Kulisy decyzji koalicji rządzącej w sprawie aborcji. "Pojawił się strach w oczach"
We wtorek Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu karnego dotyczącą częściowej dekryminalizacji aborcji. Kucharska-Dziedzic dopytywana była o to, dlaczego koalicja rządząca wzięła się za tę kwestię teraz, a nie wcześniej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Mamy naszego marszałka, mogliśmy przyspieszyć prace w komisji. Myślę, że u naszych koalicjantów wreszcie pojawiła się refleksja, że dłuższe zwlekanie i nieprzegłosowanie, chociażby tego minimum, będzie ich bardzo dużo kosztowało wyborczo i chyba wreszcie teraz, rok przed wyborami, ten strach się pojawił — mówi posłanka.
Czytaj nas częściej w Google
Podkreśla, że "rzeczywistość sejmowa jest, jaka jest". — Szabel mamy i jako Lewica i jako kobiety, ile mamy, więc czasami niektóre rzeczy należy postawić na ostrzu noża — stwierdza.
"Nie było pełnego zielonego światła"
Gościni "Onet Rano." zwraca uwagę, że nie wszyscy liderzy partii koalicyjnych są za zmianami w kierunku liberalizacji prawa aborcyjnego. — Te rozmowy kuluarowe cały czas trwały [...] Nie było takiego pełnego zielonego światła ze strony liderów, że oni rzeczywiście będą mobilizowali, żeby do tych projektów się przychylić — przyznaje Kucharska-Dziedzic.
Wskazuje, że teraz wśród polityków pojawiają się rozważania na temat tego, z jakich list będą startować w przyszłorocznych wyborach, jakie sojusze będą tworzyć i czy mają szanse na powtórzenie mandatu poselskiego. — I kiedy to się pojawiło, i pojawiły się sygnały, że kobiety już wcześniej dały tę żółtą czy czerwoną kartkę w czasie wyborów prezydenckich i zwyczajnie nie idą na wybory, to ten strach pojawił się w oczach panów. Nie było już takiego: "aj tam, aj tam, kobiety sobie pokrzyczą, a potem i tak na nas zagłosują". Nie, nie zagłosują — mówi posłanka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.