Machina ruszyła. Jest pierwszy krok w kierunku "odbicia" TK?
Jak ustaliła Wirtualna Polska, sędzia zarzuca Święczkowskiemu, że miesiącami wyznaczał składy orzekające z pominięciem ustawy, by wpływać na treść wyroków. Dokument trafił w poniedziałek do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka.
Zawiadomienie ma datę 28 września 2026 r. Tego samego dnia przyjął je punkt podawczy Ministerstwa Sprawiedliwości. Adresatem jest Waldemar Żurek jako prokurator generalny. Patyra powołuje się na przepis Kodeksu postępowania karnego, który zobowiązuje instytucje państwowe do powiadomienia organów ścigania, gdy w związku ze swoją działalnością dowiedzą się o przestępstwie.
Co jest w dokumencie?
Już w pierwszym zdaniu zawiadomienia sędzia nie nazywa Święczkowskiego prezesem Trybunału, lecz "pełniącym obowiązki Prezesa". To celowy zabieg. Obecna koalicja rządząca i część prawników od dawna kwestionują legalność jego wyboru.
Zarzut dotyczy okresu od co najmniej stycznia do 7 września 2026 r. Według Patyry Święczkowski – wraz z "innymi nieustalonymi osobami" – przekraczał uprawnienia w ten sposób, że "systematycznie i wielokrotnie" wyznaczał składy orzekające TK z pominięciem ustawowych reguł.
O co chodzi? Ustawa o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym mówi jasno: prezes wyznacza sędziów do spraw w kolejności alfabetycznej, biorąc pod uwagę rodzaj, liczbę i kolejność wpływu spraw. To zabezpieczenie przed "ustawianiem" składów pod konkretny wyrok. Wyjątek jest jeden – w uzasadnionych przypadkach prezes może sam wskazać sędziego sprawozdawcę, czyli osobę przygotowującą projekt orzeczenia. "Przepisy ustawy nie dają Prezesowi Trybunału jakiejkolwiek innej możliwości odstępstwa od zasady alfabetycznego przydziału spraw" – pisze Patyra w uzasadnieniu.
Według Patyry za pomocą "manipulacji składem orzekającym" treść orzeczeń TK dostosowywano do "motywowanych światopoglądem oczekiwań" Święczkowskiego oraz "politycznych interesów opozycji parlamentarnej".
Sędzia wylicza też skutki. Jego zdaniem Trybunał stracił zdolność działania jako niezależny i bezstronny sąd konstytucyjny, obywatele zostali pozbawieni realnej ochrony swoich praw, naruszono zasadę podziału władz, a Skarb Państwa naraził się na odszkodowania wobec osób, których sprawy rozpatrywały wadliwe składy. Do tego dochodzi niepewność, czy takie wyroki w ogóle są ważne.
Co może z tego wyniknąć?
Podobne zarzuty i zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostały ostatnio skierowane wobec poprzedniczki Bogdana Święczkowskiego, Julii Przyłębskiej. Helsińska Fundacja Praw Człowieka zarzucała jej także manipulowanie składami.
Możliwe, że pismo Sławomira Patyry jest pierwszym krokiem na drodze do zmian w TK. Choć jeden z sędziów TK w rozmowie z nami zarzeka się, że nie należy wyciągać tak daleko idących wniosków.
– To efekt tego, co po prostu obserwujemy w Trybunale. Prokuratura sama zdecyduje, co z tym zrobić. Powszechnie wiadomo, że sporo jest rzeczy, za które pan Święczkowski może być rozliczony – dodaje nasz rozmówca.
Niedawno dość szczegółowo opisywaliśmy na łamach WP cały plan, bazując na nieoficjalnych przesłuchach z koalicji rządzącej i od osób związanych z samym trybunałem.
Zgodnie z tym planem pierwszym krokiem do przejęcia kontroli w TK przez nową większość sędziów (włącznie z tymi niezaprzysiężonymi przez Karola Nawrockiego, a więc i z Maciejem Berkiem) miał być nowy wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu Bogdanowi Święczkowskiemu. Na tej podstawie nowa większość miałaby doprowadzić do zwołania Zgromadzenia Ogólnego sędziów TK (minimum 10 z 15 sędziów trybunału), które w głosowaniu pozbawiłoby Święczkowskiego immunitetu.
Choć, jak pisaliśmy, momentami może tu dojść do kwadratury koła, bowiem zgodnie z przepisami określającymi funkcjonowanie TK Zgromadzenie Ogólne zwołuje prezes TK, a przecież tu powinien się wyłączyć, bo sprawa dotyczy jego immunitetu. To tak, jakby ustawa o TK nie przewidziała, że sam prezes trybunału może okazać się "problemem". Co więcej, pozbawienie Święczkowskiego immunitetu nie byłoby jednoznaczne z pozbawieniem go funkcji prezesa TK. Ustawa o TK mówi, że przerwanie kadencji prezesa jest możliwe w przypadku wygaśnięcia jego mandatu, co z kolei może nastąpić w razie skazania prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne lub orzeczenia dyscyplinarnego o złożeniu sędziego z urzędu.
Ale tu prokuratura może postawić sędziów TK przed faktem dokonanym.
– Poprzedni wniosek prokuratury dotyczył tylko immunitetu Święczkowskiego. A przecież w nowym można wnioskować o inne środki zapobiegawcze, jak tymczasowe aresztowanie – sugerował nam niedawno polityk koalicji.
To by oznaczało, że w Trybunale faktycznie nie ma prezesa, a Zgromadzenie Ogólne musi jakoś tej sytuacji zaradzić. Na ten moment mówi się albo o wskazaniu wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego, albo najstarszej stażem orzeczniczym Anny Korwin-Piotrowskiej (jednej z czwórki sędziów niezaprzysiężonych przez prezydenta). W całym tym procesie ósemka sędziów z nadania obecnego Sejmu liczy na to, że uda im się przeciągnąć na swoją stronę co najmniej dwóch sędziów ze "starego" nadania, w tym samego Sochańskiego. Tak samo zresztą zakładają rozmówcy z koalicji rządzącej.
– Oni już nie chcą umierać za Święczkowskiego. Za chwilę grozi im brak wypłaty pensji, bo TK nie uwzględniono, póki co, w projekcie budżetu państwa na 2027 r. – zauważa rozmówca.
Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego zwraca uwagę, że to podobne zarzuty jak w przypadku Julii Przyłębskiej i dotyczą one sytuacji w TK oraz działalności Święczkowskiego jako prezesa. Tymczasem poprzedni wniosek przeciwko Bogdanowi Święczkowskiemu został skierowany do TK rok temu i dotyczył sprawy Pegasusa oraz pełnienia przez Święczkowskiego funkcji prokuratora krajowego. Tyle że TK nie zgodził się wtedy na uchylenie immunitetu. Aby TK w obecnym składzie mógł ponownie zająć się tą kwestią, potrzebny jest nowy wniosek.
– To wniosek, który – podobnie jak w przypadku Julii Przyłębskiej – dotyczy działalności TK. Na pewno jest ważny symbolicznie, ale pytanie, czy otwiera drogę do zmian, z uwagi na ograniczenia formalne – zwraca uwagę Krzysztof Izdebski.
Chodzi o to, że zarówno zwołanie Zgromadzenia Ogólnego, jak i uruchomienie postępowania dyscyplinarnego zależą od prezesa Trybunału. Ustawa nie przewidziała bowiem odrębnego trybu postępowania na wypadek, gdy na celowniku prokuratury znajdzie się prezes TK.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.