Bracia Karnowscy starli się w sieci. "Ostrzegałem"

Jak wynika z danych Nielsen Audience Measurement opublikowanych przez wirtualnemedia.pl, we wrześniu 2026 roku wPolsce24 miała 1,28 proc. udziału w rynku i średnio 71,4 tys. widzów. Rok wcześniej było to odpowiednio 1,35 proc. oraz 74,1 tys. widzów. Oznacza to spadek udziału stacji o 5,2 proc. rok do roku. Jeszcze słabiej wyniki wyglądają w ujęciu miesiąc do miesiąca.
Na wyniki zareagowali przedstawiciele stacji. W jednym z wpisów na X pracownik wPolsce24 Wojciech Wierzbicki zasugerował, że wyniki nie oddają rzeczywistości. Do wpisu odniósł się Michał Karnowski, który w 2025 roku przestał pojawiać się na antenie wPolsce24. Wirtualnemedia.pl informowały wówczas, że nie był już zaangażowany w pracę stacji.
Spięcie między braćmi Karnowskimi o wyniki stacji
Michał Karnowski zakwestionował sugestię, że za słabszymi wynikami wPolsce24 może stać manipulowanie panelem badawczym Nielsena.
"Wojtek, rozumiem szok nagłego tąpnięcia wyników. Ale to się zdarzało i wcześniej. Teza o manipulacji panelem przez Nielsena nie wytrzymuje krytyki, bo oznaczałaby spisek przeciwko wyłącznie jednej stacji - innym aż tak nie spadło" - napisał.
Karnowski wskazał jednocześnie możliwe przyczyny spadku oglądalności. "Szukałbym przyczyn jednak gdzie indziej. Może w zmianie ramówki - właśnie w sierpniu? Doborze tematów? Ustawieniu gwiazd stacji na antenie? Zdejmowaniu programów, które komercyjnie ciągnęły antenę po starcie? Raczej nie w dobrej robocie dziennikarzy" - stwierdził.
Jacek Karnowski odpowiada bratu. "Zajmij się swoimi dealami"
Na wpis Michała Karnowskiego odpowiedział jego brat Jacek. "Bracie, zajmij się swoimi dealami lobbingowymi, wpychaniem wódki i tytoniu Polakom, pieniędzmi z Zondacrypto, a nie atakowaniem stacji, którą porzuciłeś i chciałeś zatopić. Radzimy sobie i sobie poradzimy" - napisał Jacek Karnowski.
Drugi z braci odpowiedział. "Daleko zaszedłeś, Jacku. Ale ostrzegałem - bierzesz się za coś, na czym się nie znasz. Przepaliliście w rok 30 milionów pożyczonych pieniędzy a wyniki na dnie. Dlatego musiałem odejść - choć ostatecznie mnie wyrzucono, bo ostrzegałem. Poważny człowiek nie przepala 30 milionów. Na tym kończę, by nie dawać radości gawiedzi" - stwierdził.
Awantura między braćmi Karnowskimi. Spór o odejście ze stacji i pieniądze z Zondacrypto
Jacek Karnowski odpowiedział bratu, że nie inicjował publicznego konfliktu z bratem. "Nie zaczepiłem Cię ani razu, ani razu, Ty mnie i nas atakowałeś kilkanaście razy. Inauguracją nowego przedsięwzięcia było wielkie plucie na byłą firmę. Ale są granice, więc reaguję" - napisał. Dodał również, że jego brat odszedł sam.
Michał Karnowski nie pozostał dłużny.
"Słowo plucie też zarezerwujmy na inne okazje. Musiałem powiedzieć, że mnie wyrzucono i dlaczego. Do tego trwająca próba okradzenia mnie z udziałów. Życzę Wam powodzenia. Jak telewizja wPolsce zrobi coś fajnego, chwalę. Jak głupiego - też się wypowiem. Tak jak o innych mediach. Nie jesteśmy w sekcie, choć czasem tak się zachowujecie" - napisał.
Michał Karnowski zaprzeczył także słowom brata dotyczącym Zondacrypto. "PS. Wiesz, że z Zondy nie wzięliśmy ani złotówki - a mimo to powielasz ten przekaz. To kłamstwo. Nie powinieneś" - napisał.
Michał Karnowski vs. Jacek Karnowski. Spięcie w sieci
Na tym wymiana zdań między braćmi się nie zakończyła. "A potencjał napoleoński - cóż, ostrzegałem, że przepalicie pieniądze i zniszczycie firmę amatorszczyzną. Można to też nazwać zdrowym rozsądkiem" - napisał.
Następnie przedstawił swoją wersję powodów odejścia z firmy. "Członek Zarządu nie może podpisywać się pod niszczącymi stację działaniami, pod szalonymi eksperymentami ludzi, którzy nigdy mediów nie robili. Czasem w takiej sytuacji trzeba odejść" - stwierdził.
Według Michała Karnowskiego próbował rozstać się ze stacją w sposób pokojowy. "I chciałem odejść maksymalnie pokojowo - ale zażądano 10-letniego zakazu pracy w mediach. Gdy odmówiłem, postanowiono mnie ukarać. Tak było" - napisał.
Każdemu z nas grozi bezdomność? "Granica jest bardzo cienka"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.