Fake newsy wywoływały panikę. Puste szkoły na Sądecczyźnie
W piątek wiele szkół na Sądecczyźnie świeciło pustkami po rozpowszechnieniu w internecie informacji o rzekomych atakach na placówki. W jednej ze szkół w Nowym Sączu pojawiło się 42 z 1300 uczniów. Policja zapewniła, że nie stwierdziła realnego zagrożenia.
Na Sądecczyźnie puste szkoły po pogłoskach o zagrożeniu (zdjęcie poglądowe).
Źródło zdjęć: © East News | Lukasz Gdak
Najważniejsze informacje:
- W szkole w Nowym Sączu obecnych było 42 z 1300 uczniów.
- W placówkach w Łącku i Starym Sączu frekwencja spadła do kilkunastu lub kilkudziesięciu uczniów.
- W szkołach ograniczono liczbę wejść, a funkcjonariusze pozostawali w kontakcie z dyrektorami.
DLA CIEBIE
Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto
DLA CIEBIE
W piątek frekwencja w wielu szkołach powiatu nowosądeckiego była bardzo niska. Starosta nowosądecki Tadeusz Zaremba przekazał podczas konferencji prasowej, że spadek wynikał z informacji rozpowszechnianych w mediach społecznościowych.
Niska frekwencja w szkołach na Sądecczyźnie
- Frekwencja w naszych szkołach znacząco spadła. Tendencja ta została wywołana przez informacje i fake newsy, które pojawiły się w mediach społecznościowych - powiedział Tadeusz Zaremba.
W szkole w Łącku pojawiło się 20 z 244 uczniów. W zespole szkół w Starym Sączu obecnych było 50 z 720 osób, natomiast w innej placówce w tej miejscowości przyszło 18 z 400 dzieci. W Marcinkowicach odnotowano 95 uczniów na 395 zapisanych.
Jedną z nielicznych szkół z wysoką frekwencją było liceum w Grybowie. Według informacji przekazanych podczas konferencji w tej placówce obecność wyniosła ok. 80 proc.
Policja sprawdzała informacje o atakach
Starosta zaznaczył, że samorząd nie zamierza krytykować rodziców za pozostawienie dzieci w domach. Szkoły gromadziły dane o nieobecnościach, aby potwierdzić, że uczniowie nie przyszli na zajęcia za zgodą opiekunów. - Nie mamy pretensji do nikogo, że frekwencja spadła. Chodzi o nasze dzieci, więc rodzice reagowali bardzo intensywnie - powiedział Zaremba.
Informacje dotyczące rzekomych zagrożeń pojawiły się w internecie w czwartek późnym wieczorem. Jak poinformowała rzeczniczka nowosądeckiej policji nadkom. Justyna Basiaga, nastolatek, który zamieścił w zamkniętej grupie komunikatora treści o możliwych atakach na szkoły w Nowym Sączu, zgłosił się rano na policję wraz z jednym z rodziców. Wpisy rozpowszechnili później inni uczniowie.
Komendant miejski policji w Nowym Sączu insp. Adam Bukański zapewnił, że funkcjonariusze analizowali każdy sygnał dotyczący możliwego zagrożenia. - Ani wczoraj, ani dzisiaj nie odnotowaliśmy żadnych realnych zagrożeń dla dzieci i młodzieży na terenie miasta Nowego Sącza - powiedział insp. Adam Bukański.
Dodatkowa ochrona w szkołach
W związku z rozpowszechnianymi informacjami szkoły ograniczyły liczbę czynnych wejść do budynków. Takie rozwiązanie miało ułatwić kontrolę osób pojawiających się na terenie placówek. Policjanci objęli szkoły nadzorem i kontaktowali się z ich dyrektorami.
Prezydent Nowego Sącza Ludomir Handzel wcześniej zapowiedział, że w piątek każda szkoła będzie miała zapewnioną obecność policjanta albo strażnika miejskiego. Zadeklarował również, że nieobecności uczniów, których rodzice obawiali się o ich bezpieczeństwo, zostaną usprawiedliwione.
Działania prewencyjne w Małopolsce podjęto po serii zdarzeń w szkołach na Mazowszu. W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach 15-latek zaatakował trzy osoby. Wśród poszkodowanych była 37-letnia pracownica placówki, która zmarła.
Dzień wcześniej w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięć osób, w tym pięcioro uczniów i dwoje nauczycieli. Według doniesień medialnych miał przy sobie także plecak z materiałem wybuchowym domowej roboty.
W piątek rano Komenda Główna Policji poinformowała, że po tych zdarzeniach funkcjonariusze skontrolowali 10 tys. placówek oświatowych.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.