Rewolucja w przychodniach od 1 października. Lekarze alarmują

Narodowy Fundusz Zdrowia szykuje rewolucję w ocenie pracy przychodni. Jak informuje serwis prawo.pl, od 1 października finansowanie podstawowej opieki zdrowotnej będzie powiązane z ośmioma wskaźnikami jakości. Lekarze alarmują, że to nie jest rzetelna ocena ich pracy.
Zdj. ilustracyjne autor Volha_R /Shutterstock
Osiem wskaźników - nowy sposób oceny przychodni
Narodowy Fundusz Zdrowia pracuje nad zarządzeniem, które już od 1 października 2026 roku wprowadzi osiem wskaźników jakości w podstawowej opiece zdrowotnej. To właśnie od ich realizacji zależeć będzie wysokość finansowania przychodni. Wśród kryteriów znalazły się m.in. liczba porad, odsetek teleporad, liczba wizyt domowych oraz zgłaszalność pacjentów do programów profilaktycznych, takich jak badania w kierunku raka piersi, szyjki macicy, jelita grubego czy chorób układu krążenia.
Współczynniki korygujące będą miały różne wartości – od 0,9 do 1. To oznacza, że przychodnie, które nie spełnią określonych norm, mogą otrzymać niższe finansowanie.
Lekarze: Nie wszystko zależy od nas
Jak pisze serwis prawo.pl, środowisko lekarzy rodzinnych nie kryje obaw. Ich zdaniem, wiele z proponowanych wskaźników nie zależy wyłącznie od pracy przychodni, ale także od decyzji pacjentów, dostępności badań czy struktury populacji.
Można i trzeba mierzyć jakość naszej pracy. Trudno jednak zaakceptować sytuację, w której przychodnia ma być finansowo karana za decyzję pacjenta, brak dostępu do świadczenia w danym regionie czy sposób organizacji opieki wynikający z potrzeb konkretnej populacji. To nie jest rzetelna ocena jakości pracy POZ. To przerzucanie na przychodnie odpowiedzialności za rzeczy, na które nie mają wpływu – mówi prawo.pl Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
Lekarze podkreślają, że ostateczna decyzja o udziale w badaniach profilaktycznych należy do pacjenta. Jeśli pacjentka wykona badanie prywatnie, a informacja o tym nie trafi do systemu, przychodnia zostanie ukarana niższym finansowaniem.
Wizyty domowe i teleporady - nie zawsze miarodajne
Kolejnym kontrowersyjnym wskaźnikiem jest liczba wizyt domowych. Jak zauważa Tomasz Zieliński, specjalista medycyny rodzinnej i wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, o tym, czy pacjent potrzebuje wizyty domowej, powinny decydować wskazania medyczne, a nie statystyka.
W praktykach obejmujących duży teren dwie wizyty na przeciwległych krańcach obszaru mogą oznaczać nawet kilka godzin poza gabinetem. W tym czasie lekarz nie przyjmuje pacjentów w przychodni. Mechaniczne premiowanie liczby wizyt domowych może więc paradoksalnie pogorszyć dostępność lekarza dla całej pozostałej grupy pacjentów – uważa.
Lekarze proponują inne rozwiązania
Zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego, lepszym sposobem na ocenę jakości pracy przychodni byłoby premiowanie prowadzenia pacjentów z chorobami przewlekłymi w ramach opieki koordynowanej, wykonywania bilansów zdrowia czy realizacji szczepień.
Jeżeli system chce wzmacniać jakość, powinien premiować placówki, które rozwijają opiekę koordynowaną, diagnostykę i profilaktykę. Tymczasem proponowany mechanizm może prowadzić do obniżania finansowania podstawowej opieki zdrowotnej. Jest to szczególnie niezrozumiałe w momencie, kiedy POZ przejmuje coraz więcej zadań i ma prowadzić coraz większą część pacjentów z chorobami przewlekłymi – podkreśla Jacek Krajewski.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.