Przeszedł na stronę Ukrainy. "Pomógł zlikwidować setki Rosjan"

Porucznik Lew Stupnikow przez kilka miesięcy przekazywał stronie ukraińskiej informacje dotyczące rozmieszczenia rosyjskich oddziałów, operacji bojowych oraz punktów dowodzenia.
Na podstawie danych przekazanych przez Stupnikowa siły ukraińskie przeprowadziły szereg operacji, w tym atak rakietowy w pobliżu Wuhłedaru w lutym 2024 roku. Dane przekazane przez Rosjanina pomogły w zlikwidowaniu ponad 300 rosyjskich żołnierzy.
Stupnikow prowadził także działania dywersyjne, jak wyłączanie kamer i zakłócanie sprzętu do sterowania dronami, a po ucieczce na terytorium Ukrainy dołączył do Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego.
"Jeden z najbardziej wpływowych dywersantów w najnowszej historii" - tak rosyjskiego porucznika Lwa Stupnikowa opisuje "The Wall Street Journal".
26-letni wojskowy ukończył prestiżową akademię wojskową w Petersburgu i służył w 36. brygadzie strzelców zmotoryzowanych rosyjskiej armii. Jako szef łączności miał dostęp do ważnych informacji: rozmieszczenia oddziałów, danych dotyczących działania dronów rozpoznawczych oraz planów dowództwa.
Rosjanin przeszedł na stronę Ukrainy. Pomogła mu matka
"WSJ" opisuje, że żołnierz był coraz bardziej rozczarowany armią z powodu korupcji, niekompetencji dowódców oraz brutalnego traktowania ukraińskiej ludności cywilnej. Inwazja na pełną skalę w 2022 roku miała jeszcze bardziej pogłębić jego sprzeciw wobec wojny.
W nawiązaniu kontaktu ze stroną ukraińską miała pomóc matka oficera Tatiana Jancen, przeciwniczka polityki Władimira Putina. W lutym 2024 roku zwróciła się do Dmytra Karpenki, programisty, który współpracował z ukraińskim wywiadem i pomagał nawiązywać kontakt z rosyjskimi żołnierzami gotowymi do przekazywania informacji - opisuje amerykański dziennik.
Według "WSJ" od tego momentu Stupnikow zaczął przekazywać stronie ukraińskiej informacje o rosyjskich siłach zbrojnych i ich operacjach.
Przekazywał Ukrainie tajemnice. Pomógł zlikwidować ponad 300 Rosjan
Jedną z pierwszych zakrojonych na szeroką skalę operacji, w których wykorzystano dane przekazane przez Stupnikowa, miał być atak rakietowy na rosyjskich żołnierzy w pobliżu Wuhłedaru w lutym 2024 roku. Rosyjscy żołnierze piechoty, sanitariusze i oficerowie zebrali się na ćwiczeniach polowych niedaleko linii frontu. Obserwowali ich wysoko postawieni przedstawiciele dowództwa Federacji Rosyjskiej.
Z relacji gazety wynika, że Stupnikow sfotografował żołnierzy, oszacował ich liczbę i przekazał te informacje ukraińskiemu kontaktowi. Wcześniej podał już dokładne współrzędne tego miejsca. Gdy rosyjscy żołnierze zgromadzili się na polu, strona ukraińska miała ostrzec oficera, aby oddalił się od przyszłego miejsca uderzenia. Wkrótce potem wystrzelono rakiety.
Według danych przekazanych przez Stupnikowa w ataku miało zginąć 68 rosyjskich żołnierzy, a kolejnych 60 - odnieść obrażenia. Wśród ofiar było dziesięciu oficerów, w tym dowódca 36. brygady strzelców zmotoryzowanych, pułkownik Husejn Musajew.
Jak zauważa "WSJ", atak ten był pierwszym z serii operacji, podczas których siły ukraińskie wykorzystały dane wywiadowcze przekazane przez rosyjskiego oficera. Ogółem - czytamy - informacje, które przekazał, pomogły zlikwidować ponad 300 żołnierzy Federacji Rosyjskiej.
Rosjanin sabotował swoich. Takich jak on mają być tysiące
Stupnikow nie tylko przekazywał współrzędne i plany rosyjskiego dowództwa, ale miał też prowadzić działania dywersyjne: wyłączał kamery, za pomocą których Rosjanie obserwowali terytorium Ukrainy, a także zakłócał działanie sprzętu do sterowania dronami.
Według "WSJ" Stupnikow systematycznie przekazywał Ukraińcom dane wojskowe. Im większy sukces odnosiły operacje, tym bardziej miał się obawiać zdemaskowania. Rosyjskie dowództwo zaczęło bowiem podejrzewać, że w szeregach armii działa zdrajca.
Jak czytamy, w lipcu 2024 roku Stupnikowowi udało się opuścić pozycje armii rosyjskiej i przedostać się na terytorium kontrolowane przez Ukrainę. Następnie dołączył do Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego, formacji zrzeszających Rosjan, którzy zdecydowali się wesprzeć Ukrainę w trakcie rosyjskiej agresji.
Według danych amerykańskiego dziennika ukraiński wywiad utrzymuje kontakty z tysiącami osób w Rosji - zarówno z żołnierzami na froncie, jak i z cywilami, którzy przekazują informacje o obiektach wojskowych.
Serwis espreso.tv podaje, że w lipcu 2026 roku wyszło na jaw, że formacja "Wolność Rosji" przez cały rok przygotowywała akcję dywersyjną wymierzoną w infrastrukturę gazową Federacji Rosyjskiej. Według zastępcy dowódcy o pseudonimie "Cezar" podczas operacji "Smoloskip" sabotażyści zniszczyli sześć stacji dystrybucji gazu Gazpromu w pobliżu Moskwy oraz w obwodzie twerskim. Straty oszacowano na ponad sześć milionów dolarów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.