Były kamienie, gaz i armatki wodne. Gorąca sobota w Paryżu i francuskich miastach

Autor: Piotr Gądek Publikacja: Dzisiaj, 24 października (20:18)
MSW Francji podało w sobotę, że w demonstracjach w całym kraju uczestniczyło około 410 tys. osób, w tym około 110 tys. w Paryżu. Związki zawodowe podały dwukrotnie wyższą liczbę uczestników protestów - 800 tys. w całej Francji, w tym 250 tys. w stolicy. Największa manifestacja – w Paryżu - miała spokojny przebieg, choć na końcowym odcinku marszu ponad 500 osób atakowało policjantów, którzy musieli użyć gazu łzawiącego i armatek wodnych.
Zamieszki w Paryżu, fot. YOAN VALAT /PAP/EPA
W demonstracjach, tak jak przed tygodniem, uczestniczyli licealiści i studenci, związki zawodowe oraz grupy społeczne i zawodowe odczuwające skutki rosnących kosztów życia. Akcje protestu koordynowano na stronie internetowej odwołującej się do ruchu żółtych kamizelek z lat 2018-19.
W Paryżu było spokojniej niż przed tygodniem
Paryska manifestacja pokonała kilkukilometrową trasę z okolic bramy Porte d'Italie do stacji metra Porte de Vincennes (przeniesiono ją z Placu Bastylii na południowe obrzeża stolicy). Zgromadzenie miało spokojny przebieg. Jego uczestnicy, machając flagami, potępiali rosnące koszty utrzymania i pogłębiające się nierówności.
Precz z państwem, policją i faszystami – skandował tłum.
Na końcowym odcinku marszu ponad 500 wandali zaatakowało policjantów. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i armatek wodnych. Doszło do starć między uczestnikami pochodu i funkcjonariuszami.
„Przemoc była znacznie mniejsza niż w zeszłą sobotę, kiedy w Paryżu szaleli rabusie i wandale” – podkreśla w swej relacji agencja Reutera.
Wieczorem przy Porte de Vincennes pozostawali jeszcze ludzie, mimo utrzymującego się deszczu. Grupy agresywnych demonstrantów, nazywanych „black blocks”, rzucały kamieniami w policjantów i próbowały wznosić barykady.
Większa część centrum Paryża wyglądała jak miasto zamknięte. Właściciele sklepów zabezpieczyli witryny, w mieście zamknięto muzea, wyłączono z użytku ponad 20 stacji metra.
Manifestacje w całej Francji
W drugim co do wielkości mieście Francji, Marsylii, młodzież blokowała ulicę, podpalała kosze na śmieci i rzucała kamieniami i butelkami w policję. Konfrontacje trwały nawet po zapadnięciu zmroku – relacjonuje Reuters.
Mer Marsylii Benoit Payan informował po godz. 18, że manifestacja przebiegła stosunkowo spokojnie i „miliony Marsylczyków mogły demonstrować spokojnie”. Dodał, że liczba policjantów była w sobotę odpowiednia do sytuacji.
Nie chcemy już widzieć tego, co w poprzednim tygodniu - podkreślił Payan, odnosząc się do zamieszek, które wybuchły podczas demonstracji 17 października.
W Nicei, na południu Francji, doszło do starć między demonstrantami i zwolennikami skrajnej prawicy. Trzy osoby zostały ranne. Prefektura poinformowała o zatrzymaniu 11 osób.
W Limoges, gdzie przed tygodniem podczas zamieszek podpalono ratusz, mimo zakazu zgromadziło się około 4 tys. osób, w tym wielu młodych ludzi.
Demonstracje odbyły się także w Lyonie, Bordeaux, Tuluzie, Rennes i Strasburgu. W tym ostatnim mieście również doszło do napięć między grupami młodzieży i policją, która użyła gazu łzawiącego.
Policja użyła gazu łzawiącego przeciwko demonstrantom w Clermont-Ferrand i Lille.
Ministerstwo: Ponad 400 tys. demonstrantów
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że w protestach w całym kraju wzięło udział 410 tys. osób, a związki zawodowe twierdziły, że frekwencja była dwukrotnie wyższa. Władze wysłały 70 tys. policjantów i żandarmów, o 10 tys. więcej niż tydzień wcześniej.
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez poinformował reporterów, że do wczesnego popołudnia policja aresztowała 135 osób w całym kraju, wiele z nich po prewencyjnych przeszukaniach, w trakcie których, jak twierdził, odkryto fajerwerki, kulki łożyskowe i inne przedmioty, które mogłyby posłużyć jako broń.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.