Daily MaverickDIVISIVE WORDS: ‘We never called for literal killing’ — Malema appeals for farm killings to stop.The Jerusalem PostFAA: Plane crashes in Palm Beach, Florida after rapid dive, killing nine passengersInquirerRobredo, Salceda families remember departed loved ones on All Saints’ DayZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFBBC NewsNine killed in 'horrific' Florida jet crashANSA SportGp del Messico, dopo l'incidente di Bottas si riparte. Antonelli a un passo dal titoloLa PressePrès du Marché Atwater | Un incendie fait rage sur le toit d’un bâtiment résidentielNU.nlOekraïense waarschuwingsapp gehackt, valse alarmen over nucleaire dreigingIl Fatto QuotidianoAntonelli campione a 20 anni, il bambino col casco troppo grande diventato fenomeno | L’incidente a 14 anni, la collanina della mamma e il ruolo del papà: “Lui è la mia roccia”SportstarIndia A vs New Zealand A LIVE Score, 2nd unofficial Test Day 3: Siraj removes Boyle on 110, NZ-A loses fourth wicketQuemTaís Araujo samba muito em feijoada do Salgueiro após ser anunciada como destaqueThe Sydney Morning HeraldWe can’t accept a political culture that discourages good people from serving their communities
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, November 1, 2026

Agnieszka Gozdyra robi Rachunek Sumienia. "Rozpadniemy się na atomy. Dajcie spokój"

Translate

Agnieszka Gozdyra: Jak małymi musimy być, żeby odmówić zwierzętom umierania

Gozdyra o rozmowach ze swoją zmarłą mamą: To autoterapia

Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google

Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania

Kiedy po śmierci Demona napisałam, że on umarł, i że jest mi go żal bardziej niż niektórych ludzi, rozpętało się piekło — mówi Agnieszka Gozdyra, polityczna dziennikarka Polsatu w Rachunku Sumienia.

Magdalena Rigamonti, Tomasz Sekielski: Dałaś kotkowi, kociecku na imię Demon.

Agnieszka Gozdyra: Kociecko odeszło ponad rok temu, bardzo kochane kociecko, takie najbardziej przyklejone do mnie. Było wielkim czarnym maine coonem. Zastanawiałam się dość długo, jak je nazwać. W końcu sobie uzmysłowiłam, że to po prostu jest demon w kocie i całej swojej osobo-postaci.

Wierzysz w demony?

W demony, które nami targają, które też czasami sami sobie produkujemy poprzez jakieś niezałatwione sprawy, urojone lęki, sytuacje, które były dla nas złe i gdzieś tam się odkładają.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wyprodukowałaś sobie?

Jestem w strasznym pośpiechu, więc może wyhodowałam sobie demona pośpiechu.

Duchowość jest dla ciebie ważna?

Rozmawiam z moimi zmarłymi, ale nie wierzę...

Jak te rozmowy wyglądają? To monologi?

A jak wy rozmawiacie ze swoimi zmarłymi? No przecież każdy z nas prowadzi takie rozmowy. Wyobrażamy wtedy sobie jakieś historie z przeszłości. Przywołujemy rozmowy, przychodzimy w trudnych sprawach do naszych zmarłych. Staramy się zastanowić, co oni by nam powiedzieli, jak by się zachowali. Czy są z nas dumne, jak dziś na nas patrzą, czy są zdegustowane, czy zadowolone z tego, co się z nami stało.

Mówisz głośno do swoich nieżyjących bliskich?

Kiedy odchodzę od grobu mojej mamy, to zawsze mówię: cześć, zobaczymy się tak czy inaczej niedługo. Te rozmowy prowadzę od wielu lat, bo moja mama umarła w 1997 roku.

Byłaś młodziutką dziewczyną?

Mama miała 45 lat. Też była młodą kobietą. Przekroczenie jej wieku było dla mnie rodzajem traumy.

Bałaś się, że umrzesz?

Wydawało mi się… Śmierć rodziców jest… Nie musimy sobie tutaj opowiadać banałów. Moja mama zmarła wcześnie. Wydawało mi się, że nie będę w stanie żyć dłużej niż ona. Kiedy przekroczyłam 45 rok życia, to ileś razy myślałam sobie: o rany, to ja żyję dłużej… Wtedy też zdałam sobie sprawę, jak krótko żyła ona, jaka była młoda. Przecież jak się dojeżdża do 45 urodzin, to człowiek nadal się czuje młody, pełen wigoru, w miarę dobrej formie. Naszła mnie wówczas taka refleksja, jak strasznie krótkie mama miała życie, jak niewiele zdążyła zrobić. Myślę sobie o tym, jaka byłaby jej starość, jaką byłaby staruszką, jak byśmy się dzisiaj komunikowały, jak patrzyłaby na świat. Nasze relacje nie zawsze były łatwe. Mówiłam już publicznie, że wychowała mnie de facto babcia, a nie mama. Nie będę rozwijać, dlaczego tak się stało. Mama była obecna w moim życiu i jest bardzo ważną, pierwszą kobietą mojego życia.

"Przekroczenie jej wieku było dla mnie traumą"

Byłaby z ciebie dumna?

