CNN TürkYapay zekanın kontrolünü kaybedebilirizPunchHow much Anthony Joshua could earn from Fury blockbusterBollywood HungamaSCOOP: The Royals Season 2 shoot hits a major roadblock in JaisalmerThe Jerusalem PostEgyptian intelligence chief visited Israel days before Oct. 7 to issue security warning - reportRai NewsBJK Cup, Italia-Ucraina: azzurre a caccia della finale. Grant-Kalinina 3-5The Straits TimesAll 7 baby rabbits rescued in Seletar die; VFA to re-home adult animals retrieved, plus one newbornThe Sydney Morning Herald‘We talked about Wharfie Time’: Lions use the Dockers’ rallying cry to charge to third-straight flagDaily MailThe most affordable winter sun destinations for 2026: Post Office report lists countries where your money will go further - from Thailand to Tokyon-tvAnfrage der Linken: Knappe Mehrheit der Afghanen auf Abschiebeliste sind keine StraftäterХабрКритерии удовлетворенности работой: от выбора вакансии до регулярной диагностикиالنهار25 أيلول "يوم دوللي بارتون"... أميركا تستعيد صاحبة “‎9 to 5‎”SportstarIndia vs Iran LIVE score, Asian Games 2026 kabaddi finals: IND 24-23 IRI; Men's gold-medal match second half; Indian women's team wins gold (IND 37-34 IRI)
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, September 26, 2026

Nowe informacje ws. głośnej interwencji. Matka odpowiada na słowa RPD

Translate
  • W sprawie interwencji rzeczniczki praw dziecka pojawiły się nowe oświadczenia oraz wypowiedzi rodziców na temat wydarzeń.

  • Monika Horna-Cieślak utrzymuje, że podejmowane działania wynikały z obawy o bezpieczeństwo dzieci, natomiast matka dzieci zaprzecza jej relacji.

  • Do Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez rzeczniczkę praw dziecka.

Sprawa, która rozpoczęła się od publikacji portalu Zero, od kilku dni elektryzuje opinię publiczną. Według dziennikarzy, dwoje kilkuletnich dzieci trafiło do placówki opiekuńczej po interwencji rzeczniczki praw dziecka Moniki Horny-Cieślak, która zobaczyła, jak matka szarpie jedno z nich, by nie wybiegło na ulicę. Sąd nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom i ocenił, że działania RPD mogą świadczyć o "próbie wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu".

Horna-Cieślak nie zgadzała się z argumentacją sądu, co skomentowała w piątkowej rozmowie na antenie TVP Info.

- Od razu zaznaczam, ja nie byłam świadkiem wtargnięcia dziecka na ulicę, że matka musiała zareagować, tylko byłam świadkiem tego, jak matka stała i po prostu krzyczała i wyzywała własne dziecko - mówiła w "Pytaniu dnia".

"Sytuacja zagraża bezpieczeństwu dzieci". Horna-Cieślak o swojej interwencji

Zapytana o to, czy ma jakieś nagrania z tego zdarzenia rzeczniczka potwierdziła, że "od pewnego momentu". - Kiedy po prostu widziałam, że sytuacja jest bardzo gorąca i kiedy wiedziałam, że zachowanie matki bardzo niepokoi - dodała.

Odnosząc się do informacji o założonej Niebieskiej Karcie Horna-Cieślak przekazała, że ta procedura została wszczęta ze względu na przemoc wobec dzieci.

- Ta przemoc wobec dzieci już była wcześniej, w 2025 roku była pierwsza Niebieska Karta. To jest informacja, która była już podawana przez policję w komunikacie. Ja jako adwokatka, która przez lata prowadziła sprawy z udziałem dzieci, gdzie reprezentowałam pokrzywdzone dzieci, byłam zdziwiona, że od mojej interwencji tak szybko udało się ustalić tożsamość rodziny, która była po prostu na przystanku - mówiła.

- A to było możliwe, ponieważ ta rodzina była znana systemowi od dłuższego czasu. Tam nie tylko była Niebieska Karta, tam był także nadzór kuratora sądowego, były też stosowane inne środki, które miały na celu poprawić sytuację dzieci. A ja byłam świadkiem tego, jak matka się zachowuje w momencie kiedy nikogo nie ma obok - dodała.

Horna-Cieślak zaznaczyła też, że "w żadnym zakresie nie składała fałszywych zeznań", a sytuacja wymagała interwencji.

- Znamy bardzo dużo przypadków, że obywatele boją się interweniować, bo boją się konsekwencji. I ta cała sytuacja ma skutek, który zagraża bezpieczeństwu dzieci - argumentowała.

Rodzina zaprzecza zarzutom RPD

Z deklaracjami rzeczniczki praw dziecka nie zgadzają się rodzice, których dotyczy sprawa, co przekazali w rozmowie z Kanałem Zero.

Matka dzieci stwierdziła m.in. że wspomniane przez RPD nagranie zaczyna się w momencie, gdy "pani rzecznik już była przez nią zwyzywana" za "bezprawne robienie zdjęć jej dzieciom".

Według relacji rodziny, procedura niebieskiej karty dotyczyła warunków mieszkaniowych dotyczących poprzedniego związku, nie przemocy domowej. Zaprzeczono też doniesieniom o rzekomej przemocy między nimi. Jak twierdzą, sąd rozpoznający sprawę o odebranie dzieci miał uznać, że dawny wyrok ojca nie ma związku z sytuacją rodzinną ani bezpieczeństwem dzieci.

- Współpracowałam z opieką społeczną, miałam kuratora i asystenta rodziny. Żadne z nich, jeśli chodzi o wychowanie dzieci, do mnie zastrzeżeń nie miało - stwierdziła matka.

Zawiadomienie do prokuratury ws. Horny-Cieślak

W piątek do Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Monikę Hornę-Cieślak. Dotyczy ono przestępstwa przekroczenia uprawnień i fałszywego oskarżenia.

Jak relacjonował portal Zero, rzeczniczka po swojej interwencji miała kilkukrotne podejmować próby przekonania sądu do swoich racji. Wzięła też udział w spotkaniu na posterunku policji, gdzie rozmawiała m.in. z komendantem stołecznym policji Krzysztofem Ogrońskim.

Ostatecznie mundurowi wydali rodzinie nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do ich dwojga dzieci. Te trafiły do domu dziecka, a zasadność stosowania tego środka - zgodnie z procedurami - musiał ocenić sąd, który uznał, że podjęte kroki były zbyt radykalne i nakazał natychmiastowy powrót dzieci do swoich rodziców.

Wcześniej, w środę, do sierpniowej interwencji Horna-Cieślak odniosła się na antenie Polsat News. - Nie komentuję orzeczeń sądu, natomiast wielokrotnie jako rzeczniczka praw dziecka nie zgadzałam się z różnymi orzeczeniami w zakresie tego, czy dochodzi do krzywdzenia dzieci - argumentowała zasadność swoich działań.

- Powiem o jednym przypadku, o sprawie Kamilka z Częstochowy. Sąd rodzinny również mówił o tym, że dzieci są bezpieczne, a on był rzucany na rozgrzany piec i zmarł - powiedziała Horna-Cieślak.

- W sprawie Kamilka też wcześniej były sygnały świadczące o tym, co się dzieje w rodzinie. I naszą rolą, moją rolą jest reagowanie, kiedy widzimy czynniki krzywdzenia dziecka - dodała.

Atak w opactwie w Jarosławiu. Pierwsze ustalenia prokuraturyINTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.

Nowe informacje ws. głośnej interwencji. Matka odpowiada na słowa RPD — KioskNews