Ksiądz zabrał ponad milion zł z parafialnego konta. Jest finał sprawy
Ksiądz Eugeniusz S. był proboszczem parafii pw. św. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein) w Gdańsku od początku jej założenia, czyli od 2001 r. Duchowny był jedyną uprawnioną osobą do obsługi kont bankowych parafii, na które wpływały m.in. darowizny, cegiełki na budowę kościoła, czesne i dotacje związane z funkcjonowaniem parafialnego przedszkola.
Ksiądz zabrał ponad milion zł z parafialnego konta. Przelewał je na swoje prywatne
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
Jak informuje Gazeta.pl, proboszcz pieniądze z konta wypłacał w gotówce bądź też przelewał na swoje prywatne. W 2010 r. parafia sprzedała jedną z należących do niej działek, za którą dostała nieco ponad 1,2 mln zł. Gdy pieniądze za nią wpłynęły na konto parafii, proboszcz przelał na swój prywatny rachunek 400 tys. zł. Na tym się jednak nie skończyło. Niedługo potem zrobił kolejne takie przelewy: jeden na 500 tys. zł, a drugi na 85 tys. zł.
Dwa miesiące później kupił za 400 tys. zł mieszkanie z miejscem parkingowym. W czerwcu 2011 r. sprzedał je znajomej za 300 tys. zł.
— Zastrzeżenia budziło to, czy rzeczywiście doszło do zapłaty wymienionej kwoty, jako że świadek nie pamiętała, ile zapłaciła, jak również, w jaki sposób dokonała płatności tak dużej kwoty, w gotówce czy przelewem, w jakich ratach, a jednocześnie na rachunkach bankowych Eugeniusza S. nie ujawniono wpływu środków — wskazywał później Sąd Okręgowy w Gdańsku, cytowany przez Gazeta.pl.
Od lutego 2013 r. do maja 2014 r. na prywatne konto księdza Eugeniusza S. wpłynęło łącznie ponad półtora mln zł. Większość tych pieniędzy pochodziła z rachunku parafialnego oraz przedszkola. Prawie połowę tej kwoty proboszcz wypłacił w gotówce. W sprawie duchownego pojawiają się również wątki sprzedaży dwóch działek parafialnych i kupna domu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ksiądz oskarżony o przywłaszczenie pieniędzy parafii. Został odwołany z funkcji proboszcza
W marcu 2022 r. Eugeniusz S. został odwołany z funkcji proboszcza. "Arcybiskup Tadeusz Wojda podjął taką decyzję, mając na uwadze dobro duchowe wiernych i pożytek Kościoła oraz uwzględniając wszelkie okoliczności związane z jego dotychczasową posługą kapłańską" — tłumaczył wówczas rzecznik kurii w oświadczeniu przesłanym "Gazecie Wyborczej". Kilka miesięcy później kuria zawarła z księdzem porozumienie, w którym ustalono, że duchowny jest winny parafii 750 tys. zł.
Sąd skazał księdza za przywłaszczenie pieniędzy parafii. Taką dostał karę
Sprawą zajęła się również prokuratura, która zarzuciła księdzu przywłaszczenie łącznie ponad półtora mln zł.
— Moją intencją nie było szkodzić parafii ani kościołowi, ani diecezji, ani społeczeństwu. Wszystko, co czyniłem, czyniłem z intencją dla dobra społecznego, wspólnoty, przy której pracowałem — tłumaczył się wówczas proboszcz.
W 2023 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał księdza Eugeniusza S. za winnego przywłaszczenia blisko 400 tys. zł ze środków parafii w okresie od 2010 r. do 2011 r., a także ponad 1,1 mln zł w okresie od marca do grudnia 2014 r. Skazał go na karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz na 100 tys. zł grzywny. Ponadto zobowiązał go do zwrotu całej kwoty na konto parafii i obciążył kosztami sądowymi w wysokości 20,3 tys. zł. Przy wymierzaniu kary sąd wziął pod uwagę to, że duchowny nie był wcześniej karany.
Obrońca skazanego księdza złożył apelację. We wrześniu 2024 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku obniżył o 500 tys. zł wysokość kwoty, którą ksiądz musi oddać parafii. W pozostałej części wyrok został jednak utrzymany w mocy. Następnie obrońca proboszcza złożył wniosek do Sądu Najwyższego o wznowienie postępowania. Jak ustalił portal Gazeta.pl, w sierpniu tego roku sąd go oddalił.
— Sprawca ewidentnie czuł się bezkarny: dokonywał nielegalnych transferów pieniędzy na swoje konto, niczego formalnie nie ujawniając (...). Uspokajało go to, że kontrole finansowe ze strony archidiecezji odbywały się wyjątkowo rzadko i wyraźnie liczył na to, że jego przestępczy proceder po prostu nie ujrzy światła dziennego — zaznaczył wówczas Sąd Najwyższy, cytowany przez portal Gazeta.pl.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.