Po ataku na szkołę zrobiono z niej bohaterkę. Nauczycielka mówi, jak było naprawdę
Szesnastolatek zastrzelił cztery osoby w szkole podstawowej w Bend w stanie Oregon
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Reuters
Do dramatycznych zdarzeń doszło w piątek w mieście Bend w stanie Oregon na zachodzie USA. Podczas ataku w szkole zginęło troje dzieci w wieku 5, 8 i 11 lat oraz 25-letnia nauczycielka. Z relacji policji wynika, że były uczeń tej placówki najpierw oddał strzały przez zamknięte drzwi, a następnie wszedł do sali przeznaczonej dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i otworzył ogień. Napastnik został zastrzelony przez uzbrojonego świadka zdarzenia.
Relacja nauczycielki z dnia ataku
Kilka dni później jedna z nauczycielek zdecydowała się opowiedzieć o wydarzeniach z piątku, ponieważ - jak mówi - w sieci pojawiły się sprzeczne informacje na temat jej zachowania. Nie sprecyzowała, do których doniesień się odnosi, jednak lokalne media podawały, że osłoniła własnym ciałem jedno z dzieci i w ten sposób uratowała mu życie.
54-letnia Becky Drury zaprzecza tej wersji wydarzeń, podkreślając, że przypisano jej zbyt dużą rolę. "Prawda jest taka, że zostałam postrzelona, zanim zdążyłam w jakikolwiek sposób zareagować" - napisała w oświadczeniu przekazanym przez rodzinę. Kobieta po ataku wciąż jest poddawana leczeniu.
Według jej relacji, gdy usłyszała zamieszanie, wybiegła na korytarz i zobaczyła uzbrojonego ucznia. "Odwróciłam się, żeby zamknąć za sobą drzwi, ale napastnik już przy nich był. Zanim zdążyłam zrobić cokolwiek więcej, postrzelił mnie z bliskiej odległości i upadłam na ziemię". Dodała, że została ranna w ramię.
Dalej podkreśliła: "Nie mogłam wstać, bronić się ani chronić nikogo innego". Jak dodała, zrobiła wówczas jedyną rzecz, jaką mogła. "Udawałam martwą, mając nadzieję, że napastnik nie strzeli do mnie ponownie".
Nauczycielka zdecydowała się zabrać głos, ponieważ - jak wyjaśniła - chce mieć pewność, że wydarzenia z tamtego dnia, a przede wszystkim jej własne działania, zostaną przedstawione zgodnie z prawdą.
Napastnik został zastrzelony przez jednego z rodziców
Policja wciąż ustala motyw działania sprawcy. Według władz na przebieg ataku wpłynęła reakcja pracowników szkoły. Jedna z nauczycielek miała spowolnić napastnika, rzucając w niego telefonem. Potwierdzono też, co pojawiło się wcześniej w relacji mediów, że napastnik został zastrzelony przez jednego z rodziców dzieci uczęszczających do placówki - relacjonuje "New York Times". Według stacji CNN pięcioletnie dziecko, które zginęło tamtego dnia, jest najmłodszą dotychczas ofiarą ataku, do którego doszło w placówce edukacyjnej w USA.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.