Ekspert ostrzega przed kolejnymi podwyżkami. "Wyraźnie wzrośnie inflacja"
Marek Tejchman spytał dra Jakuba Borowskiego, czy czeka Polaków fala inflacji i katastrofa finansów osobistych przez wzrost cen paliwa, gazu i energii. - My się spodziewamy, że inflacja wyraźnie wzrośnie w najbliższych miesiącach, przekroczy cztery proc., nawet dobije do pięciu proc. - mówił w programie "Gość Wydarzeń".
Zaznaczył, że będzie wiele przyczyn tego zjawiska. Jedną z nich jest utrzymywanie się wysokich cen paliw, co - w jego ocenie - nie zmieni się w najbliższym czasie. Fakt ten stopniowo będzie wpływał na podwyżki ceny innych towarów. - Pamiętajmy, my nie jesteśmy w stanie przewidzieć dzisiaj tego, co się wydarzy na Bliskim Wschodzie. Sytuacja jest, a już dzisiaj to już w ogóle, ekstremalnie dynamiczna - mówił, nawiązując do zwycięstw rebeliantów Huti w Jemenie.
Wysokie ceny paliwa. Ekspert: Jest atrakcyjna
- Na razie, jeśli chodzi o cenę benzyny 95, mamy tak zwaną cenę atrakcyjną, czyli 7,99 zł. Ceny są lepkie zwykle przy takich poziomach - wytłumaczył ekspert i uściślił, że oznacza to bliskość ceny ośmiu zł za litr, ale przekroczenie tej kwoty "wymaga dość silnego impulsu".
W przypadku diesla, sytuacja jest już jednak bardziej skomplikowana. Dr Borowski zaznaczył, że globalny popyt na diesla jest sezonowy i jesienią bardziej rośnie w stosunku do benzyny. Wyjaśnił, że dzieje się tak z dwóch przyczyn: wakacji i zbiorów w rolnictwie. - One generują wyższy popyt na diesla w tym okresie. Po wczasach popyt na benzynę jest niższy, więc te ceny nam się mogą trochę rozjechać. W przypadku diesla możemy mieć jeszcze do czynienia z dalszymi wzrostami (przez okres zbiorów w rolnictwie - red.) - ocenił ekonomista.
Prowadzący "Gościa Wydarzeń" spytał również o rosnące ceny gazu i niepokojąco słabe zapełnienie europejskich magazynów. - Wchodzimy w rok wyborczy i nie sądzę, żeby rząd zdecydował się na to, żebyśmy mieli tutaj jakiś znaczący wzrost w przypadku gospodarstw domowych. To będzie miało wpływ na ich wyniki (firm energetycznych - red.). Być może rząd będzie szukał jakichś rozwiązań wsparcia dla nich, tak już bywało w przeszłości - zauważył Borowski.
Natomiast w przypadku firm produkcyjnych, czyli tych z sektora przemysłu, czy usług, wzrost cen prądu i gazu jest już bardziej prawdopodobny. Dr Borowski zaznaczył, że kluczowe w tym przypadku są ceny węgla i uprawnień do emisji dwutlenku węgla.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.