Ponad 20 tys. zł miesięcznie na rękę. Ten europejski kraj szuka pracowników

Luksemburg – jedno z najbogatszych państw Unii Europejskiej – mierzy się z coraz większym niedoborem wykwalifikowanych pracowników – pisze Business Insider. Mimo imponujących zarobków, które mogą sięgać nawet 4,6 tys. euro netto miesięcznie, tamtejsi pracodawcy mają problem ze znalezieniem kandydatów na wiele kluczowych stanowisk.
To szansa dla osób szukających pracy za granicą, zwłaszcza dla specjalistów z Polski. Władze Luksemburga podają, że szczególnie pilnie poszukiwani są eksperci z sektora finansowego, bankowości oraz nowych technologii.
Wśród najbardziej pożądanych zawodów znajdują się m.in. analitycy finansowi, księgowi, audytorzy, doradcy bankowi czy specjaliści zarządzania funduszami inwestycyjnymi.
Braki kadrowe występują także w branży IT. Luksemburskie firmy czekają na programistów, inżynierów oprogramowania, administratorów systemów, specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa oraz analityków danych.
Wysokie potrzeby także w innych branżach
Problematyczny niedobór pracowników zaobserwowano również w sektorze prawniczym (szczególnie prawnicy od bankowości i ubezpieczeń), a także w medycynie, opiece społecznej, budownictwie oraz przemyśle. Poszukiwani są pielęgniarze, technicy medyczni, opiekunowie osób starszych i pracownicy socjalni. Duże zapotrzebowanie notuje się także na inżynierów związanych z robotyką, biotechnologią, lotnictwem i odnawialnymi źródłami energii - wylicza Business Insider.
Ułatwienia dla zagranicznych kandydatów
Aby ułatwić zatrudnianie cudzoziemców, rząd Luksemburga przygotował listę 20 najbardziej potrzebnych grup zawodowych i uprościł dla nich procedury rekrutacyjne. To szczególnie istotna informacja dla osób spoza UE, które muszą spełnić dodatkowe wymogi dotyczące legalnego pobytu i pracy.
Polacy, jako obywatele Unii Europejskiej, mogą korzystać z unijnych swobód i podejmować pracę w Luksemburgu bez konieczności ubiegania się o dodatkowe pozwolenia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.