Rząd grzmi o szantażu, Pałac reaguje. "Robimy tych ambasadorów?"

Marcin Przydacz zareagował na spór dotyczący nominacji ambasadorskich, odnosząc się do roli premiera w tym procesie.
Adam Szłapka stwierdził, że procedura nominacji ambasadorów jest systemowo uregulowana. Ponadto podkreślił, że premier Donald Tusk "nie będzie ulegał żadnym szantażom".
Według Marcina Przydacza wynegocjowano porozumienie w kwestii nominacji ambasadora w USA, ale premier Donald Tusk miał się nie zgodzić.
"Panie Premierze, robimy tych ambasadorów czy nadal będzie pan blokował? Porozumienie leży na stole. Sikorski zawnioskuje" - napisał Marcin Przydacz, otwiera się w nowym oknie na platformie X, otwiera się w nowym oknie.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta odniósł się tym samym do sporu dotyczącego braku nominacji ambasadorskich.
Spór wokół nominacji ambasadorskich. Głos zabrał Szłapka
Wcześniej w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Karol Nawrocki, otwiera się w nowym oknie zadeklarował, że o sporze wokół ambasadorów może porozmawiać z premierem Donaldem Tuskiem. Podkreślał przy tym, że w polskich placówkach spotyka "świetnych dyplomatów", ale nie podpisze ich nominacji, bo chce "rozwiązać problem systemowo".
Sprawę programie "Graffiti" na antenie Polsat News skomentował rzecznik rządu Adam Szłapka, otwiera się w nowym oknie. - No to niech ich podpisze - mówił, odnosząc się do wywiadu dla "Rz".
- To jest uregulowane systemowo. Panu prezydentowi radze otworzyć konstytucję w obszarze "Prezydent Rzeczypospolitej" i tam jest napisane: "Podpisuje nominacje ambasadorskie". Jak się któraś z propozycji wyjątkowo nie podoba, to nie podpisuje. Ale prezydent nie jest od prowadzenia polityki zagranicznej - mówił.
Rzecznik rządu podkreślił jednocześnie, że "premier nie będzie ulegał żadnym szantażom" głowy państwa.
Przydacz o rozmowach między Sikorskim a Nawrockim. "Wynegocjowano porozumienie"
Przypomnijmy, iż Marcin Przydacz we wrześniowym wywiadzie dla Interii, otwiera się w nowym oknie ujawnił, że Radosław Sikorski, otwiera się w nowym oknie miał zgodzić się na wymianę ambasadora w USA, ale do porozumienia ostatecznie nie doszło.
- To była wiosna tego roku. Rozmowy trwały od jesieni zeszłego roku, kiedy doszło do spotkania prezydenta z ministrem Sikorskim. W zimie było kolejne spotkanie w gabinecie pana prezydenta. Rozmowy trwały też między współpracownikami ministra i prezydenta, też brałem w nich udział - mówił.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta podkreślał wówczas, że wynegocjowano "konstruktywne porozumienie, na które zgodził się MSZ, minister Sikorski i prezydent". - Opierało się przede wszystkim na powrocie do przestrzegania prawa i zwyczaju, że kompetencje powoływania i odwoływania ambasadorów należą zgodnie z konstytucją do prezydenta - zrelacjonował.
Przydacz ujawnił, że w ramach porozumienia "miało dojść do profesjonalizacji w ambasadzie w Waszyngtonie, otwiera się w nowym oknie". - Miał się pojawić ambasador, który nie byłby politykiem Koalicji Obywatelskiej, otwiera się w nowym oknie tak jak Bogdan Klich, otwiera się w nowym oknie. Ani politykiem żadnej innej opcji - wskazał.
Przydacz wskazał na premiera Tuska: Nie chce tego
Na drodze do porozumienia - jak wynika z relacji Przydacza - stanął jednak premier Donald Tusk, otwiera się w nowym oknie, który miał się nie zgodzić.
- Jak rozmawiam z dyplomatami z MSZ, wszyscy doskonale wiedzą, że sprawa ambasadorów mogłaby być rozwiązana, ale nie chce tego premier Tusk. Wiedzą też doskonale, że minister Sikorski nie ma na tyle silnej pozycji w rządzie czy wręcz ma ją słabą, że nie jest w stanie przekonać premiera. Jest tylko podwykonawcą jego woli - ocenił w rozmowie z Interią, otwiera się w nowym oknie.
- Sikorski ma świadomość, że kiedyś był już ministrem spraw zagranicznych, został zastąpiony Grzegorzem Schetyną, otwiera się w nowym oknie. Być może teraz obawia się podobnej sytuacji i nie pozwala sobie na podmiotową grę - mówił szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta.
Spór o sędziów TK. Komisja Wenecka opublikowała opinię. Głos zabrali Tusk i Leśkiewicz
Jednocześnie spór między rządem a prezydentem toczy się też w sprawie wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
We wtorek Komisja Wenecka opublikowała opinię, według której Karol Nawrocki powinien niezwłocznie odebrać od nich zaprzysiężenie. W jej ocenie prezydent nie powinien rościć sobie prawa do kontroli procesu wyboru sędziów.
Do decyzji tej nawiązał Tusk. W opublikowanym na platformie X nagraniu stwierdził, że "oceny Komisji Weneckiej są respektowane przez wszystkich, tylko nie przez prezydenta Nawrockiego". - Panie prezydencie, nikomu pan łaski nie robi. To jest pana obowiązek przestrzegać konstytucji - mówił na nagraniu.
Dodajmy, że we wtorek do sprawy odniósł się w rozmowie z Polsat News rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, otwiera się w nowym oknie. Jego zdaniem opinia ta "nie ma żadnej mocy prawnej". - Można ją równie dobrze potraktować w taki sposób, jak opinie wyrażane przez Polaków na ulicach - uznał.
Krzywiecki z Manili: Wizyta Nawrockiego była tematem jedynkowymINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.