Byłaby. Bardzo jej zależało na przeróżnych moich sukcesach. Lubiła się mną chwalić. Nie mam oczywiście pojęcia, co by powiedziała dzisiaj.

Rozmawia ze zmarłą mamą. "To autoterapia"

Chodzisz na jej grób, mówisz że z nią rozmawiasz, czyli wierzysz, że duchowo ona jest obecna?

Nie trzeba być wybitnym Sherlockiem, żeby wpaść na to, że to jest rodzaj autoterapii, a nie prawdziwej rozmowy. Nasze wspólne doświadczenie się w którymś momencie urwało. Miałam niecałe 25 lat, kiedy ona odeszła. To, co się wydarzyło później, to jest kwestia tylko moich wyobrażeń tego jak by było, gdyby ona żyła. Jestem tego bardzo ciekawa. Te rozmowy to autoterapia, przeżywanie żałoby mniej czy bardziej odległej i załatwiania spraw, które już nigdy nie zostaną załatwione. Nie będę sobie wyobrażać, że coś załatwię po śmierci.

W niebie. Ono jest czy nie?

Nie, nie, moim zdaniem nie. Myślę, że jesteśmy zlepkiem materii i komórek. Rozpadniemy się na atomy. No wiesz, oczywiście są te wszystkie piękne teorie o wymianie energii, ale… Można przytaczać ileś świadectw tych, którzy widzieli, ale ja jestem cholerną realistką, stoję twardo na ziemi i myślę, że wszystkie te kwestie duchowe, o których teraz rozmawiamy, to są sprawy, które chcę załatwić. To jest moja terapia, a nie prawdziwa rozmowa ze zmarłymi. Dajcie spokój.

Sama zaczęłaś.

Możliwe. Nie będę się kłócić.

"Jak małymi musimy być, żeby odmówić zwierzętom umierania"

Twój kot Demon nie żyje. Po jego śmierci napisałaś, że umarł i rozpętała się wielka awantura pomiędzy tobą a profesorem Bralczykiem, który mówi, że zwierzęta zdychają.

Jak małymi musimy być, żeby odmówić zwierzętom umierania. Kiedy po śmierci Demona napisałam, że on umarł, i że jest mi go żal bardziej niż niektórych ludzi, rozpętało się piekło. Z drugiej strony dostałam setki wiadomości od ludzi, którzy pisali, że myślą i czują podobnie, tylko nie mieli nigdy odwagi o tym mówić, pisać. A nawet jak myśleli, to się wstydzili swoich myśli. A dlaczego ja mam nie cierpieć bardziej po śmierci kota, który był absolutnie dobrą, kochaną istotą, porozumiewał się ze mną, miałam z nim ileś doświadczeń, radości, smutków, który się ze mną komunikował, dla którego byłam oparciem... Dlaczego ja mam go nie żałować bardziej niż człowieka, który ma na koncie ileś złych uczynków, albo którego nawet nie znam? Są tacy, którzy sobie wyobrażają, że to jest odejmowanie wartości ludziom. Nie, człowieku, nie jesteś jedyną istotą we wszechświecie. Nie stawiaj siebie jako jedynej istoty, która ma wartość. Jesteśmy ludźmi, ale jesteśmy też zwierzętami.

Święto Zmarłych, Święto Wszystkich Świętych, to jest też dzień twojego nieżyjącego kota?

Lubię cmentarze, jestem na nich dość często, ale od bardzo wielu lat nie jeżdżę na groby, nie pogrążam się w jakichś specjalnych rozmyślaniach 1 listopada. Również w nowych dla mnie miejscach, szczególnie gdzieś za granicą. Lubię czytać, co ludzie sobie piszą na nagrobkach, jakie zostawiają pamiątki i słowa. Z drugiej strony trochę boję się, bo przecież kiedyś wszyscy tam się znajdziemy. Teraz się zawahałam… Zmienia się kultura umierania, grzebania ludzi…

"Nie wiem, czy chciałabym mieć grób"

Napisałaś testament?

Kocham te pytania.

A jakbyś chciała być pochowana?

W ogóle nie wiem, czy bym chciała mieć grób. Nie jestem pewna.

Przyjaźnisz się z księdzem Wojtkiem Pełką.

Zakładając, że to on będzie mnie żegnał... Jeżeli będzie chciał mi ten pogrzeb poczynić w formule katolickiej, to wiem, dlaczego to zrobi. Będzie uważał, że zapewnia mi bilet…

Ratuje duszyczkę zbłąkaną.

On mnie ratuje od kilkunastu lat. Uważa, że jestem osobą wierzącą.

Tomasz Sekielski: Nie chciałbym mieć nagrobka, ale żeby drzewo wyrosło…

Też o tym myślałam. Kiedyś się nawet zastanawiałam, jakie epitafium powinno być na moim nagrobku, czy jakieś mądre zdanie, czy coś bardziej z jajem… A potem sobie pomyślałam, a po co to w ogóle? Ale drzewo to fajna rzecz.

Może będą zmiany w prawie i być może będzie można wziąć urnę z prochami swojej bliskiej osoby i trzymać ją w domu. Masz urnę z prochami Demona w domu?

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.