Trump wysyła pieniądze do Moskwy. Media: Ukraińcy czują się zdradzeni

Według ustaleń "The New York Times" administracja Donalda Trumpa ograniczyła pomoc dla Ukrainy o 99 procent i dąży do zakupu rosyjskiego paliwa dla obniżenia cen w USA.
Dane ONZ wskazują na gwałtowny wzrost liczby ofiar cywilnych na Ukrainie, która w pierwszej połowie 2026 roku zwiększyła się o 37 procent w porównaniu do poprzedniego okresu.
Laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Ołeksandra Matwijczuk ostrzega, że dla Ukrainy zaprzestanie zbrojnego oporu oznacza ostateczne zniknięcie państwa oraz utratę szans na przetrwanie.
Jak opisuje "The New York Times, otwiera się w nowym oknie", dla wielu Ukraińców postawa amerykańskiego prezydenta stała się źródłem głębokiego rozczarowania. Za prezydentury Joe Bidena Stany Zjednoczone przedstawiały walkę Ukrainy, otwiera się w nowym oknie jako część globalnej batalii o wolność i obronę demokratycznego świata. Rodziny chowały bliskich, wierząc, że ich poświęcenie służy sprawie wykraczającej poza interesy jednostek.
Donald Trump, otwiera się w nowym oknie mówi natomiast o wojnie przede wszystkim w kategoriach transakcyjnych. "Daliśmy Ukrainie wiele. Oni nie dali nam nic" - stwierdził w ubiegłym tygodniu.
Amerykański prezydent nadal deklaruje chęć zakończenia konfliktu, ale jednocześnie obwinia Kijów za część swoich problemów politycznych. Sugerował również, że Wołodymyr Zełenski, otwiera się w nowym oknie chce przedłużać wojnę, by się wzbogacić. Trump fałszywie przypisywał także ukraińskiemu przywódcy odpowiedzialność za rozpoczęcie konfliktu.
Szczególne oburzenie wywołały decyzje dotyczące zakupu rosyjskiego oleju napędowego i zawieszenia sankcji. Według "The New York Times" działania te mają pomóc w obniżeniu cen paliw przed wyborami uzupełniającymi w USA. Dziennik wskazuje również, że amerykańska pomoc dla Ukrainy została ograniczona o 99 proc..
Ukraińcy patrzą na Trumpa i tracą nadzieję. "The New York Times" opisuje nastroje
Rozczarowanie amerykańską polityką wyraził Pawło Kazarin, starszy sierżant i pisarz służący w ukraińskich Siłach Systemów Bezzałogowych. W rozmowie z "The New York Times" powiedział, że Ukraińcy obserwują, jak Trump niszczy reputację budowaną przez poprzednie administracje USA.
Chodzi o wizerunek Stanów Zjednoczonych jako państwa wspierającego demokrację, wolność i sojuszników na całym świecie. Zdaniem Kazarina administracja Trumpa nie rozumie, że celem Rosji jest wymazanie Ukrainy jako niezależnego narodu.
- Dla Ukraińców ta wojna jest wojną o przetrwanie - podkreślił ukraiński żołnierz.
Poczucie, że sytuacja staje na głowie, nasiliło się w ubiegłym tygodniu, gdy specjalny wysłannik Trumpa Steve Witkoff odwiedził Petersburg. Chwalił Władimira Putina za "humanitarne działanie" związane z uwolnieniem amerykańskiego więźnia, którego władze USA uznały za niesłusznie przetrzymywanego.
Kilka godzin później Rosja wystrzeliła w kierunku Kijowa 21 pocisków balistycznych. Jak przekazał Wołodymyr Zełenski, trzy z nich zawierały amunicję kasetową, która detonuje w powietrzu i może razić cele na dużym obszarze. Według "The New York Times" atak nie spotkał się z publiczną reakcją Białego Domu, otwiera się w nowym oknie.
Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha napisał w mediach społecznościowych, że mieszkańcy stolicy doświadczyli rosyjskiego "humanizmu" w postaci ataku na infrastrukturę energetyczną, placówki medyczne, centra handlowe i osiedla mieszkaniowe.
"Ustępstwa, służalczość i pochlebstwa nie powstrzymają tej wojny" - podkreślił.
Rośnie liczba ofiar cywilnych. "Coś idzie nie tak"
Na konsekwencje negocjacji prowadzonych przez administrację Trumpa zwróciła uwagę Ołeksandra Matwijczuk, ukraińska działaczka na rzecz praw człowieka, która w 2022 roku otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla za działalność w Centrum Swobód Obywatelskich.
