„Ukrainki odbierają Polkom mężów”, „UE żąda mobilizacji kobiet”. Te mity mają konkretny cel

Unia Europejska żąda mobilizacji Ukrainek - to fake news, za którym stoi najprawdopodobniej rosyjski wywiad. Ukraińskie rządowe Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji zbadało, że tego typu kłamstwa pojawiają się w infosferze niemal co tydzień. Dezinformacja na temat kobiet z Ukrainy szerzy się również w Polsce. Tu narracja nastawiona jest głównie na wzbudzenie niechęci i grę na najczulszych emocjach. Przykładem może być to, że „Ukrainki przyjeżdżają wyłącznie po to, aby znaleźć sobie męża”.
Fot. Ovsiannikova Yuliia, Ukrinform /East News
Fikcyjna mobilizacja
Pierwsza masowe fake newsy o całkowitej mobilizacji kobiet do ukraińskiej armii pojawiły się w czerwcu 2022 roku, trzy miesiące po wybuchu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Propaganda twierdziła wówczas, że rzekomo miałoby mieć to związek ze stratami na ukraińskim froncie. Teraz Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji podało, że tego rodzaju retoryka pojawia się niemal co tydzień. Dodatkowo we wrześniu w internecie doszło do rozpowszechniania infromacji, że Unia Europejska wywiera na Ukrainę presję, by ta zmobilizowała kobiety w celu uzupełnienia braków kadrowych. Nic z tego nie jest prawdą. CPD dotarło do tego, że za rozpowszechnianiem podobnych dezinformacji stoi rosyjski wywiad.
Służba kobiet jest dobrowolna i ma charakter kontraktowy
Obecnie w Ukrainie nie ma ustawy dotyczącej obowiązkowej mobilizacji kobiet. Mogą się one zgłaszać do służby dobrowolnie i w ramach kontraktów. Od października 2023 roku kobiety w wieku od 18 do 60 lat posiadające wykształcenie medyczne lub farmaceutyczne są zobowiązane do rejestracji w wojsku, przy czym wpis do ewidencji nie oznacza jednoznacznie z poborem. Obowiązkowa mobilizacja w Ukrainie dotyczy wyłącznie mężczyzn w wieku od 25 do 60 lat.
Innym przykładem dezinformacji był plakat sygnowany przez Siły Zbrojne Ukrainy wygenerowany przez sztuczną inteligencję, który dystrybuowano na anonimowych kanałach w aplikacji Telegram. Przedstawiał on rzekome konsultacje prowadzone z kobietami oraz slogan: „Macierzyństwo to niejedyna droga do samorealizacji kobiety”. W ostatnich dniach z kolei w sieci pojawiły się zdjęcia rzekomych billboardów z Łucka, w których namawiano gospodynie domowe do wstępowania do wojska i zostawania operatorkami dronów.
Od kobiety - ofiary wojny do kobiety - zagrożenia
Przez rosnący hejt i dezinformację Ukrainki w Polsce, jak same przyznają, rzadziej są aktywne w social mediach i unikają języka ojczystego w przestrzeni publicznej. Politolożka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie prof. Agnieszka Demczuk wskazała ewolucję obrazu uchodźczyń z Ukrainy, od ignorowanej kobiety-ofiary wojny do kobiety-zagrożenia. Cel takiej propagandy jest jeden: wzbudzenie niechęci do Ukrainy i zniechęcanie do pomocy.
Prof. Demczyk opisała, że w pierwszych miesiącach pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę „najczęściej mówiliśmy o uchodźcach z Ukrainy, mimo że migracja przymusowa była wyraźnie sfeminizowana”. Przywołała dane z raportu Narodowego Banku Polskiego z 2023 roku, w którym stwierdzono, że kobiety stanowiły 78 proc. spośród dorosłych uchodźców wojennych. Jednocześnie zwróciła ona uwagę, że „początkowo fałszywe narracje wymierzone w Ukrainki były ignorowane, z czasem nabrały tempa, nowych konotacji i tematów przewodnich, by następnie z uchodźczyń kreować wrogów”.
Mit o Ukrainkach odbierających mężów Polkom
Prof. Agnieszka Demczuk poinformowała, że mit o Ukrainkach odbierających mężów Polkom był jednym z najpopularniejszych na portalach społecznościowych, gdyż trafia on bezpośrednio w strefę emocji.
W sieci pojawiły się też zmanipulowane statystyki pokazujące rzekomy wzrost liczby dzieci urodzonych przez Ukrainki będące w związkach z Polakami. Te fałszywe dane zostały sprostowane przez organizację fact checkingową Demagog. To wszystko wpisuje się w szerszy, krzywdzący mit jakoby Ukraińcy żyli wyłącznie na koszt Polaków, korzystając z udogodnień socjalnych - podkreśliła.
Niby wiemy, a jednak dajemy się nabrać
Dezinformacja jest jednym z najważniejszych, najgroźniejszych, najtańszych i najbardziej skutecznych narzędzi wojny hybrydowej. Jest groźna dlatego, że dużo trudniej ją zdemaskować niż kłamstwo, fake news. To nie w pełni fałszywa lub wprowadzająca w błąd informacja, a coś, co jest bardzo prawdopodobne, a najczęściej punktem wyjścia do zafałszowanego obrazu jest prawdziwe zdarzenie. Są to więc zmanipulowane lub wyrwane z kontekstu treści, które de facto odwracają punkt widzenia.
Czemu służy dezinformacja i dlaczego tak często wykorzystywana jest np. przez Rosję? Ma ona wzbudzać emocje, wpływać na opinię publiczną, decyzje ludzi i przez to na przebieg wydarzeń. Ma doprowadzić przede wszystkim do podziału, a więc polaryzacji i konfliktów w danym społeczeństwie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.