Pedofilia w kościele. Wyrok w sprawie biskupa Jeża
Terlikowski: jeżeli biskupi nie mają odwagi powiedzieć "przepraszam", to tak naprawdę krzywdzą Chrystusa
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Paweł Topolski
Biskup Andrzej Jeż został skazany łącznie na dwa lata ograniczenia wolności polegające na potrąceniu 25 proc. wynagrodzenia miesięcznego na rzecz fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Oprócz tego duchowny ma zapłacić 10 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Prokuratura wnosiła o wymierzenie Andrzejowi Jeżowi kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zasądzenie 20 tys. grzywny. Obrońcy domagali się uniewinnienia.
Zarzuty wobec biskupa
Oskarżyciel zarzucił bp. Jeżowi, że mając wiarygodne informacje o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich poniżej 15. roku życia przez dwóch księży z jego diecezji – Stanisława P. i Tomasza K., nie zawiadomił o tym niezwłocznie organów ścigania. Śledczy co prawda zauważyli, że władze kościelne złożyły zawiadomienie odnośnie do obu kapłanów, jednak zdaniem prokuratury uczyniły to zbyt późno – nie nastąpiło to niezwłocznie, jak wymaga przepis, mimo że wcześniej prowadziły postępowania wewnętrzne w sprawie obu księży i dysponowały informacjami o ich czynach.
Z kolei obrońcy przekonywali sąd, że w żadnej z dwóch spraw hierarcha nie dopuścił się umyślnego zaniechania zgłoszenia. Sam biskup Andrzej Jeż, który nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, wyjaśniał zwłokę w zgłoszeniach niejasnością przepisów karnych oraz specyfiką konkretnych spraw. W przypadku księdza Stanisława P. ordynariusz wskazał na wątpliwości jurysdykcyjne, ponieważ czyny kapłana były popełnione głównie w Ukrainie. Z kolei w sprawie księdza Tomasza K. utrzymywał, że przez długi czas nie wiedział, że wśród ofiar duchownego były osoby poniżej 15. roku życia.
Biskup Andrzej Jeż na sali rozpraw Sądu Rejonowego w Tarnowie (zdj. z 18.02.2026r.)
Źródło zdjęcia: PAP/Paweł Topolski
Zgłoszenie po artykule
W mowie końcowej prokurator Marcin Stępień przekonywał, że wina biskupa i społeczna szkodliwość niepowiadomienia o czynach pedofilskich księży jest znaczna m.in. dlatego, że skutkowała przedawnieniem się spraw niektórych pokrzywdzonych. Jego zdaniem kuria powinna zgłosić nadużycia organom ścigania od razu po wejściu w życie w 2017 roku przepisu dotyczącego odpowiedzialności karnej dla osób, które nie zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa m.in. pedofilii, tymczasem, zaznaczał, stało się to ponad trzy lata później. W przypadku czynów ks. Stanisława P. – zwracał uwagę oskarżyciel – nastąpiło to po publikacji artykułu ks. Isakowicza-Zaleskiego, który opisał problem.
Z kolei mec. Zbigniew Ćwiąkalski wskazywał, że do 2022 roku kwestią sporną pozostawało, czy obowiązek zgłoszenia przestępstw dotyczy także tych spraw, które miały miejsce przed wejściem w życie w 2017 roku nowelizacji prawa, zwracając uwagę, że w przypadku obu księży do ich czynów doszło przed tym czasem. W 2022 r. SN orzekł, że z nimi również wiąże się ten obowiązek. Adwokat oceniał, że postawienie w stan oskarżenia biskupa, który ostatecznie zgłosił problem organom ścigania, zniechęci innych ordynariuszy do zawiadamiania o podobnych przypadkach.
W trakcie procesu sąd przesłuchał jako świadków m.in. byłego biskupa diecezji tarnowskiej Wiktora Skworca, b. delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży w tej diecezji ks. Roberta Kantora, oficjała sądu diecezjalnego, b. dyrektora szkoły, b. kurator oświaty, a także jednego z pokrzywdzonych mężczyzn.
"Obowiązek społeczny" bez kary
Odpowiedzialność karną dla osób, które nie zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa m.in. pedofilii, mimo posiadania o tym wiarygodnych informacji, wprowadziła w Polsce ustawa z 23 marca 2017 r. Wcześniej był to jedynie tzw. "obowiązek społeczny", za niedopełnienie którego nie była przewidziana kara. Obecnie za złamanie tego przepisu grozi do trzech lat więzienia.
Podstawą zarzutów dotyczących niepowiadomienia organów ścigania przez władze kościelne były postępowania dotyczące molestowania małoletnich przez dwóch kapłanów. Sprawa ks. Stanisława P. została w 2022 roku umorzona ze względu na przedawnienie karalności. Natomiast wobec ks. Tomasza K. toczy się postępowanie przed Sądem Rejonowym w Nowym Sączu. Ofiarami przestępstw seksualnych dwóch kapłanów jest kilkadziesiąt osób. W obu przypadkach kwestię zgłaszania tych nadużyć wyłączono do osobnego postępowania, dotyczącego zwierzchnika kapłanów - biskupa Andrzeja Jeża.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.