Klientka oszukana, polski bank musi zwrócić pieniądze. Przełomowy wyrok
Klientka polskiego banku padła ofiarą internetowego oszustwa. Kobieta wystawiła przedmiot na sprzedaż na jednej z platform internetowym. Osoba podobająca się za potencjalnego nabywcę podesłała jej link, który rzekomo miał służyć do potwierdzenia sprzedaży.
Po kliknięciu w link kobieta została przekierowana na fałszywą stronę przypominającą witrynę jej banku. Wpisała tam dane do logowania do bankowości elektronicznej. Oszust wykorzystał je następnie do wykonania przelewu z jej konta na kwotę około 700 euro.
Następnego dnia klientka zgłosiła bankowi, że transakcja została przeprowadzona bez jej zgody. Bank odmówił jednak zwrotu pieniędzy, uznając, że kobieta dopuściła się rażącego zaniedbania, ponieważ nie zapewniła odpowiedniej ochrony swoich danych do logowania.
Jesteś ofiarą oszustwa internetowego? TSUE: Bank ma zwrócić pieniądze
Sprawa trafiła do sądu, a ten zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z pytaniem, czy bank może odmówić niezwłocznego zwrotu środków, nawet jeśli uważa, że klient umożliwił przeprowadzenie nieautoryzowanej transakcji wskutek zaniedbania.
Trybunał orzekł w czwartek, że bank ma - co do zasady - obowiązek zwrócić kwotę nieautoryzowanej transakcji. Powinno to nastąpić najpóźniej do końca następnego dnia roboczego - po tym, gdy się o niej dowiedział lub został o niej poinformowany. Klient musi zgłosić taką transakcję bez zbędnej zwłoki.
ZOBACZ: Ruch prokuratury w sprawie Obajtka. Żurek zwrócił się do Brukseli
Wyjątek przewidziano jedynie w sytuacji, gdy bank ma uzasadnione podstawy, by podejrzewać, że oszustwa dopuścił się sam klient. W takiej sytuacji bank ma obowiązek poinformować pisemnie o swoich podejrzeniach właściwy organ krajowy.
Klient ma odzyskać środki. Bank może dociekać rekompensaty
Zgodnie z orzeczeniem TSUE samo przekonanie banku o rażącym zaniedbaniu klienta nie zwalnia go z obowiązku niezwłocznego zwrotu pieniędzy.
Jednocześnie Trybunał wyjaśnił, że należy odróżnić obowiązek szybkiego zwrotu środków od ustalenia, kto ostatecznie powinien ponieść stratę wynikającą z nieautoryzowanej transakcji. Oznacza to, że bank musi najpierw zwrócić klientowi pieniądze, ale może następnie dochodzić od niego pokrycia strat, jeżeli wykaże, że transakcja była skutkiem rażącego zaniedbania z jego strony.
ZOBACZ: Groźby wobec sędziów. Dwóch otrzymało ochronę SOP
"Klient zgłaszający oszustwo jest poszkodowany i fakt, że padł ofiarą manipulacji, nie oznacza, że można przypisać mu winę i odmówić zwrotu pieniędzy" - skomentował w oświadczeniu dla mediów rzecznik finansowy dr Michał Ziemiak.
Rzecznik Finansowy komentuje orzeczenie TSUE
Biuro Rzecznika Finansowego zwróciło uwagę, że w latach 2022–2025 wpłynęło do niego ponad 10 tys. wniosków o interwencję w sprawach dotyczących nieautoryzowanych transakcji płatniczych. Chodzi o osoby, którym banki lub instytucje płatnicze odmówiły zwrotu utraconych środków, uzasadniając swoją decyzję m.in. zarzutem rażącego niedbalstwa.
Zdaniem biura czwartkowy wyrok TSUE potwierdza, że podniesienie przez bank zarzutu rażącego niedbalstwa po stronie klienta nie uzasadnia wstrzymania zwrotu. Jak podkreśla, wstrzymanie zwrotu jest możliwe tylko w przypadku, gdy bank ma uzasadnione i należycie udokumentowane podstawy, aby podejrzewać oszustwo klienta i poinformuje o tym pisemnie organy powołane do ścigania przestępstw.
"W praktyce jednak banki często odmawiały zwrotu środków, argumentując to rażącym niedbalstwem klientów. I to właśnie tej ostatniej kwestii dotyczyło pytanie prejudycjalne skierowane do TSUE" - wskazuje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.