Macierewicz o incydencie na miesięcznicy. "Nie chodzę z żadnymi pistoletami"
Przypomnijmy, że podczas ostatniej miesięcznicy Antoni Macierewicz pojawił się na Placu Piłsudskiego z przedmiotem przypominającym pistolet na farbę. Pomiędzy byłym ministrem obrony a demonstrantami doszło do szarpaniny.
- Chciałem zapytać, czy często zdarza się panu chodzić na miesięcznice z pistoletem na farbę? - zapytał posła PiS reporter TVN24 Radomir Witt.
- Nigdy nie chodzę z żadnym pistoletami - odparł Macierewicz.
A z czym pan biegał po Placu Piłsudskiego? - dopytywał reporter.-
WIDEO
Macierewicz z pistoletem na farbę. Szarpał się z protestującymi
WIDEO
- Ja nie biegałem - odparł polityk PiS.
- No, intensywnie się pan przechadzał... - poprawił się Witt.
- Ktoś mnie próbował gonić, uniemożliwiając to, żeby został zlikwidowany atak na pana prezydenta - odparł Macierewicz. Przecież to jest fundamentalna sprawa. Dramatem dla mnie jest to, że są takie media, które aprobują, atak na pana prezydenta Kaczyńskiego. To jest coś niesamowitego... - mówił były minister obrony.
- Ale co pan miał w ręce - próbował ustalić reporter TVN 24 Radomir Witt. Macierewicz odwrócił się do kamery i kontynuował swoją wypowiedź o rzekomej aprobacie mediów na "atak na pana prezydenta".
- Przepraszam, czy pan mnie słyszy? - dopytywał Radomir Witt.
"Nie dotykałem policjanta"
- A dlaczego pan powiedział, że zaatakował pana policjant? - zapytała reporterka TVP Info. - Cała Polska widziała, że było inaczej - dodała, nawiązując do sytuacji, która wydarzyła się w ostatnią niedzielę przed budynkiem AWS.
Na zarejestrowanym podczas tego zajścia nagraniu widać, jak Antoni Macierewicz zwraca się do stojących przed bramą funkcjonariuszy i okazuje legitymację poselską. – Funkcjonariuszu, proszę uprzejmie, żeby pan przestał robić przestępstwo (...) pan nie ma prawa mnie powstrzymywać – powiedział do jednego z policjantów.
Następnie poseł podszedł do kolejnego funkcjonariusza i dotknął jego munduru, aby odczytać zakryte nazwisko. Po odczytaniu danych na głos zwrócił się do policjanta: "ja mam prawo zgodnie z ustawą wejść jako poseł, a pan mnie zatrzymuje. Ja nie mam zamiaru się z panem bić. (...) Bardzo mi przykro, będę musiał skierować pana do sądu".
- To jest inna sprawa. Powtarzam, powtarzam jeszcze raz: jest niedopuszczalne upowszechnianie kłamstwa i oszustwa. I ataku na pana prezydenta Kaczyńskiego... - mówił dalej Macierewicz.
- Dlaczego pan dotykał w ogóle policjanta? - dopytywał Radomir Witt.
- Putin zamordował pana prezydenta Kaczyńskiego, a wy bronicie Putina - kontynuował poseł PiS, kompletnie nie zwracając uwagi na zadawane mu pytania. Po czym odwrócił się tyłem do reporterów, próbując odejść.
- Ale nikt nikogo nie broni panie pośle, dlaczego pan dotykał policjanta. Co pan robił? - dopytywał Witt podążając za odchodzącym politykiem.
- Ja nie dotykałem żadnego policjanta. Ten policjant ukrywał swój numer informacyjny - odparł.
- Ale ten policjant był na służbie - zwrócił uwagę Witt. - Po co pan go dotykał, wsadzał ręce... - drążył.
- Nie dotykałem jego, tylko fragment pisma na kamizelce - odparł Macierewicz, po czym śpiesznie się oddalił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.