Nawrocki poda rękę Putinowi na szczycie G20? "Każdy będzie miał problem"
Jednym z tematów rozmowy Magdy Sakowskiej z Marcinem Przydaczem był przyszłoroczny szczyt G20 w Miami. Udział w nim ma wziąć prezydent Karol Nawrocki. Zaproszenie otrzymał także Władimir Putin.
- Nie podoba nam się oczywiście to, że Władimir Putin miałby być zapraszany gdziekolwiek na fora międzynarodowe - podkreślił Przydacz.
Jak jednak zaznaczył, Rosja należy do G20, a Polska została zaproszona na szczyt przez gospodarzy, czyli Stany Zjednoczone.
Nawrocki spotka się z Putinem na G20? "Każdy będzie miał problem"
Sakowska zapytała, jak zachowałby się polski prezydent, gdyby doszło do bezpośredniego spotkania z Putinem, w tym do sytuacji, w której obaj przywódcy mieliby podać sobie ręce.
- Chyba to jest oczywiste, że każdy będzie miał w tym gremium problem. Czy to będzie kanclerz Niemiec, czy premier Wielkiej Brytanii, czy prezydent Francji, a już na pewno prezydent Polski - odpowiedział Przydacz.
Zaznaczył jednocześnie, że na razie nie wiadomo, czy Putin rzeczywiście pojawi się w Miami. - Na razie jest tylko zaproszenie - podkreślił.
Przydacz odniósł się również do możliwej obecności Wołodymyra Zełenskiego. Jak powiedział, z nieformalnych rozmów wynika, że jego udział jest "brany pod uwagę".
- Jeżeli miałoby dojść do jakichś rozmów, negocjacji, to na pewno ten szczyt G20 w Miami byłby dobrym miejscem do takich rozmów - ocenił.
Stała baza USA w Polsce. Przydacz: Jesteśmy w stanie pomóc
Szef Biura Polityki Międzynarodowej mówił również o negocjacjach dotyczących utworzenia stałej amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce. Według Przydacza po stronie Białego Domu jest polityczna zgoda na taki krok.
- Usłyszeliśmy, że Biały Dom chce tego, aby w Polsce była stała baza. Więc dla nas ta decyzja jest wiążąca - powiedział.
Jak dodał, teraz konieczne są konkretne ustalenia na poziomie Pentagonu i polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej.
Przydacz odniósł się przy tym do przełożonej wizyty wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza w Waszyngtonie. - Nie wiem, dlaczego mu odwołano tę wizytę, ale to był bardzo niedobry sygnał - stwierdził.
ZOBACZ: Karol Nawrocki rozmawiał z Donaldem Trumpem. Marcin Przydacz o szczegółach
Zaznaczył, że zależy mu na tym, aby do spotkania szefa MON z przedstawicielami Pentagonu doszło jak najszybciej. Zadeklarował przy tym wsparcie ze strony otoczenia prezydenta.
- Nawet jesteśmy w stanie pomóc. Jeżeli minister Kosiniak-Kamysz chce, to będziemy starali się lobbować za tym, żeby on pojechał do tego Pentagonu - powiedział.
Według Przydacza szanse na poznanie jeszcze w tym roku konkretnych decyzji dotyczących amerykańskiej bazy są "bardzo duże". Jak twierdzi, pod uwagę brane są co najmniej dwa lub trzy miejsca, w których mogłaby ona powstać.
Przydacz uderza w rząd. "Zaczynają grać sprawą bezpieczeństwa"
W dalszej części rozmowy Przydacz został zapytany o słowa Radosława Sikorskiego dotyczące informacji, według których Rosja może przygotowywać "coś dużego" jeszcze w tym roku.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej przyznał, że do Kancelarii Prezydenta docierają informacje dotyczące możliwości intensyfikacji rosyjskich działań hybrydowych, wymieniając m.in. drony, balony, akty dywersji i próby destabilizacji.
Jednocześnie zaznaczył, że jeżeli rząd dysponuje bardziej szczegółowymi informacjami, powinien przedstawić je prezydentowi. - Jeżeli coś ma się wydarzyć, to wydaje mi się, po pierwsze, prezydent o tym powinien wiedzieć, a po drugie, Polaków też należy na to przygotować - powiedział.
ZOBACZ: Zapytaliśmy premiera o "Fort Trump". "Nie chcę uczestniczyć w tej licytacji"
Przydacz zarzucił jednocześnie Donaldowi Tuskowi i Radosławowi Sikorskiemu wykorzystywanie kwestii bezpieczeństwa w krajowym sporze politycznym. - Boję się, że pan minister Sikorski, pan premier Tusk zaczynają grać tą sprawą bezpieczeństwa po to, aby ogniskować uwagę na sobie, a nie na problemach - ocenił.
Dopytywany przez prowadzącą, czy jego zdaniem szef rządu wykorzystuje zagrożenie ze strony Rosji dla politycznych korzyści, odpowiedział: Tak, żeby odwrócić uwagę czasami od swoich kłopotów politycznych, a z drugiej strony, żeby starać się ogniskować uwagę wokół siebie.
Przydacz zaznaczył przy tym, że nie kwestionuje samego zagrożenia ze strony Rosji. Ostrzegał jednak przed zbyt częstym używaniem alarmistycznych komunikatów. - Przestrzegam tylko pana premiera przed chęcią wykorzystywania tej sytuacji do jakiejś swojej gry, bo jeśli będzie przesadzał, to ludzie w pewnym momencie się znieczulą i naprawdę, kiedy będzie zagrożenie, albo nie zareagują, albo zignorują ostrzeżenie premiera - powiedział.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.