Jak powiedziała w rozmowie z "The New York Times", liczba ofiar wśród ludności cywilnej wzrosła, mimo że amerykański prezydent od niemal dwóch lat próbuje doprowadzić do porozumienia.
- To nie jest to, czego można oczekiwać po negocjacjach pokojowych. To wyraźny sygnał, że coś idzie nie tak - oceniła.
Jej zdaniem administracja Trumpa, skupiając się na rosyjskich roszczeniach terytorialnych, ukraińskich zasobach mineralnych i transakcjach gospodarczych, wysyła Moskwie niebezpieczny sygnał. - Ludzie nie mają żadnego znaczenia i mogą robić, co chcą - stwierdziła Matwijczuk.
Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych, otwiera się w nowym oknie w 2025 roku liczba ofiar cywilnych na Ukrainie wzrosła o 31 proc. W pierwszej połowie 2026 roku odnotowano kolejny wzrost - o 37 proc. We wrześniu zginęło co najmniej 328 cywilów, a 2105 zostało rannych. To o 85 proc. więcej niż we wrześniu poprzedniego roku.
Matwijczuk określiła okres negocjacji prowadzonych przez Trumpa jako najkrwawszy dla ukraińskiej ludności cywilnej od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji.
Ukraina obawia się kolejnych ataków. Rosja gromadzi pociski
Matwijczuk obawia się dalszego wzrostu liczby ofiar. Wśród problemów Ukrainy wymienia ograniczenia prędkości działania kontrolowanego przez Pentagon, otwiera się w nowym oknie satelitarnego systemu internetowego, luki w wymianie informacji wywiadowczych z USA oraz opóźnienia w dostawach pocisków przechwytujących.
Trump zażądał również, by Ukraina zaprzestała ataków na rosyjskie rafinerie ropy naftowej. Dla Kijowa uderzenia w tę infrastrukturę są sposobem na ograniczenie środków finansujących rosyjską machinę wojenną. Prezydent USA twierdzi, że ataki przyczyniają się do wzrostu cen oleju napędowego w Stanach Zjednoczonych. Eksperci ds. energetyki wskazują jednak, że większe znaczenie miała wojna USA i Izraela z Iranem.
- Kiedy zabierasz zasoby, których strona broniąca się potrzebuje do obrony, nie powstrzymujesz wojny - powiedziała Matwijczuk.
Tymczasem, według informacji ukraińskiego wywiadu, przytoczonych przez "Ukraińską Prawdę", Rosja gromadzi setki pocisków balistycznych, tysiące pocisków manewrujących i dziesiątki tysięcy dronów. Mają zostać wykorzystane podczas zimowej kampanii wymierzonej w ukraińskie miasta i infrastrukturę. Rosyjska gospodarka nadal jest skoncentrowana na potrzebach wojennych, a Władimir Putin nie wycofał się ze swoich maksymalistycznych żądań.
"Znikniemy jako naród". Ukraińcy nie wierzą w pokój przez kapitulację
Kijów deklaruje gotowość do ograniczenia przemocy. Ukraina zgodziła się na propozycje administracji Trumpa obejmujące zarówno całkowite zawieszenie broni, jak i ograniczone rozejmy na lądzie, w powietrzu i na morzu. Moskwa nie zaakceptowała jednak żadnego istotnego porozumienia.
Ukraińcy pamiętają również udokumentowane zbrodnie rosyjskich wojsk w Buczy, masowe groby odkryte w Izium oraz izby tortur ujawnione w Chersoniu i innych wyzwolonych miejscowościach. Z tego powodu wielu z nich nie wierzy, że kapitulacja zapewni bezpieczeństwo.
Matwijczuk podkreśla, że rosyjska okupacja oznacza znacznie więcej niż zmianę flagi państwowej. Wiąże się z zagrożeniem dla tożsamości i dalszego istnienia Ukrainy jako narodu.
- Jeśli przestaniemy stawiać opór, przestaniemy istnieć. Znikniemy jako naród - ostrzegła ukraińska laureatka Pokojowej Nagrody Nobla.
Jak podsumowuje "The New York Times", dla wielu Ukraińców zasadnicza różnica polega na tym, że podczas gdy Trump koncentruje się na negocjacjach i możliwych porozumieniach, oni walczą o przetrwanie własnego państwa.
Źródło: "The New York Times"
"Polityczny WF": "Kwestia dwóch miesięcy". Co rządzący zrobią z TK? INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.