Rozmowa w imieniu Ukrainy? Europejscy przywódcy dzwonią do Putina
Wtorkowa rozmowa miała na celu, jak przekazują oficjalne komunikaty rządów Norwegii i Finlandii, wznowienie rozmów pokojowych, omówienie możliwości zakończenia wojny oraz ograniczenie jej skutków dla bezpieczeństwa Europy.
Miała też być kontynuacją spotkania w Oslo z 20 października, w którym uczestniczył również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Według norweskiego rządu kontakt z Putinem został nawiązany w porozumieniu ze stroną ukraińską.
Według relacji medialnych rozmowa, planowana początkowo na około 30 minut, przeciągnęła się do półtorej godziny.
Miało być pół godziny. Putin mówił o historii
Jak podał "Financial Times", powołując się na osoby zaznajomione z jej przebiegiem, Putin znaczną część czasu poświęcił na przedstawianie własnej interpretacji historycznych przyczyn konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, zamiast koncentrować się na konkretnych warunkach zawieszenia broni.
Kreml utrzymywał natomiast, że trwały pokój będzie możliwy jedynie przy pełnym uwzględnieniu interesów Rosji, a polityka państw NATO i Unii Europejskiej przyczynia się do przedłużania walk. Nie pojawiły się sygnały, by Moskwa była gotowa zrezygnować ze swoich kluczowych żądań.
Wywołało to wiele niepokojów w Europie. Pojawiły się pytania i wątpliwości co do "wyjścia przed szereg" dwóch skandynawskich polityków. Czy tak jest w istocie? Zapytaliśmy o to Piotra Szymańskiego, analityka w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Problem w komunikowaniu zdarzenia
Jak mówi Szymański, źródłem kontrowersji nie jest jednak tylko sama inicjatywa kontaktu z Rosją, lecz sposób jej przygotowania i zakomunikowania sojusznikom. Należy odróżnić poinformowanie partnerów o planowanej rozmowie od przeprowadzenia z nimi konsultacji i uzgodnienia wspólnego stanowiska.
– Właśnie brak koordynacji stał się przedmiotem krytyki, szczególnie ze strony duńskiej premier Mette Frederiksen, która wskazywała na bezcelowość dialogu z Kremlem – mówi Wirtualnej Polsce ekspert.
Nie był to jedyny punkt zapalny. Kontrowersje wzbudziła, jak tłumaczy ekspert, komunikacja obu państw, która sugerowała, że rozmowy obejmowały także kwestie bezpieczeństwa regionalnego, w tym Morza Bałtyckiego i Dalekiej Północy.
Z dostępnych informacji wynika, że rozmowa odbyła się na prośbę Ukrainy i dotyczyła przede wszystkim przekazania rosyjskiej stronie ukraińskich postulatów przed planowanymi rozmowami amerykańsko-rosyjsko-ukraińskimi w Abu Zabi.
Finlandia i Norwegia miały również zabiegać o ograniczenie rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę, co ma szczególne znaczenie w obliczu trudnej sytuacji ukraińskiego systemu energetycznego i nadchodzącej zimy.
To nie była samodzielna inicjatywa
- Nie ma zarazem wystarczających podstaw, by traktować tę inicjatywę jako samodzielny, nieuzgodniony ruch Finlandii i Norwegii, przekreślający dotychczasową politykę europejską - dodaje Szymański.
Przypomina, że ostatnią próbę rozmów z Putinem podjął w lipcu 2025 r. prezydent Macron. Należy ją raczej analizować w kontekście wcześniejszych rozmów z udziałem przedstawicieli Ukrainy, Stanów Zjednoczonych i państw europejskich, w tym ostatniego spotkania w Oslo 20 października.
Finlandia i Norwegia mają również tradycje utrzymywania dialogu z Rosją oraz angażowania się w działania dyplomatyczne. Jednocześnie oba państwa podkreślają, że pozostają po stronie Ukrainy i nie zamierzają występować w roli mediatorów.
Atmosfera jednak "siadła"
Najbardziej bezpośrednim skutkiem całej sytuacji jest pogorszenie atmosfery wewnątrz wspólnoty państw Europy Północnej, do którego doszło w trakcie spotkań nordyckich w Helsinkach. Spór pokazuje, jak istotna w polityce bezpieczeństwa jest koordynacja działań i komunikacji między sojusznikami.
– Nie należy jednak automatycznie rozszerzać tej oceny na całą Europę ani interpretować inicjatywy jako dowodu głębokiego kryzysu jedności europejskiej – ocenia Piotr Szymański.
I dodaje jeszcze jedną refleksję: przedłużająca się publiczna wymiana krytycznych komentarzy między mediami duńskimi i norweskimi może natomiast przynieść korzyści Rosji, wzmacniając obraz podziałów wśród europejskich partnerów Ukrainy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.