Kolejny wniosek o odwołanie Marcina Kierwińskiego złożony przez PiS
Marcin Horała o "błędzie technicznym" przy składaniu wniosku o odwołanie Marcina Kierwińskiego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
W czwartek klub PiS złożył u marszałka Sejmu wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego. Poinformował o tym w serwisie X wiceprezes PiS, poseł Mariusz Błaszczak.
"Tym razem podpisów nie zabrakło! Po tym, gdy nasi koledzy z Rozwój Plus złożyli niekompletny wniosek, który nie został przyjęty, reagujemy natychmiast - zebraliśmy w klubie wymaganą liczbę podpisów i przygotowaliśmy nowe dokumenty" - napisał Błaszczak.
"Z satysfakcją przyjmujemy, że kilku posłów stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego przyszło do naszego klubu i uzupełniło wniosek swoimi podpisami" - dodał.
Wniosek PiS o odwołanie jednego z najgorszych ministrów tego rządu - Marcina Kierwińskiego - już złożony u marszałka sejmu.
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) October 22, 2026
Tym razem podpisów nie zabrakło! Po tym, gdy nasi koledzy z Rozwój Plus złożyli niekompletny wniosek, który nie został przyjęty, reagujemy natychmiast -… pic.twitter.com/9n03Yirndm
"Błąd techniczny" klubu Rozwoju Plus
We wtorek posłowie Rozwoju Plus również złożyli wniosek o odwołanie Kierwińskiego, ale kierownictwo Sejmu nie przyjęło go do procedowania, gdyż nie miał wystarczającej liczby podpisów. Dokument, zamiast wymaganych 69 podpisów, miał ich tylko 51.
Jak tłumaczył w czwartek przedstawiciel wnioskodawców, poseł Marcin Horała, wynikało to z tego, że pracownicy klubu nie donieśli wszystkich stron z podpisami.
- Taka lista zebranych podpisów przed złożeniem wniosku, bo wszystkie były zebrane zgodnie z regulaminem wcześniej, została wczoraj doniesiona, kiedy okazało się, że ktoś po drodze no właśnie gdzieś ją zawieruszył i nie złożył w gabinecie marszałka Sejmu - powiedział Horała.
Poseł Rozwoju Plus ocenił, że był to "błąd techniczny" związany z tym, że ich nowo powstały klub zatrudnia osoby, które wcześniej w Sejmie nie pracowały.
- Wedle mojej wiedzy to nie była kartka z podpisami [posłów - red.] PiS-u, tylko kartka z podpisami [posłów - red.] Rozwoju Plus i Konfederacji. Między z innymi z podpisem Mateusza Morawieckiego, bo ja widziałem tę kartkę - przekazał Horała.
Dodał, że nie będą wyciągane konsekwencje wobec pracowników klubu. - Pracownicy się uczą, mamy dobrych pracowników, każdy ma prawo do błędu. Jest takie stare powiedzenie, że błądzić jest rzeczą ludzką, trzeba wyciągać właściwe wnioski z tych błędów i my te wnioski wyciągnęliśmy - zapewnił.
Dwóch pracowników kancelarii Sejmu w nieoficjalnych rozmowach z tvn24.pl przyznało, że dotąd w praktyce urzędnicy nie akceptowali możliwości uzupełniania wniosku z brakującymi podpisami. Musiał zatem zostać złożony nowy wniosek.
Prawica chce odwołania Kierwińskiego
Złożenie wniosku o odwołanie Kierwińskiego Horała zapowiedział jeszcze we wrześniu, po tym, gdy został wybrany na wicemarszałka Sejmu. Stwierdził wówczas, że będzie to jego pierwsza inicjatywa po objęciu nowej funkcji.
Uzasadniając we wrześniu zamiar złożenia wniosku o odwołanie Kierwińskiego, Horała mówił, że szef MSWiA jest odpowiedzialny za "porażkę państwa, jeżeli chodzi o ostrzeganie przed różnego rodzaju zagrożeniami" między innymi atakami dronowymi.
Ponadto według Horały, jest też "kwestia sugestii, insynuacji, a czasem wręcz zapowiedzi użycia policji do siłowego wyprowadzenia legalnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego i zainstalowania sędziów nielegalnych". Trzecim powodem, jaki podał wówczas polityk Rozwoju Plus, jest "kwestia politycznej odpowiedzialności" w kontekście sprawy warszawskiego Szpitala Południowego. Nawiązał tu do faktu, że Kierwiński jest szefem warszawskich struktur KO.
Odnosząc się do zapowiedzi złożenia wniosku o odwołanie go z rządu Kierwiński powiedział we wrześniu, że "musi z tym jakoś żyć, że co kilka miesięcy politycy PiS-u takie wnioski składają".
Kierwiński stwierdził wtedy, że traktuje to jako docenienie swojej pracy. - Jeżeli argumentem za tym, żeby złożyć ten wniosek, jest to (...), że powiedziałem, że policja będzie przestrzegać prawa, (...) to niech składają tych wniosków jak najwięcej - powiedział szef MSWiA podczas wizyty w Lublinie.
W czerwcu Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA złożony przez posłów PiS. Zarzucali mu wówczas między innymi niewystarczające działania w sytuacjach kryzysowych oraz spadek zaufania do instytucji państwa.
Zgodnie z konstytucją Sejm może wyrazić ministrowi wotum nieufności większością głosów ustawowej liczby posłów. Wniosek o odwołanie ministra może być zgłoszony przez co najmniej 69 posłów. Klub Rozwoju Plus liczy 40 posłów, pod wnioskiem musieli zatem podpisać się też posłowie innych ugrupowań opozycyjnych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.