Hiszpania żyje w "złej" strefie czasowej. Wszystko przez decyzję sprzed 86 lat
Ziemia jest umownie podzielona na 24 strefy czasowe wyznaczane przez południki. Punktem odniesienia jest południk zerowy przebiegający przez londyńską dzielnicę Greenwich, stąd potoczna nazwa czasu UTC+0. Ten sam południk przecina Półwysep Iberyjski, a większość terytorium Hiszpanii leży na zachód od niego.
Mimo to kontynentalna część kraju i Baleary mają czas środkowoeuropejski (UTC+1), taki jak Polska czy Niemcy. Gdy w Warszawie jest południe, w Madrycie także, a w Lizbonie dopiero godz. 11. Strefy są jednak umowne i każde państwo samo wybiera, jaki czas stosuje.
Decyzja z 1940 roku. Gest wobec Hitlera?
Zmiana nastąpiła za dyktatury gen. Francisco Franco. Rozporządzenie z 1940 roku przesunęło zegarki o godzinę do przodu. Uzasadniono to potrzebą zrównania czasu z innymi krajami Europy.
Ponieważ od tej pory w Madrycie obowiązywał ten sam czas co w Berlinie, utrwaliła się narracja, że Franco zrobił to z sympatii dla Hitlera.
- Często powtarzana interpretacja, że mógł to być gest w stronę rządu nazistowskiego, jest nieprawdziwa - powiedział Euronews Pere Planesas, były astronom hiszpańskiego Narodowego Obserwatorium Astronomicznego.
ZOBACZ: Tylko 70 państw wciąż zmienia czas. Europa w światowej mniejszości
Planesas przypomina, że w 1940 roku zegarki przestawiły też m.in. Wielka Brytania, Francja i Portugalia, a Niemcy zrobiły to dopiero w kwietniu. Po wojnie Brytyjczycy wrócili do dawnego czasu, a Hiszpanie, podobnie jak Francuzi, zostali przy środkowoeuropejskim.
Późne posiłki i krótszy sen? Spór trwa
Część Hiszpanów chciałaby, aby kraj na stałe cofnął zegarki o godzinę i przeszedł na czas Portugalii. Ich zdaniem obecny czas tłumaczy późny rytm dnia, obiad po godz. 14, kolację po 21 i krótszy sen. - Żyjemy w ciągłym jet lagu, bo nie mieszkamy we właściwej strefie czasowej - mówiła w 2013 roku prof. Nuria Chinchilla ze szkoły biznesu IESE. Ignacio Buqueras, ówczesny szef ARHOE, organizacji zabiegającej o racjonalny rozkład dnia w Hiszpanii, przekonywał, że późny rytm dnia odbija się na wydajności, stresie i liczbie wypadków przy pracy.
Inni chcieliby zostawić obecny czas. Komisja ekspertów, którą w 2018 roku powołał rząd w Madrycie, przyznała w raporcie, że kontynentalna część kraju jest w "złej strefie czasowej". Jak dodała, "nie powinno to stanowić problemu, jeśli będziemy konsekwentni w naszym harmonogramie i wykorzystaniu czasu". Wielu członków komisji za najkorzystniejszy uznało obecny czas.
ZOBACZ: Oni po raz pierwszy nie przestawią zegarków. Powiedzieli "nie" zmianie czasu
Planesas zwraca uwagę, że obecny czas łączy Hiszpanię z większością jej partnerów handlowych. - Prawdopodobnie znaleźlibyśmy się w sytuacji podobnej do obecnej, po latach przystosowywania się do nowej strefy czasowej - mówi o ewentualnej zmianie.
Hiszpania i Polska za końcem zmiany czasu
Rząd w Madrycie nie planuje zmiany strefy, ale chce skończyć z sezonowym przestawianiem zegarków.
W październiku 2025 roku premier Pedro Sánchez zaproponował, aby Unia Europejska zrezygnowała z tego od 2026 roku. Poparły go m.in. Polska i Finlandia. Rada UE do dziś nie uzgodniła jednak stanowiska, więc w nocy z 24 na 25 października 2026 roku zegarki znów zostaną cofnięte o godzinę.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.