NASK: zdjęcie podejrzanego o atak w Jarosławiu wykorzystano do szerzenia fałszywej narracji
Nie będzie przesłuchania podejrzanego Ihora M. Biegli wskazali na ostre zaburzenia psychotyczne
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Piotr Polak/PAP/EPA
Wspólnym mianownikiem dezinformacji po ataku w Jarosławiu było przekonywanie odbiorców o rzekomym wzroście przemocy ze strony obywateli Ukrainy - stwierdziła Małgorzata Szumna, ekspertka z Zespołu Analizy Trendów Narracyjnych i Fact-checkingu NASK. W jej opinii narracje te jednocześnie fałszywie sugerują, że państwo polskie pozostaje wobec tego zagrożenia całkowicie bierne i bezradne.
- W tym kontekście formułowane są zarzuty o łagodniejsze traktowanie obywateli Ukrainy przez służby i wymiar sprawiedliwości oraz o celowe przemilczanie przez media informacji o przestępstwach z ich udziałem. W rezultacie niechęć wobec Ukraińców zostaje powiązana z podważaniem zaufania do państwa i przekonaniem, że nie zapewnia ono Polakom odpowiedniej ochrony - wyjaśniła analityczka.
Jednym z przykładów takiej manipulacji są wpisy na platformie X zestawiające zdjęcie zatrzymanego Ihora M., prowadzonego przez policjantów z zabandażowanymi dłońmi i bez widocznych kajdanek, z fotografiami zatrzymanych Polaków zakutych w kajdanki. W ten sposób zasugerowano, że policja stosuje nierówne środki i faworyzuje obywatela Ukrainy.
W sieci wskazywano również, że media rzekomo celowo nie nagłaśniały sprawy ataku w Jarosławiu. Przekaz ten miał wzmacniać fałszywą tezę o istnieniu podwójnych standardów w relacjonowaniu przestępstw oraz o rzekomym chronieniu wizerunku obywateli Ukrainy przez polskie redakcje.
Jednocześnie na Facebooku, TikToku oraz platformie X pojawiły się wpisy fałszywie przedstawiające pojedyncze zdarzenie kryminalne z Jarosławia jako dowód na rzekome zagrożenie ze strony Ukraińców. Aby uwiarygodnić tę manipulację, autorzy postów odwoływali się do tragicznych wydarzeń historycznych, takich jak zbrodnia wołyńska, czyli czystka etniczna na ludności polskiej na Kresach Wschodnich przeprowadzona przez ukraińskich nacjonalistów w okresie 1943-945.
Jak reagować na pojawiąjące się niezweryfikowane informacje?
Szumna przyznała, że "atak w Jarosławiu przyczynił się do nasilenia antyukraińskich narracji dezinformacyjnych, które od dłuższego czasu funkcjonują w polskiej infosferze". - NASK obserwuje wyraźny wzrost natężenia mowy nienawiści wobec Ukraińców, które osiągnęło najwyższy poziom od pierwszej połowy lipca 2026 roku - dodała.
Fałszywe treści dotyczące ataku w Jarosławiu publikowały między innymi anonimowe profile znane z szerzenia dezinformacji oraz sympatycy i politycy związani z Konfederacją oraz Konfederacją Korony Polskiej, którą kieruje Grzegorz Braun.
Na terenie Jarosławskiego Opactwa 31-letni mężczyzna zaatakował nożem czerech mężczyzn i kobietę
Źródło zdjęcia: Piotr Polak/PAP/EPA
Zapytana, jak reagować na pojawiąjące się niezweryfikowane informacje dotyczące ataku w Jarosławiu, analityczka z NASK podkreśliła, że "najważniejsze jest zachowanie dystansu, zwłaszcza wobec treści, które natychmiast wywołują silne emocje i zachęcają do szybkiej reakcji".
- Warto zatrzymać się, sprawdzić źródło informacji i zobaczyć, czy potwierdzają ją również inne wiarygodne źródła. Jeśli mamy wątpliwości, możemy skorzystać z serwisów fact-checkingowych, które zawodowo zajmują się weryfikowaniem pojawiających się w przestrzeni informacyjnej twierdzeń - poleciła
- Sugerujemy również zachowanie szczególnej ostrożności wobec kolejnych doniesień o podobnych zdarzeniach w innych częściach Polski. Duże zainteresowanie jednym wydarzeniem może być wykorzystywane do rozpowszechniania fałszywych lub niezweryfikowanych informacji, które mają wzmacniać wrażenie, że zagrożenie ma charakter powszechny i narastający - zaznaczyła.
Atak nożownika w Jarosławiu
W czwartek 31-letni Ihor M. zaatakował na terenie klasztoru w sumie pięć osób: czterech mężczyzn i kobietę. Jedna z nich zmarła, dwie w stanie ciężkim przebywają w szpitalu w Jarosławiu, a jedna ranna kobieta leży w szpitalu w Przeworsku. Jedna z poszkodowanych osób opuściła szpital w Przemyślu w czwartek wieczorem.
W piątek przed południem prokuratura sformułowała wobec Ihora M. zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała.
Biegli psychiatrzy stwierdzili u podejrzanego Ihora M. ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. Uniemożliwia to jego przesłuchanie i postawienie mu zarzutów. Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu skieruje do sądu wniosek o jego aresztowanie na trzy miesiące w warunkach szpitalnych.
W piątek przewodniczący Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców biskup Krzysztof Zadarko zaapelował, "aby wydarzenia w Jarosławiu nie stały się paliwem do podsycania nienawiści i agresji do Ukraińców". Podkreślił, że nienawiść jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.
Kiedy stosuje się kajdanki wobec podejrzanego?
O doborze środków przymusu bezpośredniego wobec zatrzymanego decydują służby mundurowe, biorąc pod uwagę między innymi agresję podejrzanego, ryzyko jego ucieczki czy zagrożenie dla otoczenia. W szczególnych sytuacjach, na przykład w przypadku osób z obrażeniami ciała lub zaburzeniami psychicznymi, o sposobie zabezpieczenia współdecyduje lekarz lub prokuratura.
Kraj pochodzenia zatrzymanego nie odgrywa przy tym żadnej roli. Zasady stosowania kajdanek oraz wykaz osób uprawnionych do wydawania poleceń ich użycia określa ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej z 24 maja 2013 roku.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.