Najwyższy przywódca Iranu zabrał głos z ukrycia. Mówił o odepchnięciu sił wroga

Najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, po raz kolejny przemówił do narodu – tym razem za pośrednictwem platformy X. W swoim oświadczeniu zapewnił, że irańskie siły skutecznie odepchnęły przeciwnika z wód u południowych wybrzeży kraju i zadały mu bolesny cios. Wypowiedzi najwyższego przywódca Iranu są publikowane, jednak sam Modżtaba Chamenei od objęcia urzędu w marcu nie pokazał się publicznie, co rodzi pytania o jego stan zdrowia i realny wpływ na sytuację w kraju.
Modżtaba Chamenei /Shutterstock
W poniedziałek Modżtaba Chamenei, najwyższy przywódca Iranu, zamieścił na platformie X oświadczenie, w którym podkreślił, że irańskie siły „odrzuciły przeciwnika z wód u południowych wybrzeży kraju na Morze Arabskie”. Według Chameneiego, to efekt „bolesnych ciosów” zadanych przez irańskich bojowników i obrońców cieśniny Ormuz. Oświadczenie zbiegło się z rozpoczęciem w Iranie Tygodnia Obrony Męczenników – ważnego święta państwowego.
Iran „pierwszą potęgą świata”?
W opublikowanym tego samego dnia pisemnym oświadczeniu Chamenei określił Iran jako „pierwszą potęgę świata” według „boskich kalkulacji”. Przywódca podkreślił też masową mobilizację społeczeństwa – według niego ponad 30 milionów Irańczyków zadeklarowało gotowość do poświęcenia, a limit mobilizacyjny, przewidziany dla 500 tysięcy osób, został osiągnięty w zaledwie 100 minut.
Lider, którego nie widać
Od czasu objęcia stanowiska najwyższego przywódcy w marcu tego roku, Modżtaba Chamenei nie pojawił się publicznie. Nie opublikowano żadnego nagrania wideo ani audio z jego udziałem – wszystkie wypowiedzi przekazywane są wyłącznie w formie pisemnej.
Według nieoficjalnych źródeł agencji Reuters, Chamenei został ciężko ranny podczas amerykańsko-izraelskiego ataku, w którym zginął jego ojciec, Ali Chamenei. Oficjalne komunikaty władz irańskich zapewniają jednak, że Modżtaba Chamenei sprawuje władzę i podejmuje najważniejsze decyzje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.