"Wyrwaliśmy się z rąk śmierci". Wstrząsające relacje ewakuowanych z Ołeszek

Ukraińscy cywile ewakuowani z Ołeszek podzieli się swoimi dramatycznymi doświadczeniami. Rozejm w Ołeszkach rozpoczął się 27 października o 3:00 czasu ukraińskiego i potrwa do 1 listopada do godziny 22:59.
Misja ewakuacyjna została przeprowadzona przy koordynacji pierwszej damy USA Melanii Trump oraz przedstawicieli Ukrainy i Federacji Rosyjskiej.
Mieszkańcy Ołeszek przez lata żyli w dramatycznych warunkach, bez stałego dostępu do wody, żywności i prądu, pod ciągłym ostrzałem i w reżimie okupacyjnym.
- Wyrwaliśmy się z rąk śmierci. Wciąż nie mogę uwierzyć, że udało nam się wyjechać. Tam byliśmy pewni, że pewnego dnia Rosjanie przyjdą i w końcu nas zabiją - wyznała około 50-letnia Olha, mieszkanka Ołeszek w obwodzie chersońskim, która opuściła miasto po ogłoszeniu zawieszenia broni.
Na tereny kontrolowane przez Ukrainę przyjechała z mężem, synem i schorowaną matką.
- Prawie pięć lat żyliśmy pod bombami, dronami, które wisiały za oknem; żyliśmy w piwnicach, głodni i przerażeni. Rosyjscy żołnierze przychodzili z karabinami odbierać nam jedzenie - relacjonowała.
Wojna na Ukrainie. Wstrząsające relacje ewakuowanych z Ołeszek
Misja humanitarna, przeprowadzona przez rzecznika praw obywatelskich Ukrainy Dmytra Łubinca wraz z pełnomocniczką ds. praw człowieka w Federacji Rosyjskiej Janą Łantratową, była w rzeczywistości ewakuacją mieszkańców Ołeszek.
Ukraińskie władze od dawna alarmowały, że sytuacja cywilów jest dramatyczna, bez dostępu do żywności i wody pitnej przebywało tam około 2 tys. osób, w tym 50 dzieci. Potwierdziły to następnie Stany Zjednoczone.
Misję humanitarną - bo podobno na taki termin nalegały władze rosyjskie - przeprowadzono przy wsparciu i koordynacji pierwszej damy Stanów Zjednoczonych Melanii Trump.
- W ciągu czterech lat okupacji zmieniliśmy pięć domów. W ten uderzył dron, tam spadła rakieta, następny spłonął. Pracy nie ma, nie ma pieniędzy, nie ma co jeść. Nawet jak są pieniądze, to nie ma co kupić. Dziesiątek jajek to 3,5 tys. rubli (ok. 170 zł.- red.). Psy karmiliśmy pomidorami konserwowymi - opowiedziała Tetiana, która uciekła z Ołeszek z mężem Ołeksandrem.
"Straciliśmy wszystko". Mieszkańcy Ołeszek na terytorium kontrolowanym przez Kijów
Wcześniejsze opuszczenie miasta nie było możliwe ze względu na zaminowanie dróg. Ołeszki leżą prawie nad Dnieprem, po którego drugiej stronie, 4 km dalej, znajduje się będący pod kontrolą Ukrainy Chersoń. Z Ołeszek leciały pociski, wystrzeliwane przez Rosjan w stronę Chersonia, a powracały te, które w odpowiedzi odpalali Ukraińcy.
- Najpierw myśleliśmy, że musimy zostać w Ołeszkach, bo przecież dom, sad, zwierzęta, łódź. W efekcie straciliśmy wszystko i już nie ma ani domu, ani łódki. Dobrze, że sami przeżyliśmy. Teraz zaczynamy życie od nowa - powiedział około 45-letni Anatolij.
Operacja uwolnienia mieszkańców Ołeszek rozpoczęła się w piątek. Wyruszyli oni wtedy przez Krym do Anapy w rosyjskim Kraju Krasnodarskim, skąd odlecieli do Homla na Białorusi. Stamtąd autobusami dotarli do granicy z Ukrainą. Tam, już po stronie ukraińskiej, czekały na nich tłumy dziennikarzy, lekarze, namioty z ciepłymi posiłkami i nowe ubrania.
Przed tym jednak, jak sześć autobusów z ocalonymi wtoczyło się na plac przygraniczny, wjechała tam ciężarówka ze zwierzętami, które także wywieziono z Ołeszek. Kilkadziesiąt kotów i psów miauczało, szczekało, wyło i skomlało. Jedne miotały się w klatkach ze strachu, inne siedziały całkowicie zrezygnowane. Policjantki, które to obserwowały, ocierały łzy.
Makabryczne sceny na ulicach. "Przez lata żyliśmy w ciemności"
Niektóre relacje ludzi, którzy dopiero co wyjechali z okupowanych Ołeszek, przyprawiają o dreszcze.
- Przyjechała z nami dziewczyna, taka chuda, w beżowym płaszczyku. Jej siostra bliźniaczka wybuchła na minie, kiedy we dwie prowadziły taczkę, szukając jedzenia. Jechałem za nimi na rowerze, widziałem wszystko na własne oczy - powiedział Serhij, który zamierza zamieszkać u siostry w Polsce.
- Bezdomne psy zjadają trupy rosyjskich żołnierzy. Rosjanie ich nie zabierają, a naszym nie wolno ich chować. Trupy leżą na drogach. Najpierw nie ma nosa, potem rąk, a potem widzisz, jak głowa toczy się po ulicy. Wszędzie góry śmieci, których nikt nie wywozi, myszy, szczury. Prawdziwa makabra - relacjonowała Olha.
- Przeżyliśmy głód, chłód i potop (Ołeszki zostały zalane po zniszczeniu przez Rosjan pobliskiej tamy w Nowej Kachowce w 2023 r. - red.). Przez lata żyliśmy w ciemności, bo w Ołeszkach nie ma prądu. Damy sobie radę - pocieszał się jeden z ewakuowanych mężczyzn.
23 października Biały Dom poinformował, że Rosja i Ukraina zgodziły się na tymczasowe wstrzymanie walk w Ołeszkach, by umożliwić dostarczenie tam pomocy humanitarnej i przygotować ewakuację ludności cywilnej. Biały Dom dodał, że doprowadziła do tego Melania Trump.
Rozejm w Ołeszkach, który rozpoczął się 27 października o godz. 3 czasu ukraińskiego, ma potrwać do godz. 22.59 1 listopada.
"Polityczny WF": Afera z Kołodziejczakiem. Ostrzegali przed nim TuskaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.