ESPN Deportes¿Quién es Brian Fariñas, canterano que debuta con Barça vs. Alavés?ESPNNHL Tonight: What to watch in all 10 games on HalloweenInquirerLOOK: Iligan City’s holy, non-spooky HalloweenThe Jerusalem PostThe West Bank is the historic heartland of the Jewish people - opinionZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioBillboardLizzo Recreates Dolly Parton’s Iconic ‘Jolene’ Look for HalloweenWirtualna PolskaMocna ocena orędzia Tuska. "To wystąpienie do najwierniejszych wyborców"ABC News1 dead, 6 injured in 'targeted' shooting at California Halloween store, police sayANSA SportSerie A: Milan-Inter 2-1-0 DIRETTACollider8 Best Western Video Games of All Time, RankedDeadlineJudge Again Tosses Out Donald Trump’s $10 Billion Lawsuit Against The Wall Street Journal Over Its Reporting On Jeffrey Epstein Birthday LetterSRF NewsNach Hackerangriff – Binance ersetzt 90 Prozent der gestohlenen Werte
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 31, 2026

Wielki błąd rządu Tuska? Więcej niż zbrodnia

Translate

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Polska Policja: Z całą stanowczością dementujemy informację, która powołuje się na pismo z dnia 29 października br. skierowane przez Zastępcę Komendanta Głównego Policji do komendantów wojewódzkich Policji i sugeruje wykorzystanie funkcjonariuszy do sytuacji związanej z Trybunałem Konstytucyjnym. W rzeczywistości pismo mówiące o pełnej gotowości policjantów w dniach od 2 do 8 listopada br. jest związane z aktualnymi zagrożeniami związanymi z aktami sabotażu i dywersji.

Tak policja odniosła się do krążącego w mediach społecznościowych pisma, w którym nakazano komendantom policji przygotowanie swoich jednostek do działań w dniach 2 – 8 listopada, co zostało odebrane jako sygnał przygotowywania się policji do jakiejś formy pacyfikacji protestów pod Trybunałem Konstytucyjnym. Policja zaprzecza i wyjaśnia, że mobilizacja oddziałów w całej Polsce nie ma związku z Trybunałem Konstytucyjnym, bo policja szykuje się na jakieś inne "aktualne zagrożenia związane z aktami sabotażu i dywersji".

Chciałabym, żeby to wybrzmiało. Rząd Donalda Tuska, mając informacje o "aktualnych zagrożeniach związanych z aktami sabotażu i dywersji" – informacje na tyle wiarygodne, że spowodowały 29 października postawienie na nogi policji w całym kraju – zdecydował się na przeprowadzenie w tym samym czasie akcji odbijania Trybunału Konstytucyjnego, o której musiał wiedzieć, że wywoła społeczne niepokoje, a być może nawet jakieś zamieszki.

Policyjny komunikat uspokajający, że mobilizowano policyjne posiłki, przewidując inne zagrożenie dla porządku publicznego niż to, które rząd właśnie sam wywołał, jest dla rządu okolicznością dodatkową obciążającą, świadczy bowiem o dużej niefrasobliwości i braku umiejętności przewidywania, co w państwie zagrożonym z zewnątrz i od wewnątrz to więcej niż zbrodnia – to błąd.

Policja kłamie?

Dlatego mam nadzieję, że policja w swoim uspokajającym komunikacie po prostu kłamie i poza ewentualnymi zamieszkami pod Trybunałem nic nam nie grozi, i to na nie się przygotowuje. Nie chciałabym być w skórze ministra i dowódców, gdyby jakieś zagrożenie się faktycznie pojawiło, a oni musieliby się tłumaczyć z decyzji o wyznaczeniu na ten sam termin akcji obalania Święczkowskiego.

Policyjny komunikat zakłada mobilizację co najmniej do 8 listopada. To znaczy, że potencjalne zagrożenie może się przeciągnąć w czasie do tej daty. Trzy dni później odbywa się Marsz Niepodległości, jeśli do tego czasu nie uda się wyciszyć emocji – o co niestety nikt nie zabiega – nie chcę nawet myśleć, jak może przebiegać.

