"Nie miałam dnia, żeby w Oleszkach nikt nie zginął". Dlaczego papież rozmawiał z Putinem
Dostawy żywności do okupowanych Oleszek (28.09)
Źródło wideo: Chersońska Obwodowa Administracja Wojskowa
Źródło zdj. gł.: VATICAN MEDIA/PAP/EPA
Papież Leon XIV rozmawiał w piątek przez telefon z przywódcą Rosji, Władimirem Putinem - podało watykańskie biuro prasowe. Tematem rozmowy była sytuacja w Ukrainie.
"W trakcie rozmowy Ojciec Święty wyraził głębokie zaniepokojenie poważną sytuacją humanitarną w mieście Oleszki w obwodzie chersońskim, prosząc o rozejm w celu umożliwienia dostarczenia pomocy żywnościowej i medycznej oraz dobrowolnej i bezpiecznej ewakuacji ludności cywilnej" - napisano w komunikacie Watykanu.
Oleszki. Sto ciał w piwnicy
- Nie miałam jeszcze takiego dnia, żeby w Oleszkach nikt nie zginął. Takich dni nie ma - podkreśliła w piątek szefowa wojskowej administracji miejskiej Tetiana Hasanenko, która działa na terenach kontrolowanych przez Ukrainę, jednak utrzymuje kontakt z mieszkańcami pozostającymi pod okupacją oraz osobami, którym udało się wydostać z miasta.
Oleszki w obwodzie chersońskim
Źródło zdjęcia: Google Maps
- Według naszych danych, około stu ciał przechowywanych jest po prostu w piwnicy szpitala w Oleszkach. Nie ma przecież prądu. Od wysadzenia elektrowni wodnej w Kachowce nie ma elektryczności. Kostnica już dawno została zbombardowana. Były tam co najmniej trzy trafienia, i to dawno temu. Podjęto więc decyzję, żeby składać ciała w szpitalu - powiedziała Hasanenko.
- Nie pozwalano ludziom ich grzebać, żeby, i teraz przytaczam słowa okupantów, ustalić i udokumentować rzekome zbrodnie Sił Zbrojnych Ukrainy. Ustalić, czy człowiek zginął od drona, ostrzału artyleryjskiego, czy zmarł śmiercią naturalną - zaznaczyła.
Hasanenko powiedziała, że latem sytuacja w Oleszkach, które leżą na południu Ukrainy, była nie do zniesienia. - Upał latem sięga tam 50 stopni, Rosjanie pozwolili wydawać zaświadczenia tylko w przypadku osób, które zmarły śmiercią naturalną - powiedziała.
Według Hasanenko w Oleszkach pozostaje około dwóch tysięcy ludzi, w tym 35 dzieci. Przed pełnoskalową inwazją Rosji miasto liczyło 24 tysiące mieszkańców. Spośród 13 miejscowości należących do gminy pięć zostało - jak przekazała - całkowicie zniszczonych.
Przygotowania do zrzutów żywności w okupowanych Oleszkach (28.09)
Źródło zdjęcia: Chersońska Obwodowa Administracja Wojskowa
Hasanenko powiedziała, że ciała leżą również na drogach i poboczach. Mieszkańcy boją się je zabierać ze względu na zagrożenie atakami dronów. Niekiedy przykrywają zmarłych jakimś materiałem lub po prostu przysypują ziemią.
- Znamy nazwiska i imiona tych ludzi, którzy nie zostali pochowani i których nikt nie zabiera - zaznaczyła.
Hasanenko wspomniała też o problemach z żywnością. - Mieszkańcy próbują zdobywać jedzenie, pokonując pieszo około 25 kilometrów - zaznaczyła. - A oni z powodu tego strasznego głodu już nie boją się, że zostaną zabici. To po prostu cena ich życia - powiedziała.
- Piszą do nas przez komunikatory, że na nas czekają, że jest im ciężko, ale nawet nie robią planów zakładających, że będą dalej żyć. To jest straszne - powiedziała Hasanenko.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.