Koniec "Pantery" w wojsku. Teraz żołnierze założą "Rysia"
- Nowy kamuflaż "Ryś" zastąpi używany w Wojsku Polskim od 33 lat wzór "Pantera".
- Mundury są znacznie wytrzymalsze, lepiej maskują w nocy i po raz pierwszy posiadają krój dostosowany do kobiet.
- Pierwsze partie trafią do żołnierzy jeszcze w tym roku, a do końca 2028 r. nowy sprzęt ma otrzymać każdy żołnierz zawodowy.
W poniedziałek podczas konferencji w Ciechanowie oficjalnie zaprezentowano zupełnie nowe umundurowanie dla Sił Zbrojnych RP. Nowy polski kamuflaż otrzymał nazwę "Ryś" i docelowo zastąpi wysłużoną "Panterę", która była wykorzystywana w armii przez ostatnie 33 lata. Wzór opiera się na pięciu barwach dobranych specjalnie do polskiego krajobrazu.
- W przyszłym roku wydamy nie mniej niż miliard na nowe mundury - zapowiedział wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Przedstawiciel rządu podkreślił, że zmiany nie ograniczają się do aspektów wizualnych, ale obejmują całą konstrukcję, materiały i ergonomię.
- Żołnierz Wojska Polskiego jest najważniejszy, jego bezpieczeństwo, przygotowanie i komfort służby. Dlatego po kilkunastu miesiącach prac ogłaszamy zmianę rewolucyjną dla Wojska Polskiego - mówił Kosiniak-Kamysz.
Lepsze maskowanie i wyjątkowa wytrzymałość
Według przeprowadzonych badań nowy wzór drastycznie zmniejsza widoczność żołnierzy w terenie. Wykrywalność w ciągu dnia jest o blisko jedną trzecią niższa w porównaniu do starej "Pantery". Z kolei w nocy "Ryś" zapewnia prawie dwukrotnie niższą wykrywalność niż popularny na świecie kamuflaż Multicam. Ogólna zdolność maskowania wzrosła o około 30 procent.
Przedstawiciele wojska zwrócili również uwagę na parametry techniczne materiałów. Nowy mundur charakteryzuje się o 30 procent większą wytrzymałością na rozdzieranie oraz aż siedmiokrotnie większą odpornością na ścieranie. Przepuszczalność powietrza poprawiono dwukrotnie, a kolory kamuflażu mają cechować się znacznie lepszą trwałością. Tkanina jest również bardziej elastyczna.
- Produkt jest w stu procentach polski. Został zaprojektowany w Polsce, zbadany i przetestowany przez polskich żołnierzy i będzie wyprodukowany w stu procentach w Polsce - podkreślił szef MON podczas spotkania z dziennikarzami, zapowiadając, że pierwsze partie nowoczesnego umundurowania trafią do jednostek jeszcze w tym roku.
Krój dla kobiet i polska produkcja
Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że nowy sprzęt został w całości zaprojektowany w Polsce, sprawdzony przez żołnierzy (którzy zgłaszali swoje uwagi podczas testów) i będzie w stu procentach produkowany przez krajowy przemysł. Wzory zostały już opatentowane i zastrzeżone na terenie Polski oraz Unii Europejskiej. Istotną innowacją jest stworzenie dedykowanej wersji umundurowania dla pań służących w armii.
- Jest on dużo bardziej komfortowy dla każdego żołnierza, dostosowany do potrzeb kobiet i mężczyzn - wskazał szef MON.
Harmonogram dostaw i miliardowe koszty
Koszt wyprodukowania jednego kompletu nowego munduru wynosi około tysiąca złotych. Resort obrony stawia przed sobą ambitne cele logistyczne. Zgodnie z założeniami do końca 2028 r. każdy żołnierz zawodowy ma dysponować nowym mundurem taktycznym w kamuflażu "Ryś", który stanie się standardem dla praktycznie wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych.
- Będziemy w to inwestować, bo ich bezpieczeństwo, zdolność do ukrycia, komfort służby są dla nas absolutnie najważniejsze - powiedział minister.
Pierwsze dostawy rozpoczną się niemal natychmiast, a MON przeznaczy na ten cel ogromne środki budżetowe. - Teraz przed nami wielki proces wdrażania nowego munduru w nowym kamuflażu. Będzie się to odbywać etapowo, po kolei. Już w tym roku 7,5 tys., może nawet więcej, będzie dostarczonych dla potrzeb żołnierzy - powiedział szef MON.
- To jest przeskok epokowy pomiędzy tymi mundurami a sprzętem, którym dysponowaliśmy do tej pory - podsumował minister, wskazując na nową jakość, jaka już wkrótce stanie się standardem w polskiej armii. - Mam nadzieję, że do końca roku peleryna, która umożliwi ochronę przed termowizją, będzie też przygotowana - dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.