The Jerusalem PostCouncil of Torah Sages meeting over Shas party chair Arye Deri's future in party postponedSky TG24Midterm, cosa cambia con la maggioranza dem al CongressoPunch2027: ADC inaugurates 63-member campaign team in Cross RiverZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioVanguardState Police: 30 states approve bill, six yet to respondNOSMeer dan 1,7 miljoen neppe Pokémon-kaarten onderschept in Rotterdamse havenAntara NewsIndonesia reports 401,586 respiratory cases linked to forest firesRai NewsMasters di Parigi: Musetti sfida Zverev, stasera Berrettini-HumbertSportstarIndia vs Korea LIVE Score, Asian Champions Trophy semifinal: IND 0-0 KOR; Match is underway, Harmanpreet leads sideESPNCFP top 25: What flaw keeps each team from the title20 MinutenMit Ariel kann nun ganz Deutschland Schweizerdeutsch lernen7sur7Le Monténégro aux portes de l’UE: une adhésion possible dès 2028
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, November 4, 2026

Koniec Trumpa, ale nie trumpizmu [OPINIA]

Translate

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Wynik wyborów jest absolutnie jednoznaczny, bo Donald Trump i sklejeni z nim republikanie ponieśli absolutną porażkę. Demokraci – i to niezależnie od błędów, których także oni się nie ustrzegli – dokonali pogromu republikanów. Jeśli jednak szukać głównego źródła ich siły, to – jak się zdaje – wcale nie były ich własne pomysły programowe (bo partia ta nadal pozostaje silnie podzielona i nie do końca ma pomysł na to, co dalej), ale decyzje Donalda Trumpa.

Prezydent USA swoimi niespójnymi, niemądrymi i budzącymi pytania o stan jego zdrowia wypowiedziami, ale przede wszystkim decyzjami dotyczącymi wojny handlowej z Kanadą czy wojny całkowicie kinetycznej z Iranem i idącym za tym podniesieniem kosztów życia, sprawił, że demokraci szli w tych wyborach po pewne zwycięstwo. I – nie ma co ukrywać – nie popełnili zasadniczych błędów i skorzystali z tego.

Ostrożnie z entuzjazmem

Czy oznacza to początek odbudowy ich partii i jej wpływów oraz otwarcie drogi do prezydentury jednego z ich polityków, to wciąż pozostaje jednak sprawą otwartą. Tak jak otwarte pozostaje pytanie o to, w jakim kierunku pójdzie obecnie Partia Republikańska. Nic – na tym etapie – nie jest oczywiste, a trumpizm (nawet jeśli pod innymi nazwami i z innymi liderami) pozostaje żywy, bo żywe pozostają problemy USA (ale szerzej świata), które go zrodziły i dały mu dynamizm.

WIDEO

Trump ponownie zaatakuje Iran? Magierowski wskazuje na rolę Kongresu

Amerykański trend, choć będzie on miał znaczenie dla polityki w innych krajach, nie oznacza, że europejscy populiści stracą swój impet, a zmiana w obu izbach Kongresu (ani potencjalna możliwość zmiany w Białym Domu) nie oznacza bynajmniej automatycznej rewizji polityki zagranicznej. Trump zmienił naprawdę wiele nie tylko w polityce wewnętrznej, ale i międzynarodowej. Nie da się już wrócić do status quo sprzed jego kadencji, która – co warto przypominać – będzie jeszcze trwała dwa lata. Kaczka – posługując się amerykańskim powiedzeniem – nawet kulawa może sporo namieszać, szczególnie że osłabiony Trump może być jeszcze bardziej nieobliczalny.

Partia Demokratyczna zaś, która – co pokazują wyniki tych wyborów – także się zmieni, choć może być bardziej przewidywalna w kwestiach polityki zagranicznej, ani nie będzie na niej skupiona, ani nie jest wolna od tendencji izolacjonistycznych, które są – co warto podkreślać – bardzo niebezpieczne dla naszej części Europy. I już choćby dlatego warto zachować ostrożność w przypisywaniu wynikom tych wyborów przesadnego znaczenia. One pozostają ważnym sygnałem, ale bynajmniej niczego nie rozstrzygają ostatecznie.

