umowami nie zajmowałem. Prezes jest od spraw strategicznych" - cytuje słowa polityka "Gazeta Wyborcza".
Sam lider grupy Classic podkreśla natomiast, że "stanowczo nie zgadza się z zarzutami zawartymi w zawiadomieniu TVP".
"Polska nie jest wolnym krajem". Weszliśmy do miasteczka przy Trybunale KonstytucyjnymINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.