Jeśli faktycznie grożą nam akcje sabotażu i dywersji, to idealną okazję do ich przeprowadzenia rząd właśnie stworzył, wysyłając policję pod Trybunał. Drugą okazję stworzył kalendarz, w którym wielosettysięczna i nie zawsze spokojna demonstracja przypada na niecałe dwa tygodnie po akcji pod Trybunałem. Jedyne, co politycznie tłumaczy wybór wczorajszej daty, to logistyka: ludzie na cmentarzach, prezydent w Afryce – głównodowodzący całej akcji mógł liczyć na to, że zanim wszyscy wrócą, wszystko się jakoś rozejdzie. Nie rozeszło się.

Ze wszystkich ogłaszanych przez ostatnie kilkanaście lat przez obie polityczne sekty "zamachów stanu" wczorajsza akcja usuwania prezesa Trybunału Konstytucyjnego jest chyba najbliższa mojej intuicyjnej definicji tegoż. "Wydaje mi się, że żaden odpowiedzialny prawnik nie może powiedzieć, że nie ma tutaj wątpliwości, ponieważ jest to rozwiązanie, które zostało zastosowane pierwszy raz. Druga sprawa, co do której można mieć wątpliwości, to czy można było zastosować konstrukcję przerwy w pełnieniu obowiązków przez prezesa i wiceprezesa" – mówi Wirtualnej Polsce były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Biernat, wybitny prawnik dwukrotnie zgłaszany do TK przez Platformę Obywatelską.

Sędzia Biernat nie jest jedynym życzliwym obecnej władzy prawnikiem, który ma wątpliwości wobec sposobu odsunięcia Bogdana Święczkowskiego od obowiązków prezesa TK, podobne ma też Marcin Matczak czy Ryszard Piotrowski – ten ostatni mówi nawet o "zamachu stanu", a przecież żadnego z nich nie można posądzić o sympatyzowanie ze Święczkowskim. Wszyscy też uważają, że prezydent miał obowiązek przyjąć ślubowanie od nowych sędziów. O ile więc opozycja jest zgodna, że wczorajsza akcja była bezprawna, to środowiska sprzyjające rządowi są tu podzielone, zarówno w ocenie samej podstawy prawnej, jak i politycznej skuteczności całej akcji.

Nie jestem prawnikiem i jako laik mogę jedynie przyjąć, że jeśli wybitni prawnicy sprzyjający Tuskowi mają wątpliwości co do legalności jego działań, muszą mieć ku temu poważne powody. A ja nie znajduję dostatecznych argumentów, dla których opinia prawna sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej podejmującej jednoosobowo decyzję we własnej sprawie – bo przecież swoim zarządzeniem zmieniła swój status w Trybunale Konstytucyjnym, ogłaszając się zastępczynią prezesa, której przysługują wszystkie jego kompetencje – ma mieć większą wagę niż opinie profesorów prawa, którzy przynajmniej, w przeciwieństwie do niej, nie są osobiście zainteresowani takim czy innym rozstrzygnięciem.

Sędzia Korwin-Piotrowska, ogłaszając swoje kolejne zarządzenia, podpiera się wyłącznie własną interpretacją przywoływanych w nich zapisów, to trochę mało, zważywszy na ogromną wagę konsekwencji uznania jej decyzji za prawomocne. Tym bardziej ciekawa jestem, na jakiej podstawie za prawomocną uznał tę decyzję dowódca policji, gdy na prośbę sędzi Korwin-Piotrowskiej nakazał funkcjonariuszom uniemożliwienie wejścia na teren Trybunału Konstytucyjnego jego prezesowi. Jeśli policji do interwencji przeciwko prezesowi Trybunału Konstytucyjnego wystarcza kwit podpisany przez jedną sędzię, to trudno nie mieć poważnych wątpliwości.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.