Problemy pozostają

Dlaczego? Bo jak napisałem wcześniej, przyczyny zwycięstwa Donalda Trumpa są w istocie niemal takie same jak przyczyny jego porażki.

Największe światowe mocarstwo znajduje się w kryzysie, liczba ludzi żyjących poniżej progu biedy rośnie, świadomość wykluczenia jest coraz potężniejsza, a bogactwo elit, które gardzą resztą, coraz silniejsze. Klasa średnia, co też ma znaczenie, traci na znaczeniu, a poważna choroba może doprowadzić do bankructwa nawet średnio zarabiającego Amerykanina. To wszystko nie tylko się nie zmieniło, ale i pogłębiło, a niewiele wskazuje na to, by w sytuacji klinczu cokolwiek miało się szybko zmienić.

Demokraci (mocno zresztą podzieleni w tej kwestii) nie są w stanie - szczególnie że prezydent już zapowiedział, że będzie "panem weto" - wprowadzić powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego ani radykalnie poprawić warunki życia. A to oznacza, że część Amerykanów (nie tylko, choć przecież tacy też są, wyznawców Trumpa) będzie nadal szukać alternatywy, której niekoniecznie mogą im dostarczyć rozdarci demokraci.

Izolacjonizm – bardzo niebezpieczny dla Europy Środkowej – nie dotyka tylko Partii Republikańskiej, ale także – w mniejszym nieco stopniu, ale realnie – polityków Partii Demokratycznej. To zaś oznacza, że po trumpizmie i posttrumpizmie (który krytykuje obecnego prezydenta za przesadne zaangażowanie w politykę międzynarodową i niewierność własnym obietnicom) nie ma już powrotu do dawnej polityki, w której Europa odgrywała istotną rolę. Owszem, możliwe są pewne korekty, ale niekoniecznie zasadnicze.

Co się zmieni?

Ostrożność nie oznacza, że nie ma powodów do pozytywnego spojrzenia na wynik tych wyborów. Pierwszą zasadniczą korzyścią jest fakt, że Władimir Putin stracił już możliwość bezpośredniego nacisku na Ukrainę przez USA. Jeszcze dwa miesiące Ukraina musi wytrzymać naciski, a potem one zdecydowanie osłabną. Czy oznacza to powrót pomocy? To wątpliwe, ale w obecnej sytuacji realną korzyścią jest fakt, że najważniejsze światowe mocarstwo przestanie aż tak bezpośrednio nakłaniać ich do ustępstw.

Istotną zmianą jest także to, że ta porażka osłabić może część ze środowisk populistycznych w Europie Zachodniej. Nie, nie oznacza to ich końca (bo ich rosnące wpływy mają realne, polityczne przyczyny), ale realne osłabienie, choćby dlatego, że popieranie kandydatów przez przegranego Trumpa przestanie być już istotnym elementem gry. Wyborcy – a przynajmniej część z nich – może też zacząć zadawać sobie pytanie, czy rzeczywiście obietnice populistów są realizowalne. I to także jest niewątpliwa korzyść z tego zwycięstwa demokratów.

Inna rzecz, że – i tego też trzeba mieć świadomość – postulaty populistów, jeszcze jakiś czas temu nieakceptowalne dla mainstreamu, stały się, co także jest wpływem trumpizmu, elementem polityki partii głównego nurtu. W sprawie migrantów CDU czy Donald Tusk mówią już przekazem (choć jeszcze nie językiem) Trumpa i AfD, a jeśli chodzi o szacunek dla reguł prawa, których lektura jest niezależna od układu władzy i tego, czy są przy niej nasi czy tamci, także Donald Trump odniósł sukces, co widać także w polskim sporze wokół TK.

To zaś oznacza, że trumpizm zostanie z nami na lata, i to mimo zwycięstwa Partii Demokratycznej.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.