Miliony na demolkę Białego Domu. Media ujawniają skandaliczne fakty
Sprawa ujrzała światło dzienne za sprawą śledztwa dziennikarzy "The Washington Post". W centrum kontrowersji znalazło się Stowarzyszenie Historyczne Białego Domu (White House Historical Association – WHHA) – założona w 1961 r. przez ówczesną pierwszą damę Jacqueline Kennedy prestiżowa organizacja non-profit, której statutową misją jest ochrona dziedzictwa i edukacja o historii prezydenckiej siedziby.
Gdy wiosną zeszłego roku Donald Trump ogłosił plany budowy nowej sali balowej kosztem historycznego wschodniego skrzydła (East Wing), do stowarzyszenia zgłosił się Vance Patterson – przedsiębiorca i były republikański kandydat do Kongresu.
– Chcieliśmy w tym udział, więc przygotowaliśmy propozycję, która przewidywała 2,5 miliona dolarów na rozbiórkę i zachowanie wszystkiego, co tam było – przyznał bez ogródek Patterson w rozmowie z "The Washington Post".
Skanowanie 3D i pamiątkowe zdjęcie przed wyburzeniem
We wrześniu 2025 r. Patterson sfinalizował porozumienie z organizacją. W zamian za wielomilionowe wsparcie stowarzyszenie zleciło wykonanie precyzyjnych zdjęć 3D wschodniego skrzydła oraz zorganizowało dla biznesmena i jego żony prywatną wycieczkę po Białym Domu.
– Chcieliśmy zrobić sobie zdjęcie przed wschodnim skrzydłem, zanim zostanie zburzone – relacjonował Patterson. Biznesmen zaznaczył, że wszystkie ustalenia prowadził bezpośrednio z prezesem WHHA Stewartem McLaurinem, a nie z urzędnikami administracji prezydenta.
Gdy w październiku 2025 r. doszło do rozbiórki skrzydła, wewnątrz organizacji zapanowała panika. Według czterech informatorów zaznajomionych ze sprawą, kierownictwo stowarzyszenia wydało pracownikom kategoryczny zakaz informowania kogokolwiek o darowiźnie Pattersona oraz o zleconej dokumentacji 3D. Sam Patterson nie figuruje zresztą na oficjalnej liście darczyńców, do której dotarł "The Post".
Rzecznik organizacji zapewnia obecnie, że środki od biznesmena zostały przeznaczone wyłącznie na cyfrową dokumentację skrzydła, a żadne fundusze nie wsparły samej rozbiórki ani budowy sali balowej. Stowarzyszenie odmówiło jednak wyjaśnienia, dlaczego darczyńca był przekonany o zupełnie innym celu swojej wpłaty, i nie zgodziło się na wywiad z prezesem McLaurinem.
Bunt mecenasów i milczenie wobec niszczenia zabytku
Kontrowersyjne działania Trumpa wywołały oburzenie historyków, konserwatorów zabytków i stałych darczyńców. Największe pretensje budzi jednak całkowite milczenie instytucji, która miała stać na straży dziedzictwa Białego Domu. Gdy Trump zniszczył Ogród Jacqueline Kennedy – dedykowany założycielce stowarzyszenia jeszcze w 1965 r. – zarząd nie wydał żadnego oświadczenia.
– Zniszczył Ogród Jacqueline Kennedy, a oni nie powiedzieli o tym ani słowa. Ani słowa! – oburza się na łamach dziennika emerytowany projektant wnętrz Leon Pascucci, który wspierał stowarzyszenie przez ponad trzy dekady, po czym wstrzymał wpłaty.
W ślad za nim idą inni. Czterech darczyńców, którzy dotychczas przekazali łącznie pół miliona dolarów, oficjalnie wycofało swoje wsparcie. Z kolei czołowi filantropi, stojący za milionowymi dotacjami, otwarcie dyskutują o wstrzymaniu funduszy.
Kryzys wybuchł z pełną mocą dwa tygodnie po wyburzeniu wschodniego skrzydła, podczas gali w nowojorskim Metropolitan Museum of Art. Goście bezskutecznie domagali się od McLaurina publicznej reakcji. Kierownictwo ucięło dyskusję argumentem, że instytucja "nie ma uprawnień do powstrzymywania zmian w Białym Domu". Eksperci prawa ochrony zabytków zwracają jednak uwagę, że WHHA miało silne podstawy, by zaskarżyć decyzje prezydenta w sądzie – wzorem innych organizacji branżowych.
Bliskość władzy zamiast ochrony dziedzictwa?
Krytycy z kręgów byłych pracowników i sponsorów zarzucają McLaurinowi, że przedłożył splendor i polityczne wpływy nad statutową misję ochrony zabytków. Kierownictwo stowarzyszenia miało uznać, że otwarta wojna z prezydentem zniszczyłaby organizację, dlatego wolało zabiegać o jego względy.
Sam Donald Trump chętnie przedstawia stowarzyszenie jako swojego sojusznika. Prezydent zorganizował konferencję prasową w nowym centrum dla zwiedzających prowadzonym przez WHHA ("Dom Ludu"), regularnie eksponuje luksusowe publikacje stowarzyszenia na biurku w Gabinecie Owalnym oraz wielokrotnie chwalił się, że przekazał swoją prezydencką pensję na rzecz organizacji.
– Wiecie, na co to przekazałem? Na naprawę Białego Domu – mówił niedawno Trump. Dla wielu miłośników historii cena tych "napraw" okazuje się jednak nie do zaakceptowania.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.