Seria dziwnych włamań do domów fińskich deputowanych. Niczego nie skradziono

Policja w Helsinkach wszczęła śledztwo w sprawie serii podejrzanych włamań do mieszkań i domów fińskich deputowanych. Zgłoszenia złożyło ok. 20 parlamentarzystów z liczącej 200 miejsc Eduskunty.
Zdj. ilustracyjne /Shutterstock
Jak przekazała kancelaria fińskiego parlamentu, w ostatnim czasie doszło do serii podejrzanych włamań do mieszkań i domów deputowanych.
Przewodniczący Eduskunty Jussi Halla-aho poinformował w czwartek, że liczba incydentów, do których doszło głównie w Helsinkach, jest „znacząca”. Ocenił, że za tymi włamaniami stać może „podmiot państwowy”. Świadczy o tym sposób działania sprawców - niczego nie ukradziono, a zarazem dyskretnie pozostawiono ślady obcej obecności.
Tak działa sowiecki wywiad, pokazując, że osoby, wobec których podjęte zostały działania mają mieć świadomość, że są inwigilowane – skomentował Ben Zyskowicz z rządzącej partii Koalicja Narodowa (KOK).
Według informacji radia Yle podejrzane wtargnięcia zgłosiło około 20 deputowanych liczącej 200 miejsc Eduskunty.
Prezydent Finlandii Alexander Stubb oświadczył, że ataki na członków parlamentu są „atakiem na demokrację”.
Seria incydentów zbiegła się w czasie z ostrzeżeniami władz i organów bezpieczeństwa przed rosnącym zagrożeniem aktami sabotażu i innymi hybrydowymi działaniami Rosji - zauważył dziennik „llta-Sanomat”. Jak dodał, celem tym działań jest podważenie politycznego poparcia Ukrainy, wpłynięcie na zaplanowane na wiosnę 2027 r. wybory parlamentarne i przetestowanie NATO.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.