Gawkowski: zamykają oczy i mówią "nic się nie stało"
Dezinformacja po atakach w szkołach
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
- Zbieram wszystkich przedstawicieli platform, żeby im powiedzieć: "nie ma miejsca w Polsce na to, żebyście nie reagowali na sytuacje krytyczne w czasie rzeczywistym" - powiedział Gawkowski w rozmowie z Patrykiem Michalskim.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski spotka się w piątek z przedstawicielami mediów społecznościowych, w tym z Meta, Google, TikToka, Discorda oraz Telegramu. Dodał, że w przypadku, gdy organy państwa zgłaszają platformom przypadki nielegalnych treści w ich serwisach, oczekuje od nich natychmiastowej reakcji i usunięcia tego typu materiałów. Za przykład podał przypadki chwalenia działań napastnika w szkole pod Wyszkowem, gdzie nastolatek zaatakował trzy osoby, z których jedna zmarła.
- Tu nie ma miejsca, że będziemy rozmyślali. Mamy przypadki z tamtego tygodnia, kiedy X ściągał treści po 9-10 godzin - dodał Gawkowski.
Presja na platformy społecznościowe
Wicepremier zaznaczył, że brakuje regulacji, które pozwalałyby wywierać presję na platformy społecznościowe, żeby usuwały niebezpieczne materiały. - Państwo może prosić - powiedział.
Problem dotyczy również dezinformacji. Gawkowski podał, że w 2025 roku zgłoszonych zostało 45 tys. nieprawdziwych wątków, z czego usuniętych było zaledwie 12 proc. Premier nie podał jednak, której platformy dotyczą te statystyki. - To jest żenada ze strony państwa, które chce opiekować się swoim obywatelem, a platforma cyfrowa mówi mu "ja tam nie widzę problemu" - powiedział.
- Powiem im, że będziemy informowali społeczeństwo, że są nieuczciwi - zapowiedział Gawkowski. - Będę ujawniał, jak platformy nie działają i pokazywał te wpisy, których nie ściągali. Bo to dla ich marki, dla ich renomy też jest ważne, żeby Polacy wiedzieli, czy współdziałają z państwem i reagują w sytuacji kryzysowej, czy zamykają oczy i mówią "nic się nie stało" - dodał.
Zapowiedź koalicji europejskiej
Gawkowski stwierdził, że za niechęcią do usuwania podobnych treści przez platformy, czy opieszałością w ich działaniu, nie stoją kwestie polityczne, a finansowe. - Dlaczego to robią? Bo na tym po prostu dobrze zarabiają. To, co jest dzisiaj ultraprawicowe, czy wprost kryminogenne, to się klika, a jak się klika, ktoś na tym zarabia - dodał.
Gawkowski stwierdził, że buduje koalicję europejską w kwestii nakładania kar na platformy społecznościowe za nieskuteczne zwalczanie szkodliwych treści. Z tego powodu w sierpniu szef resortu cyfryzacji złożył wniosek o nałożenie kary 250 milionów euro na firmę Meta - właściciela m.in. Instagrama i Facebooka. Jednak zdaniem Gawkowskiego taka kara może okazać się niewystarczająca.
- Żeby dotknąć tę platformę, trzeba z całej Europy to zebrać, położyć na stole i powiedzieć "płaćcie za to, że zarabialiście na treściach, które miały namawiać do fałszywych reklam. Płaćcie, dając odszkodowania Polakom, którzy na tym stracili" - dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.