Samoloty skopiowały rozwiązanie z pociągów. Kwota jest niebagatelna

Dreamlinery czy Airbusy A350 zabiorą nas na inny kontynent, przemierzając po drodze tysiące kilometrów. Podróż za ocean brzmi dla wielu jak spełnienie marzeń, a co najmniej - fascynująca przygoda.
Lot samolotem szerokokadłubowym to z pewnością ciekawe, ale też męczące przeżycie. Trwa od kilku do nawet kilkunastu godzin, wiąże się ze zmianą czasu i koniecznością drzemki na siedząco.
Oczywiście można kupić bilet w klasie pierwszej lub biznes (w zależności od przewoźnika), jednak tego rodzaju wygoda ma swoją cenę, którą nie każdy jest w stanie zapłacić.
W sukurs zmęczonym pasażerom klasy ekonomicznej przyszła linia Air New Zealand, tworząc rozwiązanie tańsze, ale nie mniej komfortowe niż rozkładające się na płasko fotele. To sensowny kompromis dla tych, którzy jednocześnie chcą się wyspać, ale nie przepłacać.
Pierwsze takie rozwiązanie na świecie
Trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że narodowy przewoźnik Nowej Zelandii inspirował się rozwiązaniem z pociągów. W końcu kuszetki od lat ratują sen podróżnych wybierających nocne przejazdy.
Koncepcja Air New Zealand to pierwsze na świecie kapsuły do spania funkcjonujące na trasach długodystansowych, m.in. z Nowego Jorku do Auckland, zainstalowane w Boeingach 787-9.
System o nazwie "Skynest" obejmuje sześć indywidualnych, całkowicie płaskich miejsc do leżenia, umieszczonych między klasą Economy i Premium Economy.
Każda z kapsuł ma ok. 2,03 m długości i 64 cm szerokości na wysokości ramion oraz 41 cm przy stopach. Pasażerowie klas ekonomicznej oraz premium mają możliwość zarezerwować czterogodzinną sesję, korzystając z cichej i prywatnej przestrzeni do snu.
Jak działają kapsuły do spania?
Korzystanie ze "Skynest" odbywa się w konkretnych blokach czasowych, dzięki czemu goście przewoźnika nie przeszkadzają sobie wzajemnie, wchodząc i wychodząc z kapsuł o dowolnej porze. Każda kapsuła została wyposażona w materac i świeżą pościel, która zmienia się automatycznie po zwolnieniu leżanki.
Pasażerowie mogą korzystać z delikatnego, ciepłego oświetlenia, zasłony zapewniającej prywatność i portów ładowania. Oczywiście zadbano również o wentylację.
Aby zapewnić ciszę, w "Skynest" nie zamontowano ekranów, a użytkownicy zobligowani są do używania słuchawek do słuchania dźwięku. Poza komfortem zapewniono również bezpieczeństwo - kapsuły wyposażone są w pasy bezpieczeństwa i przyciski służące do wezwania personelu pokładowego.
Istnieje możliwość rezerwacji tylko jednej sesji podczas jednego rejsu. Wypoczynek zaplanowany jest poza godzinami serwowania posiłków i dostępny dla pasażerów, którzy ukończyli 15 lat.
Kapsuły do spania - rezerwacja i koszty
Funkcjonalność "Skynest" jest dostępna od maja 2026 roku, ale dopiero w ramach rezerwacji. Fizycznie będzie można z niej skorzystać na lotach odbywających się od grudnia. Wystarczy dodać sesję wypoczynkową podczas rezerwacji lotu albo skontaktować się z przewoźnikiem w celu dokupienia sesji do już istniejącej rezerwacji.
Ceny zaczynają się od 495 dolarów nowozelandzkich (ok. 1000-1100 zł) za sesję. W ramach tej kwoty dostaniemy również kosmetyczkę z maską do spania, zatyczkami do uszu, skarpetkami i produktami do higieny osobistej.
Warto dodać, że wejście do kapsuły wiąże się z delikatną gimnastyką. Jak podkreśla na swojej stronie Air New Zealand, "trzeba wejść i wyjść z niej samodzielnie, co może wymagać schylania się, klękania, czołgania lub wspinania. Kapsuły znajdujące się na górnym i środkowym poziomie są umieszczone wyżej, natomiast dolne znajdują się na poziomie podłogi i mogą być łatwiej dostępne".
Co ciekawe, "Skynest" to młodsza i nowocześniejsza siostra "Skycouch" - funkcjonalności zamieniającej trzy fotele znajdujące się obok siebie w kanapę. Docenią ją pasażerowie podróżujący z małymi dziećmi i osoby, dla których wspinaczka na leżankę w kapsule jest zbyt dużym wyzwaniem. Dzięki podnoszącym się podnóżkom cały rząd zmienia się w szerokie łóżko, dostępne dla gości pokładowych przez cały lot.
Chcą likwidacji sytemu kaucyjnego. Rzecznik Konfederacji w "Graffiti": Gigantyczny błądPolsat News
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.