W Brukseli rozmowy ostatniej szansy w sprawie przedłużenia sankcji wobec Rosji

Unijni ambasadorowie ponownie zajmą się sprawą niemal trzech tysięcy osób i podmiotów objętych sankcjami. Czasu jest bardzo mało – obecna lista wygasa jutro o północy. Kolejnego przesunięcia terminu ma już nie być.
Siedziba Komisji Europejskiej /Shutterstock
Francja blokuje porozumienie
Największym problemem pozostaje Francja. Paryż domaga się wykreślenia z unijnej listy sankcyjnej rosyjskiego oligarchy Aliszera Usmanowa. Oficjalnie Francja powołuje się na względy bezpieczeństwa narodowego. W Brukseli wiadomo jednak, że na Paryż naciska Azerbejdżan, który w zamian za ustępstwo w sprawie Usmanowa obiecuje uwolnienie dwóch francuskich obywateli.
Dla części państw UE problemem jest jednak sama zasada – nie chcą, aby unijna polityka sankcyjna stała się przedmiotem nacisku państwa spoza Unii. Jeżeli Francja uzyska wykreślenie Usmanowa, może powstać precedens i w przyszłości inne państwa spoza UE mogłyby próbować wykorzystywać takie sytuacje jako kartę przetargową.
W ostatnich dniach pojawił się jednak pomysł rozwiązania pośredniego. „Financial Times” informował o możliwości pozostawienia Usmanowa na liście, ale ograniczenia części sankcji wobec niego, zamiast całkowitego wykreślenia oligarchy.
Taki wariant mógłby być łatwiejszy do zaakceptowania przez część państw UE, które nie chcą otwierać całej listy sankcyjnej. Unijny dyplomata powiedział RMF FM, że ten wariant nie był oficjalnie omawiany podczas piątkowego spotkania ambasadorów.
Stanowisko Francji ośmiela inne państwa
Francuski postulat komplikuje sytuację także dlatego, że inne państwa zaczynają przedstawiać własne oczekiwania.
Od początku było wiadomo, że Robert Fico chce wykreślenia Usmanowa oraz Michaiła Fridmana. Słowacja jako pierwsza zgłosiła swoje zastrzeżenia. Jednak według informacji RMF FM Bratysława z pewnością wycofałaby swój sprzeciw, jeżeli zrobiłaby to Francja. Innymi słowy – jeżeli Paryż ustąpi, Słowacja nie będzie chciała zostać sama z blokadą całego porozumienia.
W piątek pojawiło się jednak kolejne żądanie – tym razem ze strony Luksemburga. Luksemburg nie chce być gorszy od Francji. Jeżeli Paryż uzyska wykreślenie Usmanowa z unijnej listy sankcyjnej, Luksemburg chce, by z listy zniknął także Michaił Fridman (który toczy spór z Luksemburgiem o warte 16 mld dolarów zamrożone aktywa). To pokazuje, jak szybko francuski postulat ośmielił kolejne kraje, które zaczęły stawiać własne żądania.
A jeśli nie będzie zgody?
Czasu na negocjacje jest bardzo mało. Obecna lista sankcyjna obowiązuje tylko do wtorku, do północy. Państwa UE już raz zgodziły się na jej krótkie przedłużenie, o tydzień. Tym razem kolejnego przesunięcia terminu nie przewidziano.
Oznacza to, że jeśli do wtorkowego wieczora nie będzie jednomyślności, sankcje wobec około trzech tysięcy osób i podmiotów wygasną.
Dla Unii byłby to nie tylko problem prawny i polityczny, ale także bardzo poważny problem wizerunkowy. Dlatego trudno sobie wyobrazić, żeby UE nie doszła do porozumienia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.